Wrocławski zabytek niszczeje. Uratuje go irański deweloper?
Dworzec Marchijski we Wrocławiu w 1985 roku został wpisany do rejestru zabytków. W 2010 roku pojawiły się plany przebudowy obiektu na usługowo-handlowy. Wtedy jednak nic z tego nie wyszło. Teraz na remont zielone światło dostała firma powiązana z irańskim deweloperem.
Dworzec Marchijski we Wrocławiu od lat niszczeje. Jest szansa na remont
Zabytkowy Dworzec Marchijski projektu architekta Juliusa Mangera został oddany do użytku 18 października 1844 roku, niespełna rok po jego "starszym bracie" - Dworcu Świebodzkim. Obecnie jednak to ten młodszy niszczeje i pozostała po nim jedynie zrujnowana wieża (dawniej były dwie). Obiekt ten znajdował się przy trasie kolejowej łączącej Wrocław z Frankfurtem nad Odrą oraz Berlinem i umożliwiał komunikację pomiędzy metropoliami. To on miał znacznie większe znaczenie komunikacyjne, jednak stopniowo popadał w ruinę. Dziś Dworzec Świebodzki wygląda jeszcze całkiem nieźle, a o Marchijskim już zapomniano i nie każdy nawet wie, co dokładnie się tam mieściło.
Okazuje się, że pojawiła się szansa na to, by zabytkowy budynek odzyskał swój blask. Kilka lat temu niewielki budynek przy placu Orląt Lwowskich kupiła spółka, powiązana z irańskim deweloperem. Dotąd nie są znane żadne plany, dotyczące inwestycji, jednak wiadomo, że już w grudniu firma dostała od miasta zgodę na "remont i prace zabezpieczające".
Irański deweloper uratuje wrocławski zabytek?
Jak to się salo, że Dworzec Marchijski tak bardzo podupadł, skoro jego "starszy brat" wciąż ma się całkiem dobrze? Wszystko przez to, że w pewnym momencie powstał tam kolejny obiekt: Dworzec Miejski Kolei Prawego Brzegu Odry. Wszystkie trzy dworce miały charakter stacji końcowych. Można tu było dojechać i stąd odjechać, ale nie można było przejechać dalej. W ten sposób dworce nie nadążały za wciąż rozwijającą się infrastrukturą miasta. Wreszcie powstawać zaczęły inne dworce, które stopniowo wchłaniały te o mniejszym znaczeniu.
Stopniowo znaczenie Marchijskiego spadało, a w początku XX wieku można stąd było pojechać już tylko do Leśnicy, oddalonej o 12 kilometrów. Wkrótce pasażerów już nie było. Hala i skrzydło dworca zniknęły jeszcze w latach 30. ub. w., a po wojnie wywożono stąd gruz i cegły do odbudowy Warszawy. W ciągu kilkunastu kolejnych lat Marchijski po prostu przestał istnieć. Plany remontu pojawiały się już w niedawnych latach. W 2010 roku był pomysł przebudowy obiektu na usługowo-handlowy. Wtedy nie wyszło, ale miejmy nadzieję, że tym razem się uda.
Źródło: Radio ZET/tuwroclaw.com/visitwroclaw.eu
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET