"Tu poleje się krew". Niepokojące doniesienia z granicy polsko-białoruskiej
Polscy kierowcy tirów są sfrustrowani sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Tworzą się tam kilometrowe korki, przez co niektórzy nie zdążyli wrócić do domu na święta wielkanocne. - Jeśli nasze służby nie zabiorą się do roboty, by wpuścić do Polski więcej samochodów, to ostrzegam... tutaj poleje się krew - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską pan Dariusz.
Granica polsko-białoruska jest miejscem kryzysu humanitarnego od lipca 2021 roku. W lasach na Podlasiu i częściowo Lubelszczyźnie znajdowane są ciała kolejnych migrantów, których reżim w Mińsku zwozi i wypycha do naszego kraju. Z kolei polska straż graniczna wyrzuca ich z powrotem do Białorusi w ramach nielegalnej procedury push-backów (zakwestionował ją choćby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w wyroku z września 2022 roku ws. siedmioosobowej rodziny z Iraku zawróconej z Polski we wrześniu 2021 roku – red.).
Napięta sytuacja panuje też na przejściach granicznych. Polska 10 lutego zamknęła do odwołania przejście w Bobrownikach na granicy z Białorusią po tym, jak reżim w procesie politycznym skazał działacza mniejszości polskiej i dziennikarza Andrzeja Poczobuta na 8 lat więzienia. Tworzą się więc kolejki tirów, a polscy kierowcy w rozmowie z Wirtualną Polską skarżą się, że są zakładnikami wojny na wzajemne sankcje.
Polskie tiry stoją w korkach na granicy z Białorusią. "Poleje się krew"
Portal dotarł do trzech polskich kierowców, którzy utknęli po białoruskiej stronie przejścia Koroszczyn-Kukuryki w woj. lubelskim, jedynego czynnego przejścia towarowego na granicy z Białorusią. Rozmówcy Wirtualnej Polski powiedzieli, że 11 kwietnia kolejka rozciągała się na 20 kilometrach. Utknęło w niej około 300 kierowców.
- Jeśli nasze służby nie zabiorą się do roboty, by wpuścić do Polski więcej samochodów, to ostrzegam... tutaj poleje się krew - powiedział pan Dariusz, kierowca i jednocześnie szef firmy transportowej z woj. podlaskiego. W rozmowie z portalem WP.pl wyraził swoje niezadowolenie, bo utknął w kolejce i nie zdążył wrócić na święta wielkanocne do domu.
- Kolejka została z premedytacją stworzona przez Białorusinów, aby wywrzeć presję na osłabienie sankcji nałożonych ze strony Polski. Słyszymy również, że praca polskich służb co chwilę jest przerywana. Pewnie po to, aby dopiec Białorusinom, utrudnić przewóz towarów. Tylko że stojąc tutaj wiele dni, nie zarabiamy my, firmy z Polski. Jak tak dalej pójdzie, zbankrutujemy - powiedział kolejny przedsiębiorca.
ZOBACZ TAKŻE: Zwłoki mężczyzny na granicy z Białorusią. Prokuratura podała nowe informacje
Rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś zapewnił portal, że zator ciężarówek jest rozładowywany. - W tym roku katolicka Wielkanoc obchodzona była 9 kwietnia, a prawosławna odbędzie się 16 kwietnia - stąd wzmożony ruch - wytłumaczył.
Natomiast MSWiA pełną odpowiedzialnością za sytuację obarczyło stronę białoruską. "Polska wspiera polskich przewoźników, m.in. wprowadzając ograniczenie ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych, a także pojazdów spoza UE, na polsko-białoruskich przejściach granicznych" - przekazało MSWiA. Natomiast Białoruski Komitet Graniczny obwinia polskie służby za spowalnianie ruchu.
Kilometrowe kolejki na przejściu Koroszczyn-Kukuryki
Zator po białoruskiej stronie tworzą także "przewoźnicy białoruscy udający Polaków". Skąd się tacy wzięli? Już wyjaśniamy. 21 lutego szef MSWiA Mariusz Kamiński ograniczył ruch białoruskich przewoźników na przejściu Koroszczyn-Kukuryki. To była riposta na wcześniejsze ograniczenia wobec polskich przewoźników wprowadzone przez Białoruś.
ZOBACZ TAKŻE: KGB na granicy polsko-białoruskiej. "Każdy jest kontrolowany"
Problemem jest też masowe rejestrowanie firm w Polsce przez białoruskich przewoźników, którzy w ten sposób omijają ograniczenia nałożone na nich 21 lutego przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego. “W kilku mieszkaniach w Warszawie i w Białymstoku pod wspólnym adresem rejestrowano nawet po 80-90 firm z białoruskim kapitałem” - pisze Wirtualna Polska. Wówczas sankcje nie ich nie obejmują, ponieważ nie można ograniczać ruchu towarowego firmom zarejestrowanym w Unii Europejskiej.
Rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś poinformował PAP, że na bieżąco i bez kolejek odbywają się w środę rano odprawy tirów na wyjeździe z Polski przez przejście graniczne w Koroszczynie. Dodał, że po białoruskiej stronie granicy oczekuje ok. 500 pojazdów ciężarowych, a szacunkowy czas oczekiwania to 13 godzin. Na wyjeździe z Polski odprawy odbywają się na bieżąco. W ciągu ostatniej 12-godzinnej zmiany na przejściu w Koroszczynie odprawiono w obu kierunkach 836 tirów.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET