Krystyna Pawłowicz zagłosowała za projektem „Ratujmy Kobiety”. Teraz tłumaczy
Jak to się stało, że czołowi i rozpoznawalni politycy PiS zagłosowali za skierowaniem projektu „Ratujmy Kobiety 2017” do komisji? Swoje zachowanie postanowiła wytłumaczyć posłanka Krystyna Pawłowicz.
Projekt komitetu „Ratujmy Kobiety 2017” zakładał m.in. liberalizację prawa aborcyjnego i prowadzenie rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach. Nie stanie się przedmiotem debaty na sejmowej komisji, ponieważ nie wszyscy posłowie PO i Nowoczesnej (wbrew wcześniejszym zapewnieniom) zagłosowali na korzyść dokumentu.
Rozczarowanie opozycją przeciwstawia się zachowaniu 58 posłów PiS, którzy zagłosowali za skierowaniem projektu do komisji. Wśród nich znaleźli się m.in. Krystyna Pawłowicz i sam Jarosław Kaczyński. Dla wielu było to zaskakujące. Teraz posłanka postanowiła wytłumaczyć wyborcom swoje zachowanie.
- Głosowania dotyczyły skierowania projektów do dalszych prac. Pytanie, które zadał pan marszałek było z podwójnym zaprzeczeniem. Nie tylko myśmy się pomylili. Również w opozycji. Człowiek od razu skojarzył, że trzeba głosować na czerwono przy tej lewackiej ustawie. Ale to pytanie było bardzo skomplikowane i okazało się, że trzeba było zagłosować na zielono, właśnie przez to wewnętrzne zaprzeczenie - tłumaczyła w Radiu Maryja. - Nie tylko ja się pomyliłam. Pani Ela Kruk, pani Mazurek, pan poseł Czartoryski. Byliśmy wściekli. Nie głosowaliśmy za zabijaniem dzieci - mówiła.
RadioZET.pl/Radio Maryja/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET