Matura 2023 już za miesiąc. „Gdyby nie korepetycje, nie byłoby mowy o zdaniu matury”
- To jest już taki moment, że jakby minister Czarnek wbił do nas na maturę i zrobił fikołka, to bym się nie zdziwiła. Mam dość dowiadywania się, że znowu czegoś nie zrobiłam, że coś się zmieniło - mówi o przygotowaniach do matury 2023 na miesiąc przed egzaminami Ola, tegoroczna maturzystka.
Aleksandra Pucułek: - Matura 2023 za miesiąc. Jest już stres?
Ola Zawadzka, tegoroczna maturzystka z Warszawy: - Jest i to dosyć spory.
Której części obawiasz się najbardziej?
- Dla mnie matematyka wciąż jest czarną magią. Stresuję się też moim rozszerzeniem, bo oprócz polskiego wybrałam filozofię. Mam wrażenie, że Centralna Komisja Egzaminacyjna nie skupia się tak samo na wszystkich egzaminach. O jednych jest więcej informacji, o innych mniej. Do filozofii jest mega mało podanych materiałów. W dodatku w zasadzie sama przygotowuję się do tej matury, bo nigdy nie miałam tego przedmiotu. Jestem na profilu psychologiczno-medycznym.
W szkole jest jeden nauczyciel filozofii, student. Pomaga mi tyle, ile może. Daje materiały, ale są to często skrypty ze studiów, więc sama siedzę i szukam. Mam dwa źródła wiedzy, co może być na egzaminie. Ale skąd wziąć tę wiedzę? Szukam na platformach edukacyjnych Ministerstwa Edukacji i Nauki i to jest chyba jedyne, co mam bez wydawania pieniędzy, bo ilość pieniędzy, które wydałam na korki, powtórki jest gigantyczna. Ale gdyby nie korepetycje, to nie byłoby w ogóle rozmowy o zdaniu matury.
To skoro poruszyłaś już ten temat, to na jakie korepetycje chodzisz?
- Głównie na matematykę, z filozofii nie byłam w stanie nikogo znaleźć. Ze znajomymi zapisaliśmy się też na płatne kursy maturalne, na których powtarzamy materiał z podstawowych przedmiotów maturalnych.
Jaka jest atmosfera w klasie, wśród znajomych?
- Każdy się stresuje i każdy się przygotowuje na swój sposób. Część nie chodzi już do szkoły, bo im się nie opłaca. W szkole nie da się dobrze zrobić powtórki maturalnej. Siedzą, kują i powtarzają w domu.
Zamiast w szkole przygotowują się do matury w domu? To pewien paradoks.
- Jak inaczej to robić, skoro dalej w czwartej klasie, miesiąc przed maturą, przerabiamy jeszcze bieżący materiał? W ubiegłym tygodniu miałam sprawdziany z przedmiotów, których nie zdaję na maturze. Z 22 osób w klasie osiem zdaje biologię, a wszyscy pisaliśmy klasówkę z bieżącego materiału. Robię więc skrót skrótów, byle tylko zdać z tego przedmiotu. Gdy wystawiano nam proponowane oceny, wyciągałam się na dwójkę. Z historii jesteśmy w połowie podręcznika. Z polskiego moja klasa dopiero przerabia współczesność. Nie było czasu na powtórzenia, bo ciągle coś innego trzeba było zrobić.
Mieliśmy dwie próbne matury. Nauczyciele najczęściej zadają nam arkusze maturalne jako pracę domową. Robię je na spokojnie w domu bądź w okienku w kawiarni, a potem idę na lekcję i robię normalny materiał. Tylko rozwiązywanie arkuszy maturalnych we własny pokoju, a w warunkach szkolnych, to zupełnie coś innego. Wiem, że faktycznie do nauki do matury usiądę za dwa tygodnie. Wtedy wystawią nam oceny i poświęcę się już tylko maturze.
To najbardziej stresuje, brak możliwości powtórek? Czy nowa formuła matury, czy to, że na początku liceum ze względu na lekcje zdalne chodziliście do szkoły w kratkę?
- Nakładają się na to miliardy problemów. My jako rocznik maturalny odczuwamy każdy minimalny brak czegokolwiek w szkole. Moja klasa w ciągu czterech lat w liceum miała np. trzech nauczycieli od polskiego. Każdy narzucał inny sposób nauki. Odczuwamy brak kadry, to że filozofii uczy student, nie jest wyjątkiem. Mamy zastępstwa z panią od biblioteki, albo z historykiem, który twierdzi, że trzeba zrobić historię, chociaż większość osób jej nie zdaje na maturze. Dodatkowo nauczyciele jeszcze się nakręcają, mówią, że nie zdążymy z materiałem, nie nauczymy się czegoś, przez to nas nakręcają. Żeby zdążyć ze wszystkim, nie wystarczy wydłużyć nauki w liceum czy technikum o rok, trzeba zreformować cały system.
Mam na tyle dość tematu matury, dowiadywania się, że znowu czegoś nie zrobiłam, że coś się zmieniło, że w pewnym momencie odpuszczę. Nie wiem, jak wygląda życie bez szkoły, wkuwania, spania po cztery, trzy, dwie godziny na dobę. Zresztą w klasie przez to popsuły się też kontakty, bo nikt nigdzie nie wychodzi. Widzimy się przed szkołą – jeśli ktoś do niej jeszcze chodzi - i na korepetycjach. To jedyny moment kiedy możemy zamienić dwa zdania.
Brakuje wsparcia rówieśniczego.
- Tak. Od innych też nie ma wsparcia, bo ludzie, którzy mówią, że chcą nam ułatwić, robią to w takim momencie, że nie wiesz, czy śmiać się, czy płakać.
- Jak oni to ogłosili, to siedziałam w aucie z mamą i popłakałam się ze śmiechu. Wkurzyłam się, bo akurat zdążyłam przerobić wszystkie pytania, a tu przyszła wiadomość, że niepotrzebnie. Niefajnie. Z drugiej strony pulę mamy ograniczoną, więc mniej do powtórki, ale za późno na takie decyzje. W sumie teraz już nie wiem, na czym się zatrzymało. To jest taki moment, że jakby minister Czarnek wbił do nas na maturę i zrobił fikołka, to bym się nie zdziwiła.
Wraz z polonistami apelowaliście o to, by w tym roku matury ustnej w ogóle nie było.
- Tak i jej też się obawiam, bo ona nie pozwala się wypowiedzieć, tak jak się chce, czuje. Ostatnio np. dowiedziałam się, że źle zinterpretowałam wiersz Herberta. Nauczycielka powiedziała mi, że dla niej to jest dobra interpretacja, ale nie jest zgodna z tym, co jest w materiałach. Czyli nawet jak omówisz coś dobrze, bo myślisz, czyli masz zarodek mądrości w sobie, to nie wiesz, jak zostaniesz oceniony. To jest frustrujące, że nie możemy powiedzieć, co myślimy, tylko musimy powiedzieć to, co ktoś z CKE napisał i co on myśli. Zresztą i tak nam się to w ogóle nie przyda. Potem mam podpisać umowę albo napisać wypowiedzenie z pracy i nie wiem, jak to zrobić, na co zwrócić uwagę.
Co planujesz po maturze?
- Na razie zostaję na studiach w Warszawie. Myślę o filologii włoskiej. Nie chce mi się za bardzo przebywać w tym cudownym kraju, więc planuję wyuczyć się języków, wyjechać za granicę i pracować np. jako animator z dziećmi w hotelach. Na razie to jest dla mniej najbardziej sensowna opcja.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET