W Konfederacji poleciały głowy. Kompromitacja partii w Krakowie

2 min. czytania
07.09.2026 20:46
Obserwuj nas na Google

Kandydat Konfederacji Bartosz Bocheńczak nie weźmie udziału w wyborach na prezydenta Krakowa, ponieważ nie udało mu się zebrać odpowiedniej liczby ważnych podpisów. Wywołało to prawdziwe trzęsienie ziemi w krakowskich strukturach tego ugrupowania.

Bartosz Bocheńczak i Sławomir Mentzen
fot. MAREK LASYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Bartosz Bocheńczak i Marian Banaś z Konfederacji nie wezmą udziału w wyborach prezydenckich w Krakowie z powodu negatywnej weryfikacji podpisów przez Miejską Komisję Wyborczą.
  • Sławomir Mentzen odwołał Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego i zawiesił lokalne struktury partii, zapowiadając działania Sądu Partyjnego w celu zbadania odpowiedzialności za sytuację.
  • Decyzja Komisji spotkała się z krytyką i szyderstwami wobec Konfederacji za niewywiązywanie się z zadania zebrania minimalnej liczby podpisów.

Kraków. Trzęsienie ziemi w strukturach Konfederacji

Bartosz Bocheńczak z Konfederacji oraz były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś nie wezmą udziału w wyborach prezydenckich w Krakowie, ponieważ Miejska Komisja Wyborcza zakwestionowała zebrana przez nich podpisy.

Szczególnie dla kandydata Konfederacji to spory cios, który zresztą wywołał trzęsienie ziemi w strukturach partii. Sławomir Mentzen w mediach społecznościowych przekazał, że odwołuje Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego.

Zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę. Bardzo mi przykro, że wielomiesięczny wysiłek działaczy, wolontariuszy, sympatyków, a także samego Bartosza Bocheńczaka, został w ten sposób widowiskowo zmarnowany” – napisał były kandydat na prezydenta.

Redakcja poleca

Sam Bocheńczak nie szukał wymówek, wziął winę na siebie i przeprosił wyborców i wolontariuszy, którzy zbierali podpisy, za swój błąd. Mimo to na całą Konfederację wylało się sporo krytyki, ale i szyderstw, ponieważ wymagana liczba 3000 zweryfikowanych podpisów, jak na tak duże ugrupowanie, nie powinna w żaden sposób nastręczać problemów. A jednak, stąd słowa o kompromitacji i zmarnowanym potencjale.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET