"Niewyobrażalny skandal, kto za to odpowie?". Orlen reaguje na zarzuty
"Kto odpowie karnie za to, że karetka zajęta szukaniem paliwa, nie dojedzie do pacjenta?" - takie pytanie w mediach społecznościowych zadał kandydat KO do Sejmu Krzysztof Strzałkowski. Przytoczył przy tym sytuację, w której karetka Meditrans Ostrołęka nie była w stanie zatankować. Orlen odniósł się wpisu twierdząc, że jest to "absolutne kłamstwo".
Krzysztof Strzałkowski, który kandyduje do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej w Warszawie opisał w mediach społecznościowych sytuację, w której karetka pogotowia rzekomo nie mogła zatankować paliwa, przez co była niedostępna dla pacjentów przez około 1,5 godziny. Polityk zażądał wyjaśnień od Orlenu.
Poważne zarzuty w stronę Orlenu. "Brakło paliwa dla karetki"
Polityk opublikował wpis, w którym pokazał dowody na opisywaną sytuację. "Kto odpowie karnie za to, że karetka, zajęta szukaniem paliwa, nie dojedzie do pacjenta?" - pytał Strzałkowski.
"Takie pytanie zadałem w moim ostatnim materiale wideo. Otrzymałem odpowiedź od Orlenu, że żadnych zgłoszeń bezpośrednio od służb ratunkowych nie było" - dodał.
Karetka nie mogła zatankować. "Niewyobrażalny skandal"
W dalszej części wpisu polityk informuje, że "tego samego dnia otrzymał pismo przesłane przez Meditrans Ostrołęka, skierowane do Orlenu". "Orlen wiadomość otrzymał" - napisał.
"Okazuje się bowiem, że były problemy z paliwem, a karetka musiała przejechać 25 km, aby zatankować! Przez 1,5 godziny nie była ona dostępna dla pacjentów. To jest niewyobrażalny skandal i narażenie niewinnych ludzi na utratę zdrowia i życia. W związku z tym domagam się pełnych wyjaśnień od firmy Orlen oraz ujawnienia wszystkich podobnych przypadków" - czytamy we wpisie.
Orlen odpowiada. "Dementujemy wszelkie kłamstwa"
Już następnego dnia na oficjalnym profilu "Biuro Prasowe Orlen" na Twitterze pojawiła się odpowiedź. Wpis zatytułowano: "Dementujemy wszelkie kłamstwa na temat dostępności paliwa dla karetek Meditrans Ostrołęka".
"Jako koncern traktujemy z pełną powagą wszelkie tego typu informacje, natomiast po weryfikacji monitoringu, kategorycznie zaprzeczamy informacjom przekazywanym przez Meditrans Ostrołęka" - czytamy.
"Załoga miała czas na zakupy i umycie szyb"
W dalszej części wpisu biuro prasowe informuje, że "na obydwu stacjach Orlen w Myszyńcu 2 października nieprzerwanie dostępny był olej napędowy". "Potwierdzeniem tego jest fakt, że w tym dniu o godzinie 18:25 załoga karetki przyjechała na pierwszą stację, gdzie została poinformowana o możliwości zatankowania oleju napędowego Verva w cenie paliwa Efecta" - czytamy.
"Załoga nie skorzystała z tej możliwości, natomiast poświęciła czas na dokonanie zakupu na stacji i umycie szyb w karetce" - przekazało biuro prasowe Orlenu.
"Wszelkie sugestie są absolutnym kłamstwem"
Dodano, że już "10 minut później ta sama załoga karetki na stacji Orlen oddalonej o dwa kilometry zatankowała bez problemów lejem napędowym pojazd należący właśnie do Meditrans Ostrołęka".
"W związku z powyższym, wszelkie sugestie, że karetki przez 1,5 godziny nie były dostępne przez brak paliwa, są absolutnym kłamstwem. Informacje te ujawniamy wyłącznie ze względu na nieuczciwe i nieodpowiedzialne próby wywołania niepokoju na rynku paliw, co jest sprzeczne z interesem społecznym" - zakończono.
- Właściciele stacji benzynowych liczą straty. Obwiniają Orlen. "Dokładamy od miesiąca"
- Paliwo po wyborach dobrem luksusowym? Znacząca reakcja Sasina
- Na tyle dni mamy zapas paliwa. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych podała dane
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET