Zełenski ominął Rzeszów. Gorąco na linii Polska-Ukraina
Wołodymyr Zełenski zmienił trasę swoich zagranicznych podróży i ominął lotnisko w Rzeszowie, które dotychczas stanowiło jego główny punkt przesiadkowy. W mediach natychmiast ruszyła fala spekulacji wiążących tę decyzję z kryzysem dyplomatycznym na linii Warszawa-Kijów. Chodzi o kontrowersyjne nadanie jednej z ukraińskich jednostek imienia „Bohaterów UPA”, co spotkało się z ostrym sprzeciwem polskich władz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie spekulacje pojawiają się wokół decyzji Zełenskiego omijania Rzeszowa.
- Dlaczego lot Zełenskiego z Wielkiej Brytanii ominął Polskę.
- Co wywołało napięcie między Polską a Ukrainą.
- Jakie stanowisko zajmuje Polska wobec decyzji o nadaniu imienia „Bohaterów UPA".
Zełenski omija lotnisko w Rzeszowie. W mediach pojawiają się spekulacje
Prezydent Ukrainy ponownie ominął Polskę. W poniedziałek wieczorem samolot z Wołodymyrem Zełenskim na pokładzie nie wylądował na lotnisku w Rzeszowie - tak jak to bywało do tej pory - ale z Wielkiej Brytanii poleciał do Kiszyniowa. Stamtąd, okrężną drogą, udał się na spotkanie krajów bałtyckich w Tallinie.
W mediach zaczęły pojawiać się spekulacje, że może to być efekt ostrego sporu na linii Polska-Ukraina, który rozpętał się po tym, jak Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA" jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy. To wywołało ostrą reakcję m.in. prezydenta Karola Nawrockiego, który zaproponował, by odebrać mu Order Orła Białego.
Brak jasnych deklaracji
Rodzi się więc pytanie, czy wspomniane spekulacje są prawdziwe. Odpowiedzi na nie unika jednak zarówno strona polska, jak i ukraińska. Kancelaria prezydenta Ukrainy sprawy komentować nie chce. Wokół tematu kluczy również wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który na pytanie o to, czy Polska będzie dalej pomagać w organizacji prezydenckich lotów, odpowiedział następująco: - Ja jestem zawsze otwarty na wspieranie tych, którzy walczą w słusznej sprawie.
Kosiniak-Kamysz, który w weekend spotkał się z szefem kancelarii Zełenskiego Kiryło Budanowem podkreślił, że nadal liczy na zmianę decyzji ws. nadania jednemu z batalionów imienia „Bohaterów UPA". - Ukraina walczy z rosyjskim imperializmem i w tej walce może liczyć na nas, ale musi się liczyć z tym, że pomoc nie znaczy, że zapominamy o ludobójstwie na Wołyniu. My jesteśmy w stanie naprawdę dużo zrobić, ale liczymy na wzajemny szacunek. Mam nadzieję, że ta informacja dotarła do prezydenta Zełenskiego - powiedział.
- Mam nadzieję, że ze strony państwa ukraińskiego będzie refleksja. W sprawie ludobójstwa na Wołyniu nie ma kompromisu. Jest tylko bycie w prawdzie. Jest tylko upamiętnienie, postawienie krzyży i wzajemny szacunek. Nie rozumiem, dlaczego podejmują decyzję, która sprawia ból państwu, które tak wiele zrobiło, żeby pomagać - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET