Strzelnica jest, nauczyciel też, ale strzelania dla uczniów nie ma. "Poczekamy"
Uczniowie szkół średnich mają przejść szkolenie strzeleckie. To jeden z pomysłów Ministerstwa Edukacji i Nauki. Przepisy obowiązują od zeszłego roku szkolnego. Co się zmieniło? Niewiele. Szkoły albo nie mają dostępu do strzelnic, albo nie mają pieniędzy, żeby za nie zapłacić. A nawet jeśli mają jedno i drugie, to takich zajęć nie organizują. Dlaczego?
To jeden ze spadków po kadencji ministra edukacji Przemysława Czarnka. Uczniowie szkół średnich mają uczyć się strzelania. Wszystko to w ramach edukacji dla bezpieczeństwa (EDB). Zmianę podstawy programowej z tego przedmiotu ówczesny już szef MEiN podpisał niemal półtora roku temu, dokładnie w sierpniu 2022.
Ta mówi o tym, że młodzież ma przejść szkolenie strzeleckie tak, by nauczyć się używać broni: „kulowej, pneumatycznej, repliki broni strzeleckiej (ASG), strzelnic wirtualnych albo laserowych”. Jeśli na terenie powiatu jest dostęp do strzelnic, zajęcia te powinny odbywać się już od września 2022. Dla pozostałych szkół ministerstwo ustaliło okres przejściowy, tak by licea czy technika zyskały czas na zorganizowanie np. miejsca na zajęcia. Punkt dotyczący strzelania z broni kulowej, czy pneumatycznej ma być wprowadzony już ostatecznie w następnym roku szkolnym 2024/2025.
Nauka strzelania? Tylko na papierze
Półtora roku obowiązywania nowych przepisów już za nami, przed nami niecały rok do końca okresu przejściowego. Co się zmieniło? Niewiele. - Bo też niewiele wiadomo. W zasadzie nic nie wiadomo. Jest cisza – przyznaje Beata Pośpiech, dyrektorka I LO im. Staszica w Zgierzu. Nauczyciele EDB z tego liceum przeszli jedynie szkolenie, które zorganizowało Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. Ale na tym się skończyło.
Zajęć ze strzelania liceum na razie nie organizuje, chociaż w Zgierzu jest jednostka wojskowa, która dysponuje strzelnicą. - Ale kto miałby zapłacić za skorzystanie z niej? - to główne pytanie, które zadaje sobie dyrektorka. - Szkoła nie ma na to pieniędzy – dodaje.
Druga kwestia to nauczyciele, a raczej ich brak. Aby ponad 30-osobowa klasa poszła na strzelnicę, potrzeba drugiego opiekuna. I plan się zawala, bo niemal każdy uczy więcej niż jednego przedmiotu, więc trzeba by organizować zastępstwa dla co najmniej kilku klas. Zresztą nauczyciele EDB mają mało godzin, więc sami często uczą w kilku szkołach i kilku przedmiotów. Tylko dla nich zorganizowanie zastępstw to nie lada wyzwanie logistyczne.
Ministerstwo Edukacji i Nauki na początku października ogłosiło, że tam, gdzie trudno będzie skorzystać z prawdziwych strzelnic, wprowadzi te wirtualne, na miejscu w szkołach. Symulatory ćwiczeń strzeleckich otrzymały na razie dwie placówki w ramach pilotażu. Wkrótce potem okazało się jednak, że za dostarczenie sprzętu ma odpowiadać producent systemu Creative Military Technology sp. z o.o. Spółkę zarejestrowano zaledwie trzy tygodnie wcześniej, a jej prezesem został kojarzony z prawicą bloger i publicysta Rafał Otoka Frąckiewicz. Szkoły więc i do tego pomysłu podchodzą ostrożnie.
Strzelanie tak, ale jako zajęcia dodatkowe
Magdalena Kozera, dyrektorka LXXV LO im. Sobieskiego w Warszawie, pytań ma jeszcze więcej. - Na jakich zasadach miałyby w tych zajęciach uczestniczyć dzieci z dysfunkcjami? Co jeśli ktoś odmówi uczestnictwa w tych zajęciach? – wylicza na poczekaniu pierwsze wątpliwości.
Dlatego chociaż w liceum od lat jest strzelnica (kłopot z miejscem i czasem więc odpada), to prowadzone są tu tylko zajęcia dodatkowe, w ramach koła strzeleckiego. Prowadzi je nauczyciel edukacji dla bezpieczeństwa, który jest byłym wojskowym, więc ma potrzebne umiejętności i uprawnienia. Chętnych nie brakuje. Dlaczego więc nie zrobić takiego szkolenia w ramach EDB?
Najpierw trzeba by - jak wylicza dyrektorka - wprowadzić zmiany w statucie, ustalić regulamin zajęć dla nadzoru pedagogicznego. - Wielu osobom nauka strzelania kojarzy się jedynie z nauką celowania do danego punktu. A to jest tak naprawdę ostatni etap. Wcześniej trzeba nauczyć postawy, przygotowania sprzętu. Potrzeba elementów teoretyczno-przygotowawczych – wyjaśnia Kozera. - To wszystko jest oczywiście do zrobienia, ale potrzeba wytycznych – dodaje i w ten sposób znów wracamy do punktu wyjścia.
MEiN wprowadza zmiany, uczniowie płacą
Dyrektorzy nie ukrywają też, że zastanawiają się, czy jest sens wprowadzania tylu zmian, bo wciąż nie mają pewności, czy nowa władza tego zapisu nie zmieni. I to jest drugi główny powód tego, że w kwestii zmian w EDB niewiele się dzieje. Zwłaszcza, że już wcześniej instruktorzy strzelnic podnosili argument, że w ramach edukacji dla bezpieczeństwa nie ma teraz jako takiego przygotowania wojskowego. Strzelectwo, jeśli ma być więc wpisane w podstawę programową, to powinno być uczone w ramach wychowania fizycznego. - Jest to w końcu dyscyplina sportowa – zgadza się z nimi Kozera.
Zamiany w praktyce wprowadziło V LO w Warszawie. Z tym, że też w ograniczonym zakresie. - Raz w roku szkolnym chętni uczniowie idą w ramach EDB na strzelnicę – mówi Maciej Rusiecki, dyrektor V LO im. Poniatowskiego w Warszawie. W szkole akurat wszyscy uczniowie byli chętni. Zajęcia zgodnie z podstawą są więc oficjalnie realizowane.
Ale nie bez mankamentów. Uczniowie sami sobie płacą za szkolenie. Koszt to ok. 30 zł za zajęcia. Te zajmują ok. 2,3 godzin. - Nie powinno tak być, że uczniowie płacą za zajęcia w ramach podstawy programowej. Mam nadzieję, że się to zmieni – zaznacza Rusiecki. Instruktorzy nie ukrywają też, że szkolenie ze strzelania raz w roku to fikcja, ale według prawa podstawa jest zrealizowana.
Żródło: Radio ZET
- Nie tylko jedna szkoła, ale cała gmina bez prac domowych. "Nie możemy tkwić w starych ramach"
- Ile najmniej zarabia nauczyciel, ile najwięcej? Pensje mogą się różnić nawet o 5 tysięcy złotych
- Egzamin ósmoklasisty rozszerzony o czwarty przedmiot? "Jest potrzebny ze względu na uczniów"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET