Szokujące słowa. Łukaszenka wymienił Warszawę. "Nie wiemy, czy Rosjanie nie posuną się dalej"
Wokół Grupy Wagnera jest mnóstwo niejasnych i niesprawdzonych informacji. To jest szczególnie niepokojące - mówił w programie "Newsroom" w Wirtualnej Polsce były ambasador RP w Moskwie prof. Włodzimierz Marciniak. Skomentował także słowa Alaksandra Łukaszenki o "wycieczce wagnerowców do Warszawy czy Rzeszowa". Ocenił, że to operacja psychologiczno-propagandowa. Nie wykluczył jednak, że Rosjanie mogą posunąć się dalej.
Rosja nasiliła akcję dezinformacyjną wobec Polski. Były ambasador RP w Moskwie prof. Włodzimierz Marciniak odniósł się w Wirtualnej Polsce do problemu stacjonowania wagnerowców na Białorusi. - Krążą informacje, że rzekomo próbowali oni zająć jakieś obiekty, składy z bronią jądrową. [...] Że nowi najemnicy są werbowani do Grupy Wagnera, [...] że są poddawani psychologicznej obróbce, że mają zaatakować terytorium Polski. Te wszystkie informacje czy dezinformacje łączą się w dosyć niepokojącą całość - ocenił w programie "Newsroom".
Jak dodał, Rosjanie eskalują sytuację. - Nie tylko psychologicznie, propagandowo w stosunku do Polski, ale także realnie, militarnie w basenie Morza Czarnego, grożą topieniem statków handlowych, itd. - zaznaczył. W ocenie eksperta chodzi o to, by "po puczu Prigożyna, inscenizowanym czy też prawdziwym, Putin odzyskał silną pozycję". - A jedyny sposób to eskalowanie napięcia także w skali międzynarodowej - podkreślił.
Prowadzący program nawiązał do słów Alaksandra Łukaszenki, cytowanych przez rosyjską agencję TASS. - Może nie powinienem tego mówić, ale powiem. Wagnerowcy zaczęli nas straszyć, mówiąc: "chcemy jechać na Zachód. Pozwól nam jechać" Powiedziałem, dlaczego chcecie jechać na Zachód? "No, żeby pojechać na wycieczkę do Warszawy, do Rzeszowa" - powiedział Łukaszenka na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Prezenter zapytał swojego gościa, czy Polska powinna wysłać dodatkowych żołnierzy na granicę z Białorusią.
Grupa Wagnera na granicy z Polską? "Ryzyko, które trzeba brać pod uwagę"
- Jest to scenariusz, który polski rząd już bierze pod uwagę. Dodatkowe jednostki już wysłał. Polska się do tego przygotowuje. W tej chwili wszystko wygląda raczej jak operacja psychologiczno-propagandowa i forma szantażu. Natomiast do końca nie wiemy, czy Rosjanie nie posuną się dalej - komentował prof. Marciniak.
- Na razie rysuje się taka wersja, że wypchną wagnerowców i na tym się skończy - zaznaczył dyplomata. - Sądząc po wypowiedziach przedstawicieli rządu, Polska od dłuższego czasu przygotowuje się do poważnego kryzysu na wschodniej granicy - kontynuował prof. Marciniak.
Ocenił, że pojawienie się na polskiej granicy wagnerowców czy "zielonych ludzików" (żołnierzy bez oznaczeń na mundurach, jak na Krymie w 2014 r. - red.) jest ryzykiem, które trzeba brać pod uwagę. - Jeśli wsłuchamy się w słowa przedstawicieli rządu, to już w przeszłości zauważymy zawoalowane ostrzeżenia także w tej sprawie - podsumował analityk.
W kontekście Grupy Wagnera stacjonującej na Białorusi Ministerstwo Obrony Narodowej oświadczyło, że Polska jest przygotowana "na rozwój różnych scenariuszy". Zarówno wicepremier Jarosław Kaczyński, jak i szef MON Mariusz Błaszczak czy szef MSZ Zbigniew Rau podkreślali, że Grupa Wagnera może być użyta do destabilizacji granicy polsko-białoruskiej.
Resort przypomniał, że trwa obecnie wojskowa operacja "Bezpieczne Podlasie". Uczestniczą w niej żołnierze i sprzęt z 12. i 17. Brygady Zmechanizowanej. "Jak informował szef MON, głównym celem operacji jest wysunięta obecność szkoleniowa części sił Wojsk Lądowych oraz demonstracja naszej woli i pełnej zdolności do natychmiastowej odpowiedzi na wszelkie próby destabilizacji sytuacji na naszej wschodniej granicy" - podano.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET