`

Krwawe zamieszki rozlały się na cały kraj. "Policja do nas strzela"

2 min. czytania
10.01.2023 07:51
Obserwuj nas na Google

Co najmniej 17 osób zginęło w poniedziałek w Peru w kolejnym dniu zamieszek w związku z kryzysem politycznym w kraju – podała agencja AFP. Protestujący domagają się przedterminowych wyborów i uwolnienia z więzienia byłego prezydenta kraju Pedro Castillo.

Zamieszki w Peru
fot. JUAN CARLOS CISNEROS/AFP/East News

Zamieszki w Peru trwają od początku grudnia 2022 roku, jednak ich skala wcale nie słabnie. Zwolennicy uwolnienia uwięzionego byłego prezydenta Pedro Castillo (w związku z impeachmentem) ścierają się ze służbami bezpieczeństwa. Castillo jest w areszcie po tym, jak próbował nielegalnie rozwiązać peruwiański Kongres i rządzić na mocy dekretów. Ciągnie się za nim również ślad korupcyjnej przeszłości.

Protesty ponownie ogarnęły kraj po świątecznej przerwie. Ludzie domagają się dymisji nowej prezydent Diny Boluarte, rozwiązania parlamentu i zmian w konstytucji. Ostatnie zamieszki miały miejsce w mieście Juliaca, jak podała agencja AFP, powołując się na biuro lokalnego rzecznika praw obywatelskich.

Peru. Krwawe zamieszki w kraju. Ludzie szturmowali lotnisko

W poniedziałek tysiące demonstrantów zbliżyło się do lotniska w mieście Juliaca. AFP podała, że ok. dwa tysiące z nich zaatakowało policję, próbując szturmować obiekt z prowizoryczną bronią. Służby odpowiedziały strzałami na agresję. Obiekt w ponad 280-tysięcznym mieście chroni policja oraz wojsko.

Redakcja poleca

Po poniedziałkowych zamieszkach co najmniej 38 osób zostało rannych i trafiło do szpitali w Juliaca – wynika z informacji regionalnego ministerstwa w oświadczeniu na Facebooku. Biuro rzecznika praw obywatelskich Peru podało natomiast, że od pierwszych starć ucierpiało ponad pół tysiąca osób.

"Wzywamy siły porządkowe do legalnego, koniecznego i proporcjonalnego użycia siły oraz wzywamy prokuraturę do przeprowadzenia szybkiego śledztwa" – napisało biuro rzecznika praw obywatelskich. 

- Policja do nas strzela – przyznał w rozmowie z AFP jeden z demonstrantów. Domagał się on natychmiastowej rezygnacji Diny Boluarte z urzędu prezydenta. - To, co się dzieje, to to, że Peruwiańczycy mordują się nawzajem. Proszę o spokój – powiedział agencji burmistrz Juliaca, Oscar Caceres, desperacko prosząc obie strony o pokój.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/AFP/Twitter

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET