Przełom w głośnej sprawie zabójstwa w hotelu. Biegli podważyli wersję prokuratury
W Sądzie Okręgowym w Słupsku trwa powtórny proces w sprawie zabójstwa w hotelu Słupsk. Według prokuratury Piotr Ogrodniczuk wypchnął przez okno z trzeciego piętra hotelu 45-letniego Jacka B. Ofiara zmarła w szpitalu z powodu rozległych obrażeń. Nowe światło na sprawę rzuciła opinia biegłych z Poznania. Medycy twierdzą, że najprawdopodobniej Jacek B. sam odebrał sobie życie.
Do śmierci 45-letniego Jacka B. doszło w listopadzie 2018 roku. Mężczyzna wynajmował jeden z pokoi w słupskim hotelu. Nad ranem, 23 listopada, jeden z przechodniów zauważył, że ktoś wypadł przez okno budynku. Okazało się, że był to właśnie Jacek B. Policja zatrzymała najpierw jego znajomą Annę T. i sąsiada Bartosza K., których podejrzewała o nakłanianie lub pomoc w dokonaniu samobójstwa. Ostatecznie prokuratura oskarżyła o zabójstwo mężczyzny Piotra Ogrodniczuka, który spał w sąsiednim pokoju.
Według śledczych Ogrodniczuk najpierw obraził i pobił Jacka B., a następnie przywiązał mu do szyi telewizor kineskopowy i wraz z urządzeniem wyrzucił go przez hotelowe okno. Po wszystkim uciekł z miejsca zdarzenia. Tę wersję wydarzeń prokurator oparł na zeznaniach tylko jednego świadka. Oskarżony nie przyznał się do winy.
Kluczowy świadek odwołał zeznania
W grudniu 2019 roku Sąd Okręgowy w Słupsku skazał Piotra Ogrodniczuka na 10 lat pozbawienia wolności za zabójstwo Jacka B. Wyrok był nieprawomocny, a przed jego ogłoszeniem Anna T. - główny świadek w sprawie - zmieniła swoje zeznania. Pierwotnie kobieta twierdziła, że widziała, jak oskarżony pobił ofiarę i wyrzucił ją przez okno. Ostatecznie przyznała się, że wymyśliła tę wersję wydarzeń, bo naciskali na nią przesłuchujący ją policjanci. Kobieta miała być również pod wpływem alkoholu. Mimo że świadek odwołała swoje zeznania, które stanowiły podstawę aktu oskarżenia, sąd uznał je za wiarygodne i uznał oskarżonego za winnego zabójstwa Jacka B.
Obrońca Piotra Ogrodniczuka mecenas Bartosz Fieducik odwołał się od tego wyroku do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Argumentował, że sąd popełnił wiele błędów, m.in. uznając Annę T. za wiarygodnego świadka, nie dopuszczając kluczowych wniosków dowodowych obrony, czy nie rozstrzygając wątpliwości na korzyść oskarżonego zgodnie z zasadą in dubio pro reo. Sąd Apelacyjny w dużej mierze zgodził się ze skarżącym i uchylił wyrok skazujący Piotra Ogrodniczuka za zabójstwo. Uznał, że proces w pierwszej instancji został przeprowadzony nierzetelnie. Nakazał jego powtórzenie.
3 listopada 2022 roku przed Sądem Okręgowym w Słupsku ruszył powtórny proces w sprawie zabójstwa Jacka B. Niedługo potem sąd zdecydował o uchyleniu aresztu tymczasowego oskarżonemu. Mężczyźnie orzeczono jednak środki zapobiegawcze, m.in. dozór policyjny.
Przełom w sprawie. Samobójstwo?
12 października doszło do przełomu w sprawie. Do akt sądowych wpłynęła opinia biegłych z zakresu medycyny sądowej. Specjaliści z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zostali poproszeni o wydanie opinii, czy obrażenia, których doznała ofiara, mogły powstać po upadku spowodowanym wypchnięciem jej przez osobę trzecią. Biegli orzekli, że najprawdopodobniej Jacek B. sam wyskoczył przez okno. To oznaczałoby, że doszło do samobójstwa, a nie zabójstwa.
Jak wyjaśniają w swojej opinii biegli, ciało Jacka B. leżało w odległości ponad 3 metrów od fasady budynku i było odchylone od okno, z którego wypadł, o około 15 stopni. Gdyby Jacek B. wypadł w sposób podany przez Annę T. to upadłby blisko ściany budynku. Przypomnijmy, mężczyzna miał leżeć na parapecie oparty plecami i z telewizorem w rękach. W takie pozycji miał zostać wypchnięty przez Piotra Ogrodniczuka. Zdaniem biegłych ustalenia na miejscu zdarzenia przeczą tej wersji.
Biegli w swojej opinii podkreślili również, że bardzo rzadko zdarzają się zabójstwa, w których ofiara zostaje wyrzucona przez okno z dużej wysokości. W większości przypadków są to tzw. rozszerzone samobójstwa, gdy matka odbiera życie sobie i dziecku. Dokonanie w ten sposób zabójstwa na dorosłej osobie jest bardzo trudne, gdyż wymaga dużej siły i doprowadzenia ofiary do stanu bezbronności. Medycy przypomnieli również, że Jacek B. w przeszłości wielokrotnie wyrażał chęć popełnienia samobójstwa.
Medycy odnieśli się również do urazów twarzy Jacka B. Prokuratura twierdziła, że Piotr Ogrodniczuk, zanim wyrzucił ofiarę przez okno, miał ją wcześniej pobić. Siniec okularowy pod lewym okiem miał powstać po uderzeniu pięścią. Biegli z Poznania stwierdzili jednak, że bardziej prawdopodobne jest, iż urazy powstały w czasie upadku Jacka B. na ziemię. Zauważyli również, że gdyby ofiara została wcześniej pobita przez Piotra Ogrodniczuka, to miałaby o wiele więcej obrażeń twarzy.
Oskarżony o zabójstwo na wolności
Piotr Ogrodniczuk spędził w areszcie tymczasowym cztery lata. Niedawno sąd zdecydował o uchyleniu wszystkich środków zapobiegawczych. To wyjątkowa sytuacja, gdy w sprawie o zabójstwo oskarżony jest na wolności i nie jest ona w żaden sposób ograniczona. Mężczyzna liczy na uniewinnienie, ale na wyrok będzie musiał jeszcze trochę poczekać.
O bulwersującej sprawie pozbawienia wolności Piotra Ogrodniczuka pisaliśmy już kilka miesięcy temu.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET