Uczniowie w szkole, nauczyciel zdalnie w innym mieście. "Remedium na braki kadrowe"

5 min. czytania
05.12.2023 08:56
Obserwuj nas na Google

Gdy nie będzie fizyka czy matematyka, inny nauczyciel tego przedmiotu zgodnie z planem poprowadzi lekcje. Z tym, że uczniowie będą w sali w swojej szkole, a nauczyciel w innym mieście w Centrum Nauczania Zdalnego. Takie rozwiązanie w ramach pilotażu wprowadza właśnie województwo wielkopolskie. Projekt ma pomóc podstawówkom czy liceom, które borykają się z brakiem kadry albo nagle mają obsadzić zastępstwa.

Uczniowie w szkole
fot. Karol Porwich/East News

„Mój dzisiejszy dzień (nie ma mnie w szkole) został zorganizowany tak: klasa 2b zwolniona (dwie lekcje), 3b zwolniona, 1c (wf zamiast polskiego), 1e zwolniona (na język niemiecki uczniowie czekają w bibliotece), 1a zwolniona (dwie lekcje). Gdyby dyrekcja mogła, wysłałaby ludzi na zastępstwa. Nie ma jednak nikogo wolnego, gdyż wszyscy pracują na dwa etaty (jak nie u nas, to w innej szkole)”.

Tak na swoim BelferBlogu Dariusz Chętkowski, polonista w liceum, opisał "zwykły" szkolny dzień swoich uczniów. Niewykluczone, że wkrótce plan lekcji takich klas będzie mógł wyglądać zupełnie inaczej.

Uczniowie w klasie, nauczyciel zdalnie

Jeśli nie będzie chemika czy fizyka, bo np. zachorował, albo na tym stanowisku jest wakat, uczniowie połączą się na lekcję online z nauczycielem danego przedmiotu. On będzie w Centrum Nauczania Zdalnego, uczniowie - w sali w szkole. Takie rozwiązanie w ramach pilotażu wprowadza właśnie województwo wielkopolskie wraz z fundacją Ogólnopolski Operator Oświaty. Projekt ma pomóc szkołom, które borykają się z brakiem kadry albo nagle mają obsadzić zastępstwa w sezonie chorobowym.

- O tym, że brakuje nauczycieli, wiadomo nie od dziś. Ale tu zadziałała potrzeba czasów. Mamy dostęp do nowoczesnej technologii, skorzystajmy z niej - wyjaśnia skąd pomysł Bartłomiej Dwornik z fundacji Ogólnopolski Operator Oświaty. Obecnie w Koninie powstaje Centrum Nauczania Zdalnego. Czyli studio telewizyjne z nowoczesnym sprzętem do transmisji lekcji do szkół. To właśnie stąd zajęcia mają prowadzić nauczyciele, których szkoły będą potrzebować.

- Pod względem technologii to będzie zupełnie inna liga niż nauka zdalna. Sprzęt i oprogramowanie pozwolą na pełną interaktywność z dziećmi, ale też z wybranym uczniem – opowiada Dwornik. - Nauczyciel nie tylko będzie mógł wyjaśnić dane zagadnienie, odpowiadać na pytania z klasy, ale też poprosić ucznia do wirtualnej tablicy. Ten będzie mógł na niej rozwiązać zadanie tak, żeby w czasie rzeczywistym widziała je cała klasa – dodaje Dwornik.

Redakcja poleca

Najpierw 15 nauczycieli

Szkoły, które wezmą udział w projekcie, również zostaną wyposażone w nowoczesne pracownie z laptopami, programami, czy mikrofonami. Każdy uczeń ma mieć interaktywne stanowisko z łącznością bez zarzutu. - Jeśli w jakiejś placówce nie będzie wolnego pomieszczenia na stworzenie takiej pracowni, będziemy bazować na pracowni informatycznej – zaznacza od razu Dwornik.

Jednocześnie rozpoczęła się już rekrutacja nauczycieli do projektu. Centrum Nauczania Zdalnego będzie zatrudniać 15 przedmiotowców na razie z obszaru nauk matematyczno-przyrodniczych i języków obcych. Z realizacją tych zajęć w szkołach jest największy kłopot. - Nabór dopiero się rozpoczął, ale zainteresowanych nie brakuje – mówi Dwornik. Przy rekrutacji oprócz doświadczenia i kwalifikacji do nauczania danego przedmiotu brane są też pod uwagę umiejętności cyfrowe danego nauczyciela.

Lada dzień chętne szkoły będą mogły zgłaszać się do pilotażu. Mogą w nim wziąć udział podstawówki (zajęcia zdalne są przewidziane dla klas siódmych i ósmych) i szkoły ponadpodstawowe. W pierwszym kwartale 2024 roku fundacja planuje testy studia nadawczego w Koninie i całej technologii. Lekcje online w ramach pilotażu zaczną się od przyszłego roku szkolnego i potrwają trzy lata.

Każdego roku z tego rozwiązania będzie mogło skorzystać po 10 szkół podstawowych i średnich z Wielkopolski. Łącznie rozwiązanie przetestuje 30 placówek. Fundacja liczy na to, że po pilotażu w Wielkopolsce rozwiązanie będzie można wykorzystać w innych szkołach w całej Polsce tak, by dyrektorzy mogli zamawiać konkretne lekcje, których nie są w stanie zorganizować. Jak dokładnie taki system nauki online będzie zorganizowany, pokażą pierwsze lata pilotażu.

Konkurencja dla nauczycieli?

Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje o projekcie, nauczyciele i rodzice na forach zaczęli burzliwą dyskusję. Wśród tych pierwszych wracał często temat zarobków. „Kolejny krok do tego, żebyśmy wciąż dostawali głodowe pensje, a nasz zawód był spychany na margines. Nic się nie zmieni przy takich wynalazkach. Za to w papierach zgadzało się będzie wszystko - przecież podstawa programowa zostanie zrealizowana” – napisała jedna z nauczycielek. Kolejna dodała: „zamiast zrobić porządek w edukacji i zachęcić ludzi do bycia nauczycielem, podnieść ich range w edukacji, wypłacić godna pensje to szuka się oszczędności w tej ważnej kwestii dla państwa”.

Inni widzą też problem w kontakcie ucznia z nauczycielem. „Jak wyobrażamy sobie takie rozwiązanie przy 30 rozwrzeszczanych i niezdyscyplinowanych uczniach i uczennicach. Myślenie, że to się uda, jest moim zdaniem co najmniej naiwne” – argumentuje kolejna osoba. „Gdzież ta mityczna indywidualizacja, gdzie edukacja włączająca, gdzie gotowość nauczyciela na indywidualne możliwości i potrzeby uczniów? Taki nauczyciel z ekranu raczej nie jest w stanie zbyt mocno reagować na to, co dzieje się w klasie” - dodaje kolejna.

W dyskusji nie brakuje też głosów popierających takie rozwiązanie. „Kibicuje z całego serca. Jako rodzic dziecka, które miewało problemy z brakiem nauczycieli przedmiotów egzaminacyjnych kibicuje podwójnie. Naprawdę lepsze takie rozwiązanie niż brak całkowity zajęć” – napisał jeden z rodziców. Kolejny przypomniał, że uczniowie uczą się do egzaminów także na zdalnych kursach, a firmy, które je organizują mają wielomilionowe zyski. „Lepiej, żeby uczniowie siedzieli bezczynnie na lekcji matematyki pod opieką np. pani pedagog, a potem w domu płatnie korzystali z takich kursów, niż żeby skorzystali z takiej lekcji zdalnej za darmo w szkole? - pyta retorycznie jeden z rodziców.

Wśród nauczycieli również są zwolennicy takiego rozwiązania. „Lubię uczyć, ale nie lubię tej całej reszty (papierkologii, konieczności dyscyplinowania uczniów). Dla mnie mógłby to być atrakcyjny sposób pracy” – stwierdza jeden z nauczycieli. Kolejny podsumowuje: „Nauczyciele czują zagrożenie konkurencja. A projekt jest rewelacyjny. Proponowałam go już i byłam wyśmiewana. Nareszcie internet trafi do szkół do dzieci”.

Koło ratunkowe dla dyrektorów

- To nie jest rozwiązanie, które ma zastąpić nauczyciela. To ma być koło ratunkowe, remedium dla dyrektorów, którzy nie mają u siebie na rynku pracy danych specjalistów lub którzy tracą z dnia na dzień nauczyciela z powodu np. dłuższego zwolnienia. Zdarza się, że wtedy lekcje z danego przedmiotu nie odbywają się miesiącami. Technologia może nam przyjść z pomocą – stara się rozwiać pierwsze wątpliwości Bartłomiej Dwornik z fundacji Ogólnopolski Operator Oświaty.

Przypomina też, że w każdej klasie podczas lekcji zdalnej będzie obecny na żywo nauczyciel-opiekun, który będzie odpowiadał za bezpieczeństwo i dyscyplinę. - Jeśli w danej szkole nie będzie akurat fizyka, do danej klasy może przyjść np. nauczyciel ze świetlicy. Klasa połączy się z fizykiem z Centrum Nauczania Zdalnego, zrealizuje program z właściwego przedmiotu według planu i będzie miała opiekę na miejscu w postaci nauczyciela ze świetlicy – podaje przykład Dwornik. Zaznacza również, że projekt jest finansowany z Unii Europejskiej, więc szkoły nie przeznaczają na to swoich pieniędzy, które mogłyby wykorzystać np. na podwyżki dla kadry.

Dofinansowanie z UE to ponad 21 miliona złotych, z czego prawie 16 mln zostanie przeznaczone na stworzenie Centrum Nauczania Zdalnego. Pilotaż z nauką online wchodzi w skład większego projektu Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2030 realizowanego przez województwo wielkopolskie, Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu i Ogólnopolskiego Operatora Oświaty.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET