Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje

Redakcja
14.01.2019 14:42
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje
fot. A.IWANCZUK/REPORTER/East News

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. W niedzielny wieczór podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy został trzykrotnie ugodzony nożem. Walka o jego życie trwała kilkanaście godzin. Prezydent zmarł w poniedziałek wczesnym popołudniem. O śmierci Pawła Adamowicza w imieniu lekarzy poinformował minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Prezydent został ugodzony m.in. w okolice serca. Na miejscu zdarzenia przeprowadzono reanimację, po której Paweł Adamowicz został przetransportowany do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Operacja prezydenta trwała pięć godzin.

– Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej – mówił w poniedziałek w nocy doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Zobacz także

Od rana w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa setki gdańszczan oddawały krew dla prezydenta. Po południu informację o śmierci Pawła Adamowicza podał minister zdrowia Łukasz Szumowski.

– Prezydent zmarł. Nie udało się wygrać z tym wszystkim, co go dotknęło. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie – powiedział minister Szumowski.

Paweł Adamowicz miał 53 lata. Osierocił dwie córki.

Zobacz także

W związku ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza flagi miasta Gdańska na budynku urzędu miasta, Górze Gradowej i siedzibie rady miasta zostały opuszczone do połowy masztów.

„PO mnie torturowała. Dlatego zginął Adamowicz”

Mężczyzna, który zaatakował prezydenta Adamowicza, został obezwładniony i trafił w ręce policji. To 27-letni mieszkaniec Gdańska Stefan W. Miał przy sobie plakietkę z napisem „Media”.

Z nagrania udostępnionego przez portal gdansk.pl wynika, że napastnik krzyczał ze sceny: „Nazywam się Stefan. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Stefan W. był wcześniej karany. Został skazany 5,5 roku więzienia za cztery napady na banki z bronią w ręku. Na wolność wyszedł w ubiegłym miesiącu. Przed dokonaniem napadów na banki mężczyzna nigdzie nie pracował, żył z pieniędzy ze spadku po ojcu oraz pomocy rodziny.

RadioZET.pl/Polska Agencja Prasowa