Iwona nie żyje. Kucharka szkolnej stołówki została brutalnie zamordowana
45-letnia Iwona M. z Międzychodu w Wielkopolsce padła ofiarą brutalnego zabójstwa. Do zbrodni przyznał się 24-letni Marcin W., który wcześniej w sąsiedniej miejscowości Muchocin zamordował młodego mężczyznę. Mieszkańcy są wstrząśnięci tragedią. "Nasze serca krwawią, nasze głowy wciąż nie przyjmują tej wiadomości" - napisała w mediach społecznościowych "Stołówka Szkolna SP1 Międzychód - Swojskie JADŁO", w której pracowała kobieta.
Marcin W. jest podejrzany o zabójstwo dwóch osób. 29 marca około godz. 18 w jednym z mieszkań w Muchocinie koło Międzychodu zaatakował 22-letniego Patryka G., któremu zadał ponad 40 ciosów ostrym narzędziem. Później podpalił mieszkanie z ciałem zamordowanego mężczyzny w środku.
Sprawca pojechał potem samochodem skradzionym ofierze do Międzychodu. Tym razem zapukał do drzwi mieszkania przy ul. 3 Maja. Otworzyła mu Iwona M., którą zaatakował nożem. Z informacji "Faktu” wynika, że 45-latka umierała na oczach swojego partnera i 15-letniego syna. Marcin W. uciekł do lasu.
Międzychód. Mieszkańcy opłakują zamordowaną Iwonę
45-letnia Iwona była kucharką w miejscowej szkole. Jej bliscy i współpracownicy są zdruzgotani tragedią. “Drodzy klienci, wybaczcie proszę, ale do końca tygodnia nasza stołówka będzie nieczynna. Wczoraj (29 marca - przyp. red.) bestialsko zamordowana została nasza Iwona. Nasze serca krwawią, nasze głowy wciąż nie przyjmują tej wiadomości. Iwonka była naszym głównym filarem. Odpoczywaj kochana w pokoju” - napisała w mediach społecznościowych "Stołówka Szkolna SP1 Międzychód - Swojskie JADŁO".
Podejrzany sam zgłosił się na policję. Jak relacjonuje portal Międzychód - Nasze Miasto, rozebrał się przed komendą policji, wyrzucił swoje rzeczy w krzaki i w bieliźnie oraz koszulce wszedł do środka. 31 marca prokuratura poinformowała, że Marcin W. przyznał się do podwójnego zabójstwa i odmówił składania wyjaśnień. Początkowo prokuratura omyłkowo podała, że się nie przyznał. - Mężczyzna podczas przesłuchania nie okazywał żadnych emocji. Potwierdził, że leczył się w szpitalu psychiatrycznym i brał narkotyki – mówił dziennikarzom prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Nie wiadomo, czy był pod ich wpływem w chwili, gdy doszło do zabójstwa. Zlecone zostały badania krwi.
Rzecznik podał, że przeprowadzona została sekcja zwłok obu ofiar. Biegli stwierdzili na ciele pokrzywdzonych mnogie obrażenia różnych części ciała: szyi, klatki piersiowej, rąk. Te obrażenia, zwłaszcza zadane w okolicy szyi spowodowały śmierć pokrzywdzonych. Mężczyzna otrzymał 45 ciosów zadanych najpewniej nożem. Kobieta zmarła po otrzymaniu 10 ciosów nożem. Śledczy nie mają na razie narzędzia zbrodni.
ZOBACZ TAKŻE: Ofiary Marcina W. nie były przypadkowe. Do zbrodni pchnęła go "urojona miłość"
Śledczy ustalają, co było motywem Marcina W. Biorą pod uwagę, że mogła to być urojona, niespełniona miłość, a także zemsta za składane przeciwko niemu zeznania. Zamordowany Patryk to brat kobiety, w której Marcin W był platonicznie zakochany. Śledczy podejrzewają, że to ją chciał zastać, ale kobieta wyjechała za granicę. Z kolei Iwona M. to matka mężczyzny, którego podejrzany nękał, za co trafił do zakładu psychiatrycznego.
Prokurator podał też, że zdaniem śledczych Marcin W. może mieć zaburzoną poczytalność. Będzie to weryfikowane. Rzecznik ujawnił, że z informacji uzyskanych od bliskich Marcina W. wynika, że mężczyzna po kilku miesiącach od wyjścia z zakładu psychiatrycznego przestał zażywać leki. Sąd zdecydował o umieszczeniu podejrzanego na trzy miesiące na oddziale psychiatrycznym aresztu w Poznaniu.
RadioZET.pl/"Fakt"/PAP/Międzychód - Nasze Miasto
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET