`

Spór o bilety we Wrocławiu. Mieszkańcy: "Dlaczego my mamy za to płacić?"

2 min. czytania
27.02.2026 16:06
Obserwuj nas na Google

Radny Rady Miejskiej Wrocławia Jakub Nowotarski skierował do prezydenta miasta interpelację. Chodzi o bilety czasowe obowiązujące w komunikacji miejskiej. Pasażerowie narzekają bowiem na reguły obowiązywania tych biletów. Jest propozycja zmian.

Tramwaj
fot. Marcin Rutkiewicz/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakub Nowotarski, radny klubu Naprawmy Przyszłość, zgłosił interpelację do prezydenta Wrocławia w sprawie biletów czasowych.
  • Radny zauważa, że - w przeciwieństwie do Wrocławia - w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii bilety czasowe są skorelowane z rozkładem jazdy.
  • Piotr Krejner z Urzędu Miejskiego Wrocławia wyjaśnia, że rzeczywisty czas przejazdu jest zależny od wielu czynników.

Spór o bilety czasowe we wrocławskiej komunikacji miejskiej

W połowie lutego Jakub Nowotarski, radny klubu Naprawmy Przyszłość, skierował do prezydenta Wrocławia interpelację dotyczącą biletów czasowych komunikacji zbiorowej. Jak twierdzi, wprowadzone kilkanaście lat temu we Wrocławiu bilety czasowe cieszą się dużą popularnością wśród mieszkańców. Obejmują one okresy 15 minut, 30 minut, 60 minut i 90 minut. "Czas liczony przy obowiązywaniu biletów czasowych nie jest jednak czasem rozkładowym, a rzeczywistym czasem jazdy. W przypadku wystąpienia utrudnień na trasie przejazdu i przekroczenia długości obowiązywania biletu czasowego pasażer jest zobowiązany skasować nowy bilet" - podkreśla radny. 

Inaczej jest, przykładowo, na obszarze Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Wprowadzono tam rozwiązanie, gdzie długość obowiązywania biletu czasowego ma odzwierciedlenie w rozkładzie jazdy i uwzględnia ewentualne opóźnienia. Jeśli czas przejazdu między dwoma przystankami w rozkładzie wynosi 15 minut, a z powodu późnienia tramwaj lub autobus jedzie między nimi 20 minut, to pasażer nie musi kasować nowego biletu. W związku z tym radny zwrócił się do urzędu z pytaniem, czy analizowana jest możliwość skorygowania zasad obowiązywania biletów czasowych we Wrocławiu, a jeśli nie - jakie czynniki stanowią przeszkodę. Na razie interpelacja oczekuje na odpowiedź. 

Pasażerowie: "Płacimy za stanie w korkach"

Z uwagami radnego zgadza się również wielu Wrocławian. - Oczywiście, że to się powinno zmienić. Przecież tramwaje we Wrocławiu cały czas się spóźniają, o ile łaskawie w ogóle raczą przyjechać. Ktoś układał ten rozkład jazdy, więc podróż powinna trwać tyle, ile jest w rozkładzie. Jeśli są opóźnienia i korki (a są w tym mieście cały czas), to dlaczego my, pasażerowie, mamy za to płacić? To idiotyczne rozwiązanie - opowiada w rozmowie z portalem RadioZET.pl pani Małgorzata, mieszkanka stolicy Dolnego Śląska. Podobnych głosów jest więcej.

Redakcja poleca

"Płacimy za stanie w korkach", "Czasami pisze, że piętnaście minut, kupujesz na, na przykład, piętnaście minut, a później możesz jechać tam czterdzieści. No i jednak nie jest to sprawiedliwe" - dodają podróżni, cytowani przez Radio Wrocław. Do sprawy odniósł się również Piotr Krejner z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia. Wyjaśnił, że przejazd nie zawsze wydłuża się z powodu winy przewoźnika.

- Rozkład jazdy pokazuje czas planowany, natomiast rzeczywisty przejazd jest zależny od wielu czynników niezależnych od przewoźnika. Jest to między innymi: natężenie ruchu, warunki drogowe czy zdarzenia losowe - stwierdził Krejner, cytowany przez Radio Wrocław. Przypomnijmy, że za ustalanie regulaminu przewozów odpowiedzialna jest Rada Miejska Wrocławia.

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET