„Prezes Glapiński wchodzi w rolę rzecznika rządu”. Członek RPP o walce z inflacją
- Spora część treści konferencji Prezesa po spotkaniu Rady nie jest stanowiskiem Rady Polityki Pieniężnej. Uważam, że polityka budżetowa szczególnie w 2022 roku była niewłaściwa, jest zbyt ekspansywna. Inflacja rzędu 17,5 proc. to w części „zasługa” rządu. Prezes NBP próbuje rząd usprawiedliwić, mówiąc, że ma swoje cele – mówił w wywiadzie dla serwisu RadioZET.pl Ludwik Kotecki z RPP.
Rada Polityki Pieniężnej po jedenastu podwyżkach stóp procentowych w październiku zatrzymała cykl zacieśniania polityki pieniężnej. Czy kredytobiorcy powinni obawiać się dalszych podwyżek? W jaki sposób działania rządu przyczyniły się do wzrostu inflacji i czym zawinił prezes Narodowego Banku Polskiego? Na te i inne pytania w rozmowie z serwisem RadioZET.pl odpowiedział członek RPP Ludwik Kotecki.
„Podwyższaliśmy stopy, a rząd robił wszystko, by inflacja rosła”
Katarzyna Witwicka-Jurek: Czy kredytobiorcy będą mogli liczyć na obniżkę stóp procentowych w najbliższym czasie?
Ludwik Kotecki, RPP: Ostatnio prezes NBP nie chciał mówić o obniżce stóp procentowych. To zmiana w komunikacji, dziś nie mówi się o możliwości obniżki stóp procentowych. Cieszę się, że prezes NBP wycofał się z tej retoryki. W obecnej sytuacji sygnalizowanie, że stopy procentowe spadną, jest niewłaściwe i być może nieodpowiedzialne. Wciąż mamy wysoką inflację, z którą musimy się uporać. Zbyt daleko nam do celu inflacyjnego, by mówić o obniżkach stóp i prowokować tym samym oczekiwania związane z inflacją i stopami. Trzeba pamiętać ze szczyty inflacji wciąż są przed nami a nie za nami.
Ale jednocześnie nie mówi się o dalszych podwyżkach?
Większość członków RPP uznała, że nie ma miejsca na dalsze podwyżki stóp. Osobiście uważam jednak, że to nie jest właściwe podejście, gdyż wciąż borykamy się z wysoką inflacją. Dotychczasowa polityka pieniężna może być niewystarczająca, by się z nią uporać. Nie wyobrażam sobie, jak przy niezmienionych warunkach bez podwyżki stóp procentowych miałoby wyglądać dojście do celu inflacyjnego. Nawet w projekcji NBP nie widać szybkiego spadku inflacji. Oczywiście recesja - gdyby jednak się pojawiła- i gwałtowne ograniczenie wydatków publicznych, mogłyby zmienić tę perspektywę.
W styczniu planowane są modyfikacje tarczy antyinflacyjnej. VAT na energię może skoczyć do poziomu 23 proc., co zwiastuje jednak wzrost inflacji...
Wyższe ceny energii wpłyną na inflację ogółem. Dlatego w lutym prawdopodobnie zobaczymy dwójkę z przodu.
I kolejną podwyżkę stóp?
Nie sądzę. Dla Rady nie powinno być to zaskoczenie, gdyż projekcja NBP mówi o 20 proc. inflacji. W przyszłym roku spadnie tzw. putinflacja, nośniki energii i żywność, czyli czynniki zewnętrzne obniżą inflację podawaną przez GUS. Nie będzie to jednak miało podobnie wielkiego wpływu na inflację bazową. Krajowa cześć inflacji może być wciąż duża. Pamiętać trzeba, ze polityka budżetowa do tej pory szkodziła w walce z inflacją, zmniejszała skuteczność działań RPP. My podwyższaliśmy stopy, a rząd robił wszystko, by inflacja rosła. Wystarczy spojrzeć na deficyt sektora finansów publicznych, który z poziomu 1,8 proc. PKB w 2021 roku skoczy być może nawet do 4 proc. Czyli polityka fiskalna w tym roku jest dwa razy bardziej ekspansywna i w tym sensie proinflacyjna.
„Rząd dokonuje rozsądnych kroków. Nie wydaje za dużo pieniędzy. Nie przesadza, by nie spowodować spirali inflacyjnej” – mówił podczas ostatniego posiedzenia prezes NBP. Jednak były pochwały dla rządu.
Mam wrażenie, że prezes Glapiński czasami wchodzi w rolę rzecznika rządu. Rząd ma inne cele, nie martwi się inflacją. Wręcz przeciwnie, korzysta z niej. Na pewno prezes nie powinien w ten sposób reklamować polityki rządu.
A co na to członkowie RPP? Prezes Glapiński tłumaczy przecież Państwa decyzję dot. polityki pieniężnej.
Spora część treści konferencji Prezesa po spotkaniu Rady nie jest stanowiskiem Rady. Te treści nie były w ogóle przez Radę poruszane. Zresztą ja i Joanna Tyrowicz zgłaszaliśmy zdania odrębne. Nie ze wszystkim się zgadzamy. Uważam, że polityka budżetowa szczególnie w 2022 roku była niewłaściwa, jest zbyt ekspansywna. Inflacja rzędu 17,5 proc. to w części „zasługa” rządu. Prezes NBP próbuje rząd usprawiedliwić, mówiąc, że ma swoje cele. Ale rząd powinien prowadzić politykę zrównoważonego rozwoju, a dwucyfrowa inflacja jest dowodem na to ze mamy rosnące nierównowagi.
Prezes NBP mówił też o tzw. putinflacji i „czynnikach zewnętrznych”.
To nieprawda, że inflacja w Polsce wywołana jest tylko przez czynniki zewnętrzne. Można powiedzieć, że 60 proc. czynników wpływających na inflację w Polsce ma źródła poza krajem. 40 proc. to inflacja wywołana czynnikami wewnętrznymi. Czynniki zewnętrzne lada moment zaczną mijać, a inflacja będzie niższa. Zostanie jednak te 40 proc. pod postacią czynników wewnętrznych, które sprawiają, że inflacja bazowa rośnie. Spadek inflacji z października na listopad to wyłącznie pokłosie spadku cen na rynkach zewnętrznych, tutaj polityka pieniężna, polityka wewnętrzna , krajowa nie miały znaczenia. W przyszłym roku inflacja będzie spadała, ale nasza „domowa” inflacja będzie niestety jeszcze rosła.
To co powinien zrobić rząd?
W 2023 roku zaplanowane są wybory, obawiam się więc, że rząd nie pomoże nam z „domową” inflacją. Cele są inne: wygrać wybory. Nikt nie będzie się przejmować obniżeniem popytu, by zdusić inflację. Błędem było dopuszczenie do tego, że ta krajowa inflacja tak bardzo wzrosła. Działania rządu nie walczą z przyczyną inflacji, lecz z jej skutkiem. Co więcej walka ta dostarcza przyczyn do dalszego wzrostu inflacji.
Jak znaleźć złoty środek między szkodzeniem a pomaganiem?
Pomoc powinna trafiać do potrzebujących. Emeryt ze świadczeniem równym 5 tys. zł miesięcznie naprawdę nie potrzebuje trzynastki czy czternastki. Szybsze uporanie się z inflacją powinno być priorytetem rządu. Nie musiałby wówczas głowić się nad formą pomocy dla obywateli. Czy rząd zechce zwiększyć wydatki? Jeśli deficyt sektora finansów publicznych w przyszłym roku wbrew prognozom przekroczy 4,5 proc. PKB, to będziemy mieli do czynienia z kolejnym luzowaniem polityki fiskalnej, co będzie wpływać na inflację dodatnio. Rząd przestanie przeszkadzać w walce z inflacją, pod warunkiem, że deficyt nie przekroczy tej wartości.
A co z kredytobiorcami? Inflacja im w pierwszej kolejności dała się we znaki.
To dla nas lekcja. Nasz regulator, nadzorca i sam system bankowy nie stworzył odpornej na taka jak obecna politykę pieniężną oferty dla kredytobiorców mieszkaniowych. Wszystkie kredyty na świecie oparte są stałej lub czasowo stałej stopie. U nas zaś rządzi WIBOR, który natychmiast reaguje na zmiany stóp procentowych i szybko przenosi się na kredyty mieszkaniowe. Z tego właśnie powodu pojawiła się potrzeba ustawy umożliwiającej tzw. wakacje kredytowe. Pytanie tylko, czy tego typu wakacje powinny przysługiwać każdemu i jak długo. Bo inflacja raczej z nami zostanie na dłużej …
Ludwik Kotecki, Członek Rady Polityki Pieniężnej (kadencja: 2022 – 2028). Do momentu powołania do Rady Polityki Pieniężnej był doradcą ekonomicznym Marszałka Senatu RP.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET