Horrendalne plany lekcji. Tak wyglądają zajęcia w nowym roku szkolnym
W roku szkolnym 2023/2024 uczniowie w szkołach spędzą niejeden wieczór. Licea i technika po przyjęciu do klas pierwszych 1,5 rocznika dwoją się i troją, by pomieścić wszystkich i spiąć plany lekcji. Rekordziści opuszczą szkolne ławki dopiero przed godz. 21.
- Nie pamiętam, żeby było tyle klas w szkole – mówi Zofia Wrześniewska, dyrektorka Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi. W sumie uczą się tu 34 klasy. Zazwyczaj było 32. - Dwa oddziały więcej robią różnicę – stwierdza dyrektorka. Przede wszystkim różnicę w planie lekcji. Zajęcia zaczynają się tu od godziny zerowej, czyli 7, a kończą o 18.45. I tak od poniedziałku do czwartku.
Głównie do późnych godzin popołudniowych są przedmioty zawodowe. Zajęcia ogólnokształcące – typu polski, matematyka – kończą się niewiele wcześniej, bo o 17.45. Szkoła oszczędziła pierwszaków. Do 18.45 uczą się starsze klasy. - Inaczej się nie dało – rozkłada ręce Wrześniewska.
To i tak „nieźle”, bo np. w Zespole Szkół nr 2 we Wrocławiu standardem są lekcje do godz. 16.30. Ostatnie zajęcia – z angielskiego zawodowego – dla klasy drugiej kończą się w poniedziałki o godz. 20. Niechlubny rekord należy jednak do Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku. Ostatni dzwonek dla kilku klas dzwoni tu o 20.20.
Szkoły przepełnione
Powód takich wieczornych planów lekcji jest kilka. Przede wszystkim w tym roku do liceów, techników i branżówek zdawało 1,5 rocznika. To efekt reformy edukacji obniżającej wiek szkolny z siedmiu lat do sześciu (rząd PO-PSL ją wprowadził, PiS ją cofnął). Przy czym rok temu do liceów i techników przyszedł już pierwszy większy rocznik po reformie wieku szkolnego.
Na to nakłada się reforma edukacji likwidująca gimnazja i wydłużająca naukę w szkołach średnich o rok. W taki sposób w do niedawna trzyletnich liceach od września 2023 muszą pomieścić się uczniowie aż pięciu roczników. Po 1,5 rocznika w klasie pierwszej i drugiej oraz po standardowym roczniku w trzeciej i czwartej klasie. W technikach do niedawna uczyły się cztery roczniki, teraz jest sześć. Budynki przy powiększającej się liczbie uczniów nie powiększyły się.
W ZST w Rybniku powstało aż 17 klas pierwszych. Czyli ok. pół tysiąca pierwszaków. Rok temu było 16 pierwszych klas. - A na przykład w klasach czwartych kilka lat temu mieliśmy 9 klas, więc ta różnica jest rzeczywiście widoczna przy tych podwójnych rocznikach – opowiadał w rozmowie z lokalnym radiem Piotr Tokarz, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku. W sumie do szkoły chodzi tu teraz ponad 1,7 tys. uczniów.
- Aż tak nigdy nie było – mówi o liczbie nowych uczniów Katarzyna Chamerska, dyrektorka Zespołu Szkół Mechaniczno-Energetycznych im. Kościuszki w Olsztynie. Od września utworzono tu siedem klas pierwszych. Zajęcia trwają do 18.10. - Tak mamy trzy razy w tygodniu – mówi Chamerska. Zaznacza jednocześnie, że dana klasa, jeśli siedzi do wieczora w szkole, zaczyna lekcje o 13.
W wypadku techników ułożenie planu lekcji jest tym bardziej trudne, że w siatce godzin są zajęcia zawodowe. Prowadzone one są w kilku godzinnych blokach. Stąd np. z Zespołu Szkół Gastronomiczno-Spożywczych w Olsztynie niektórzy uczniowie będą wychodzić o 19.45, a z technikum nr 15 we Wrocławiu – o godz. 19.
Nauczyciele objazdowi
Plan lekcji nieraz jest też tak układany, by specjaliści od przedmiotów zawodowych wyszli ze swoich zakładów pracy i zdążyli przyjść na lekcje. - Jak już jest ktoś, kto chce uczyć przedmiotów zawodowych, to chucha się na niego i dmucha – dyrektorka Zespołu Szkół Mechaniczno-Energetycznych w Olsztynie wie, co mówi, bo już od jakiegoś czasu – bez względu na to, czy to rok szkolny czy wakacje – poszukuje nowych nauczycieli. Obecnie najbardziej przydałby jej się specjalista od chłodnictwa i elektryki. - I matematycy, bo nasi mają sporo godzin ponadwymiarowych – dodaje.
- Polonista, anglista i niektórzy specjaliści od przedmiotów zawodowych – wylicza Wrześniewska nauczycieli, którzy w jej szkole mają ponad 1,5 etatu. Wielu uczy też w dwóch, albo nawet w trzech szkołach. Wtedy co najmniej jeden dzień trzeba spędzić na rozmowach ze szkołami, z którymi współdzieli się nauczycieli i pod nich ułożyć plan lekcji. Biorąc pod uwagę liczbę uczniów i warunki lokalowe, rozkład zajęć wygląda jak wygląda.
- Nasz katecheta i geograf uczą jednocześnie w innych podstawówkach. Historyka współdzielimy z liceum, które jest w Zgierzu. Układając plan lekcji, musieliśmy brać pod uwagę nie tylko jego plan w drugiej szkole, ale jeszcze czas na dojazd – opowiada Michał Różański, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Łodzi. W szkole zajęcia kończą się o 16.
W podstawówkach uczą się zazwyczaj dzieci z rejonu szkoły. Do techników, liceów młodzież często dojeżdża z pobliskich mniejszych miejscowości. To oznacza, że trzeba doliczyć jeszcze drogę powrotną ze szkoły. Uczniowie, którzy kończą lekcje po godz. 19, w domu będą więc przed 22.
- Dyrektorka krakowskiej szkoły chętna, by zastąpić ministra Czarnka. "Edukacji potrzeba spokoju"
- Zamiast religii angielski, kuratoria oświaty do likwidacji. Co zmieni się w edukacji po wyborach?
- Zmiany w nowym roku szkolnym. Podpowiadamy ministrowi Czarnkowi, co usunąć z podstawy programowej
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET