`

"Doświadczeni policjanci odwracali wzrok". Nowe ustalenia ws. Grzegorza Borysa

2 min. czytania
30.10.2023 15:13
Obserwuj nas na Google

Grzegorz Borys jest wciąż poszukiwany przez policję. Według śledczych podejrzany o zabójstwo swojego syna, 6-letniego Olka, może ukrywać się na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Z nowych ustaleń “Faktu” wynika, że mężczyzna pastwił się nad synem zanim go zamordował. Dziennik dowiedział się też od źródeł zbliżonych do śledztwa, że Borys zabił 17-letniego jamnika o imieniu Joy. “Nawet doświadczeni policjanci odwracali wzrok” - czytamy.

Grzegorz Borys
fot. Piotr Hukalo/East News, Pomorska Policja

Grzegorz Borys jest poszukiwany już 11 dzień. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Maciej Bąk, wyraźnie widać, że obszar działań służb przeniósł się już poza południowe dzielnice Gdyni. Teraz najwięcej mundurowych widać na północno-zachodnich obrzeżach miasta. To tam zaczyna się potężny obszar parku krajobrazowego, ciągnący się aż do Wejherowa.  

Grzegorz Borys służył w Marynarce Wojennej. Policja podkreśla, że jest dobrze zorganizowany. "Zabrał ze sobą rzeczy, które według niego dadzą mu gwarancję przetrwania. W mieszkaniu pozostawił m.in. elektronikę, gotówkę i dokumenty" - poinformowali w sobotę policjnci. Alerty RCB, aby nie wchodzić do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, są wysyłane od tygodnia codziennie, z uwagi na poszukiwania. Za Grzegorzem Borysem wystawiono także "czerwoną notę" Interpolu. Zdjęcie poszukiwanego 44-latka wraz z informacjami o nim pojawiło się na stronie międzynarodowej organizacji.

Redakcja poleca

Grzegorz Borys wciąż poszukiwany. "Fakt": zabił też swojego psa

Okaleczone ciało 6-letniego Olka znaleziono w jednym z mieszkań w gdyńskim Fikakowie przy ul. Górniczej. Prokuratura poinformowała, że dziecko miało ranę ciętą szyi. “Fakt” przedstawił teraz nowe ustalenia. “Zabójca strasznie pastwił się nad dzieckiem. Oluś próbował się bronić, zasłaniał się rączkami” - podał dziennik.  

“Fakt” dowiedział się również, że na miejscu zbrodni znaleziono martwego psa, 17-letniego jamnika o imieniu Joy. Znajomi rodziny mówili, że pies był już "staruszkiem" i widywali jak Grzegorz Borys krzyczy na niego, gdy irytował się powolnym chodem jamnika. - A on po prostu już nie był w stanie szybciej iść. Grzegorz bardzo szybko się denerwował, potrafił się nakręcić w ciągu jednej sekundy ze skali zero do setki – opowiada nasz rozmówca.

ZOBACZ TAKŻE:  Twierdził, że widział Grzegorza Borysa. Służby natychmiast zareagowały

Jak opisuje dziennik, Borys nie oszczędził psa. - To, co mu zrobił jest tak potworne, że ciężko to objąć myślami - przekazała “Faktowi” osoba, która zna kulisy sprawy.

Do podobnej zbrodni doszło pod koniec lipca w Redzie na Pomorzu. Wówczas 32-letni żołnierz zabił swoją 6-letnią córkę i psa, a później popełnił samobójstwo.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET