`

Kolejne szokujące nagrania Maksymiliana F. "Na początek starczy"

3 min. czytania
04.12.2023 11:52
Obserwuj nas na Google

Maksymilian F. w piątek postrzelił w głowę dwóch policjantów. Sąsiedzi wiedzieli, że był ścigany. - Mieszka tu od dziecka. Był grzeczny, ale od pięciu lat regularnie tu przychodziła policja. Jeszcze w zeszłym tygodniu bał się nawet nas - powiedzieli "Gazecie Wyborczej". Dziennik dotarł też do kolejnych szokujących nagrań z udziałem 44-latka.

Maksymilian F.
fot. Policja

W piątek ok. godz. 22.30 na ulicy Sudeckiej we Wrocławiu 44-letni  Maksymilian F. wyciągnął broń i postrzelił dwóch policjantów, którzy więźli go do osadzenia w jednym z komisariatów. Następnie uciekł z nieoznakowanego radiowozu.  

Jeden z przechodniów zawiadomił służby, gdy natknął się na samochód, w którym było dwóch policjantów z ranami postrzałowymi głowy. Rozpoczęła się obława. Maksymilian F. został aresztowany w sobotę rano. Policjanci, których postrzelił walczą o życie w szpitalu. Ich stan jest krytyczny.

Redakcja poleca

Maksymilian F. postrzelił policjantów. "Miał różne incydenty w swoim życiu"

“Gazeta Wyborcza” rozmawiała z sąsiadami Maksymiliana F. 44-latek jest dobrze znany w okolicy, od dziecka mieszka z matką w jednym miejscu. - Był grzecznym dzieckiem i spokojnym sąsiadem, nie spraszał podejrzanych ludzi do domu. Matka starała się go wychować na dobrego człowieka, ale się nie udało. Później miał różne incydenty w swoim życiu, był za granicą, w Londynie, zaczęły się problemy z prawem - powiedziała jednak z sąsiadek.

44-latek był poszukiwany listem gończym m.in. za oszustwa, za które miał odbyć karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Z relacji sąsiadów wynika, że policja interesowała się nim co najmniej od pięciu lat.  - Bandziorem nie był, ścigano go za jakieś drobne oszustwa - opowiadała “Gazecie Wyborczej” jedna z sąsiadek. Dodała, że 44-latek miał firmę. - Bywały okresy, że on sam mówił o oszustwach wynajmowanych przez niego podwykonawców. Raz oknem uciekał z mieszkania, gdy policja stała pod drzwiami - wspominała.

ZOBACZ TAKŻE:  Strzelanina na Sudeckiej we Wrocławiu. Nowe informacje w sprawie

Sąsiedzi powiedzieli, że przestali widywać Maksymiliana F. w mieszkaniu oraz okolicznych sklepach we wrześniu tego roku. Jedna osoba natknęła się na niego w ubiegłym tygodniu. - Przestraszył się, nałożył kaptur i pobiegł klatką na górę - powiedziała.

Sąsiedzi zszokowani prorosyjskimi i antysemickimi poglądami Maksymiliana F.

Rozmówcy “Wyborczej” nie znali drugiego oblicza Maksymiliana F., które ujawniał w mediach społecznościowych. Dzielił się tam swoimi prorosyjskimi, antysemickimi poglądami. Był także zwolennikiem legalizacji broni palnej. Sąsiedzi przyznają, że doniesienia medialne nt. jego zainteresowań są dla nich szokujące. 

W jednym z nagrań zamieszczonych jeszcze przed strzelaniną groził, że otworzy ogień do policjantów. - Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień. Ja pierwszy. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami. Jestem osobą maltretowaną przez policję. Próbowali wbić mnie w jakiś program, a ja nie jestem ani przestępcą, ale stanę się nim, tak jak próbujecie robić ze mnie przestępcę od wielu, wielu, wielu lat - mówił na nagraniu, które opublikował na Instagramie.

"Wyborcza" dotarła też do kolejnych szokujących filmów. Na jednym z nich Maksymilian F. instruuje, jak zabić człowieka. - Z gładkolufowej broni ciężko jest zabić, trzeba zrobić to z bliska, w głowę najlepiej [...] Po prostu na śrut, gładka lufa, sześć naboi, na początek starczy - mówił.

Strzelanina na ul. Sudeckiej. Sąd zdecydował o areszcie

Na wniosek Prokuratury Krajowej Maksymilian F. trafił na trzy miesiące do aresztu. Jak poinformował PAP prokurator Karol Borchólski z Prokuratury Regionalnej, "sąd w pełni podzielił stanowisko i argumentację prokuratora i zastosował tymczasowe aresztowanie".

Maksymilian F. aktualnie ma dwa zarzuty usiłowania zabójstwa ze spowodowaniem ciężkich obrażeń ciała. Nie chciałbym być złym prorokiem ale oczywiście istnieje możliwość zmiany zarzutów w przypadku śmierci funkcjonariusza. Wtedy będziemy mieli do czynienia z zarzutem zabójstwa - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej ws. zatrzymanego Mirosława F. rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu Marek Poteralski.

Źródło: Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET