W sobotni wieczór 27 stycznia Sophie Johansson wybrała się z przyjaciółmi do klubu w szwedzkim Malmo. W pewnym momencie, będąc na parkiecie, poczuła, jak ktoś zaczyna ją obmacywać. — Poczułam jego ręce pomiędzy moimi nogami — mówiła nastolatka w rozmowie z reporterem dziennika „Aftonbladet”.
Napastowana na parkiecie
Kobieta instynktownie uderzyła napastnika w twarz i skierowała się do wyjścia. Po chwili napastnik z całej siły uderzył ją butelką w głowę. — Myślałam, że to napój z butelki cieknie mi po twarzy. Przyjaciółka powiedziała mi jednak, że to krew. Byłam w szoku — relacjonuje Johnasson w rozmowie z dziennikiem.
Zalana krwią Szwedka trafiła na oddział w szpitalu, gdzie lekarze założyli jej szwy. Następnie została przesłuchana na komisariacie. Niestety — jak podaje Fakt24 — z powodu braku dowodów, które pomogłyby zidentyfikować sprawcę, dochodzenie zawieszono. Szwedzkie portale podają jedynie, że „miał czarne włosy”.
Cios butelką w głowę
Policjanci tłumaczą się, że nie są w stanie namierzyć sprawcy ataku. — Mamy nadzieję, że ktoś widział zdarzenie. Jeśli się do nas zgłosi, otworzymy je ponownie — komentował rzecznik policji w Malmo Nils Norling.
Bezradność policji
Zdjęcie zakrwawionej 19-latki wywołało dyskusję w szwedzkich mediach na temat przemocy wobec kobiet. Sophie Johansson sama opublikowała swój wizerunek i opowiedziała o wszystkim dziennikarzom. Sprawca do tej pory cieszy się wolnością.
Fotografia, którą podzieliła się Sophie Johansson [+18]:
RadioZET.pl/Fakt24/DailyMail/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET