Martwe noworodki w zamrażarce. 30-letnia matka: Mieliśmy trudności finansowe, zabiłam je
Koreańska policja odkryła w jednym z mieszkań w Suwon zwłoki dwójki zabitych noworodków w lodówce. Przerażającego odkrycia dokonano w trakcie kontroli jednego procenta przypadków dzieci niezarejestrowanych w urzędach stanu cywilnego, a posiadających szpitalny akt urodzenia - poinformowała w piątek agencja Yonhap. Co istotne, w Korei Południowej obowiązywało do niedawna surowe prawo antyaborcyjne. Matka miała dokonać dzieciobójstwa jeszcze zanim zdekryminalizowano przerywanie ciąży.
W środę 30-latka z Suwon, 30 kilometrów na południe od Seulu, przyznała się do zabicia dwójki dzieci po tym, jak policja znalazła ciała noworodków w zamrażarce w jej mieszkaniu.
Do tego makabrycznego odkrycia doszło w wyniku działań Komisji Audytu i Inspekcji (BAI), która skontrolowała koreańskie Ministerstwo Zdrowia. Audytorzy wybrali 23 losowe przypadki z 2236 dzieci urodzonych w szpitalu w ciągu ostatnich 8 lat, które nie zostały później zarejestrowane i poprosili lokalnych urzędników o sprawdzenie ich stanu zdrowia i miejsca pobytu.
Korea Południowa. W lodówce znaleziono dwójkę zabitych noworodków
Po aresztowaniu kobieta powiedziała policji: - Myślałam, że trudno będzie je wychować, ponieważ mieliśmy trudności finansowe i nie było mnie stać na aborcję, więc zabiłam je natychmiast po porodzie - cytuje agencja Yonhap.
Kobieta została formalnie aresztowana w piątek pod zarzutem podwójnego dzieciobójstwa. - Ta poważna sprawa morderstwa została odkryta po przeanalizowaniu zaledwie 1 proc. losowo wybranych przypadków, dlatego rozważamy zbadanie wszystkich niezarejestrowanych noworodków, aby dowiedzieć się, co się z nimi stało - powiedział urzędnik BAI cytowany przez agencję Yonhap.
Pierwszą ofiarą 30-latki według policji było jej czwarte dziecko, urodzone w szpitalu w listopadzie 2018 r. Policja twierdzi, że udusiła dziewczynkę dzień po porodzie, a ciało włożyła do zamrażarki w swoim domu. Jest oskarżona o to samo ze swoim piątym dzieckiem, chłopcem urodzonym w listopadzie 2019 roku. Kobieta wychowuje z mężem troje dzieci w wieku 12, 10 i 8 lat.
Władze mówią, że może istnieć wiele innych takich przypadków i zapowiadają dalsze działania. - W związku ze śmiercią niemowląt w Suwon, o której dziś poinformowano, przepraszam opinię publiczną za to, że nasze społeczeństwo nie chroni dzieci, które się urodziły - powiedział Lee Ki-il, wiceminister zdrowia.
- Przeprowadzimy szeroko zakrojone dochodzenie wspólnie z policją, agencją kontroli i zapobiegania chorobom oraz władzami lokalnymi, aby wyśledzić wszystkie noworodki - cytuje ministra dziennik Korea Joongang Daily. Obecnie szpitale nie są zobowiązane do zgłaszania narodzin, a rodzicom, którzy nie zarejestrują dziecka, grozi jedynie grzywna w wysokości 50 000 wonów (155 zł).
Co istotne, aborcja została zdekryminalizowana w Korei Południowej dopiero w 2021 roku na mocy postanowienia sądu. Miliony kobiet odetchnęły wówczas z ulgą - zaznacza organizacja Human Rights Watch. Przed wydaniem decyzji aborcja była nielegalna od 1953 roku. Kobietom w ciąży, które przeszły aborcję groziła kara pozbawienia wolności do roku lub grzywna w wysokości do 2 milionów wonów (1850 dolarów). Pracownikom służby zdrowia przeprowadzającym aborcje groziło do dwóch lat więzienia. Jedynymi wyjątkami od zakazu były przypadki gwałtu lub kazirodztwa, ciąże mogące zagrozić zdrowiu kobiety lub sytuacje, w których kobieta lub jej małżonek cierpieli na pewne choroby dziedziczne lub zakaźne. Zamężne kobiety potrzebowały zgody współmałżonka na poddanie się zabiegowi.
Rekordowo niski współczynnik urodzeń w Korei Południowej
Południowokoreański resort zdrowia zamierza ściślej monitorować sytuację noworodków. - Potrzebujemy systemu, w którym państwo jest informowane o narodzinach dziecka niezależnie od tego, co robi rodzic - powiedział Lee Bong-joo z Seoul National University, cytowany przez koreański portal Chosunilbo. - Rząd wydaje ponad 40 bilionów wonów rocznie, aby zachęcić pary do posiadania większej liczby dzieci, ale pozostawia je zagrożone po urodzeniu - dodał.
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej Cho Kyu-hong powiedział we czwartek, że "aby zapobiec takim przypadkom, ministerstwo podejmie wysiłki w celu opracowania ustawy o systemie powiadamiania o narodzinach".
Według danych z lutego opublikowanych przez urząd statystyczny w 2022 r. urodziło się 249 000 dzieci, co oznacza spadek o 4,4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i trzeci rok z rzędu, w którym liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń. Współczynnik urodzeń również spadł do rekordowo niskiego poziomu 0,78. Seul usiłuje odwrócić ten trend, oferując między innymi 700 000 wonów (2,1 tys. PLN) miesięcznie, a od przyszłego roku 1 mln wonów rodzinom z dzieckiem poniżej pierwszego roku życia.
RadioZET.pl/PAP/CNN/oprac. AK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET