`

Tajemnicze obiekty na polskim niebie. "Wlatywało i wlatywać będzie"

2 min. czytania
24.05.2023 14:24
Obserwuj nas na Google

- Wlatywało, wlatuje i wlatywać będzie - powiedział w rozmowie z Polsat News płk rez. Maciej Matysiak, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego SKW i ekspert z Fundacji Stratpoints. Odniósł się w ten sposób do ostatnich incydentów związanych z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej.

tajemnicze obiekty na polskim niebie
fot. WOJCIECH STROZYK /REPORTER

Dziennikarze Radio ZET i RadioZET.pl dotarli do informacji, że w nocy 21 maja w Brzeźnie Łyńskim w okolicy Nidzicy na Mazurach doszło do tajemniczego wybuchu. Mieszkańcy potwierdzili nam, że widzieli wielką łunę światła na niebie, a następnie usłyszeli głośny huk. Wojsko Polskie na stronie Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdza, że wysłano tam śmigłowiec W-3WARM Anakonda. Nie wiadomo jednak, co dokładnie się wydarzyło.

To nie pierwszy tego rodzaju niewyjaśniony incydent w ostatnim czasie. MON nadal nie przedstawił szczegółowych informacji na temat rosyjskiej rakiety, która w grudniu spadła na terytorium Polski. Z kolei kilka dni temu w naszą przestrzeń powietrzną wszedł białoruski balon szpiegowski. Jego fragmentów jak dotąd nie odnaleziono.

Redakcja poleca

Tajemnicze obiekty na polskim niebie. Ekspert komentuje

O wspomniane zdarzenia i ich konsekwencje dla bezpieczeństwa był pytany w Polsat News płk rez. Maciej Matysiak, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego SKW i ekspert z Fundacji Stratpoints. - W Przewodowie i pod Bydgoszczą obiekty były widziane. Wszystko zależy od tego, jak jesteśmy w stanie przeciwdziałać, żeby były kontrolowalne i nie zrobiły nikomu krzywdy - mówił.

Wojsko Polskie wydało komunikat, w którym stwierdziło, że "urządzenia cywilne i wojskowe nie zarejestrowały żadnego obiektu" w okolicach miejscowości Brzeźno Łyńskie w pobliżu Nidzicy. - To oznacza, że pewnie w tym czasie w przestrzeni powietrznej obserwowane sprzętem, który posiada Dowództwo Operacyjne w swoim zasobie, nic nie było widoczne, ani na ekranach radarów, ani w inny sposób - komentował ekspert.

Matysiak zaznaczył, że sytuacja związana z bezpieczeństwem zmieniła się w momencie, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę. - Intensywność działań powoduje, że możliwość zdarzenia niekontrolowanego, ale groźnego się zwiększyła - mówił. - Jeżeli przez bezpieczeństwo rozumiemy, że wiemy, co się dzieje, to w tym przypadku poczucie mamy zachwiane. Sfera informacyjna tych, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo nie jest zbyt dobrze prowadzona - dodał.

Zdaniem eksperta wszyscy obywatele Polski powinni być na bieżąco informowani o incydentach i ich szczegółach. - Od początku inwazji Rosji na Ukrainę powinna mieć miejsce akcja informacyjna, by uświadomić, że możemy się spotkać z takimi sytuacjami, ale także by informować, w jaki sposób się zachować, jak działa państwo - przekazał. 

RadioZET.pl/ polsatnews.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET