„Karykatura Rady Polityki Pieniężnej”. Konflikt w RPP będzie nas drogo kosztował

Michał Tomaszkiewicz
4 min. czytania
13.10.2022 10:46
Obserwuj nas na Google

- Niestety można powiedzieć, że to nie jest Rada Polityki Pieniężnej, tylko karykatura Rady Polityki Pieniężnej – tak Marek Belka w „Porannej Rozmowie” Gazeta.pl skomentował zarzuty utrudniania dostępu do informacji członkom RPP. Odpowiadając na te zarzuty NBP wydał „ważny komunikat”, w którym koncentruje się – po raz kolejny – na wysokości pensji wypłacanej zasiadającym w Radzie oraz zarzuca im brak dobrego wychowania.

Adam Glapiński
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Inflacja w ujęciu rocznym we wrześniu 2022 roku sięgnęła już 17,2 procent. Celem stawianym przed NBP jest utrzymanie tempa spadku wartości pieniądza na wysokości 2,5 procent, z akceptowalnym odchyleniem wynoszącym 1 punkt procentowy. Mimo tak ogromnego rozdźwięku między rzeczywistością a zobowiązaniem stawianym przed bankiem centralnym Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na podwyższenie stóp procentowych.

Decyzję skomentowała nowa członkini RPP, Joanna Tyrowicz,  kreśląc i poprawiając komunikat wydany przez Radę. Przemysław Litwiniuk, inny członek Rady, ujawnił że NBP utrudnia dostęp do analiz, na podstawie których podejmowane mają być decyzje. Na oskarżenia i uwagi dotyczące zasadności podejmowanych działań członkowie Rady wskazani przez PiS, z Adamem Glapińskim na czele, zagrozili pozostałym zsiadającym w RPP odpowiedzialnością karną. Kolejny komunikat w tej sprawie został odebrany jako kuriozalny i mogący jeszcze bardziej podkopać zaufanie do Rady, a przez to wpłynąć na wartość złotego i wysokość inflacji.

Konflikt w RPP. „To oznacza wyższą inflację w przyszłości”

Podczas konferencji na temat sytuacji ekonomicznej Polski Adam Glapiński zaskakująco dużo czasu poświecił nie omówieniu problemów wysokiej inflacji oraz słabnącego złotego, tylko zarobkom członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy zdaniem prezesa NBP inkasując „37 000 zł za udział w jednym posiedzeniu w miesiącu” nie powinni krytykować podejmowanych przez RPP decyzji.

Jak się okazało, był to komentarz uprzedzający do publikacji Joanny Tyrowicz, która pokreśliła oficjalny komunikat Rady wprowadzając w nim poprawki, które jej zdaniem znacznie bardziej odpowiadaj rzeczywistości. Stwierdziła między innymi, że w praktyce „Rada nie walczy z inflacją”.

- Mamy do czynienia ze skrajną centralizacją i utrudnieniem działania członkom RPP. Najbardziej jest dla mnie zaskakujące, że nie mają swobodnego prawa do personelu, czyli do pracowników, analityków. Jak dostaje się dokument, zawsze potrzebny jest jakiś komentarz, jakieś pogłębienie. O ile mogę wnioskować z tego co powiedział prof. Litwiniuk, jest to niemożliwe. To jest utrudnianie działania konstytucyjnego organu, jakim jest RPP – stwierdził były prezes NBP.

Redakcja poleca

- To oznacza wyższą inflację w przyszłości. Dlaczego? Ponieważ taka Rada, a w istocie jej brak, oznacza, że nasza wiarygodność na rynkach kapitałowych się jeszcze zmniejszy, to oznacza odpływ kapitału. A wciąż nie jest tak, że my go mamy za dużo i wszystkim pożyczamy. Raczej jest dzisiaj odwrotnie i to my chcemy od kogoś pożyczyć. A to oznacza pogłębienie tendencji do osłabiania złotego i wyższą inflację. W Polsce kupujemy przecież gaz, ropę i szereg innych surowców za dolary. Jeżeli złoty w stosunku do dolara osłabił się o 20 procent, a ceny powiedzmy gazu wzrosły o 5-10 procent, to przekłada się na 30 procentową podwyżkę cen gazu w Polsce, a to jest oczywisty czynnik proinflacyjny - wytłumaczył Marek Belka.

W odpowiedzi na zarzuty członków RPP Narodowy Bank Polski wydał „ważny komunikat”. Moża domniemywać, że ani treść, ani styl nie wpłynie pozytywnie na postrzeganie wiarygodności banku centralnego. Stwierdzono w nim, że „pierwszy raz w historii NBP brutalna i bezpardonowa polityka zawitała w RPP i wykorzystała siłę autorytetu, jaki przez lata budowali członkowie Rady”. Adam Glapińśki często powtarzał, że jest apolityczny, by po chwili atakować partie opozycyjne.

„Na kłamstwach nie uda się budować niczego konstruktywnego. Debata zeszła na to, czy drzwi się da otworzyć, czy działa telefon, czy da się dobrze zjeść i dostać zwrot za benzynę – do tego codzienne wywiady i wpisy w mediach społecznościowych. Setki analiz dostarczonych z NBP, opracowywanych przez wybitnych ekonomistów, pozostają nietknięte. Płacone są bardzo wysokie wynagrodzenia (ponad 37 tys. PLN miesięcznie) za studiowanie analiz i walkę z inflacją, tymczasem lepiej się pokłócić z większością tłumacząc, że nie można czytać analiz, bo ktoś blokuje klamki i nie odbiera telefonów, jak potrzebne są objaśnienia?” – czytamy w komunikacie NBP.

Bank centralny zasugerował także, że brak zgody na politykę prowadzoną przez RPP to efekt „braku dobrego wychowania”.

„W historii NBP było np. tak, że za Prezesa M. Belki trzech członków RPP było z odmiennej proweniencji ideowej (prof. Z. Gilowska, prof. A. Glapiński i prof. A. Kaźmierczak – mianowani przez Prezydenta L. Kaczyńskiego przy rządzie D. Tuska i prezesurze M. Belki, byłego premiera w rządzie SLD). Jednak ci członkowie RPP nigdy nie naruszyli zasad kolektywnego działania RPP i nigdy nie atakowali Prezesa NBP, ani innych członków RPP. Byli po prostu dobrze wychowani i znali zasady współżycia społecznego oraz szanowali dobro instytucji tak ważnej, jak Narodowy Bank Polski" – oświadczył polski bank centralny.

RadioZET.pl/NBP/gazeta.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET