Sebastian Słowiński: Nie każdy narodowiec klęka do swastyki, ale nacjonalizm opiera się na nienawiści [WYWIAD]

19.03.2018 14:06
Sebastian Słowiński: Nie każdy narodowiec klęka do swastyki, ale nacjonalizm opiera się na nienawiści [WYWIAD]
fot. archiwum prywatne

„W Polsce nie ma problemu z faszyzmem” — zdecydowanie podkreślają rządzący, ale też wielu komentatorów. Grupa studentów i aktywistów myśli inaczej. Wzmożone nastroje nacjonalistyczne były impulsem do powstania Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego. Jednym z jego członków jest Sebastian, o którym zrobiło się głośno, kiedy jako maturzysta nie przyjął nagrody od Hanny Gronkiewicz-Waltz. Powodem był brak patronatu nad Paradą Równości. Teraz Sebastian jest studentem filozofii na Kolegium MISH UW i regularnym uczestnikiem demonstracji ulicznych. W rozmowie podkreśla też, że prezentuje swoje poglądy, a nie stanowisko Komitetu jako całości. 

Słyszysz czasem, że prezentujesz postawę antypolską?

Sebastian Słowiński: Nie dość, że to słyszę, to sam też tak mówię. Jestem wrogiem pojęcia narodu, bo — za listem Laskowskiego i Matuszewskiego — uważam, że pojęcie narodu jest odpowiedzialne za zbrodnie przeciwko ludzkości, krępuje naszą wolność, jest opresywne zarówno jak heteronorma czy patriarchat.

Wielu ludzi identyfikujących się z nacjonalizmem mówi o dumie narodowej, pielęgnowaniu pamięci historycznej, bohaterstwie Polaków. Często zarzucając przy tym lewicy, że dyskredytuje osoby, które są dumne z bycia Polakami.

Lewica nie ma silnego mitu, który jest potrzebny w działaniach polityki reprezentacyjnej — aby ludzie poczuli, że są kimś, mają pewną tożsamość. Dlatego wiele osób coraz częściej identyfikuje się z prawicą, która ten silny mit ma. I to jedyny mit, jaki istnieje. Ludzie poczuli, że wszyscy dookoła mają jakąś tożsamość, tylko my, Polacy, ciągle nie wiemy, kim jesteśmy. Na ten temat wielokrotnie wypowiadał się profesor Sowa, ale osobiście uważam, że duma narodowa to fikcja, choć widać wielkie na nią zapotrzebowanie. Bądźmy dumni z siebie, z życia. Nie ze śmieci czy z tego, co robili inni. Tego rodzaju abstrakcyjna duma istnieje w wielu wspólnotach. W Polsce widać to chociażby przy próbach rekonstrukcji historii „turbosłowian”, odnajdywania chrześcijańskich korzeni w niechrześcijańskich wspólnotach. Na tym tworzy się mit i tożsamość mitu. To niebezpieczne, ale zrozumiałe. Dyskurs naukowy, który to podważa, wydaje się nie do odkodowania dla ludzi. Pokazuje przepaść komunikacyjną między akademią a społeczeństwem.

sebastian33
fot. archiwum prywatne

Polska nie jest odosobnionym przypadkiem. Wielu Amerykanów otwarcie mówi o miłości do swojego kraju, nosi emblematy czy nawet bieliznę w kolorach flagi.

To prawda. Przykład Stanów jest jeszcze bardziej wymowny. Do Ameryki przyjechali biali panowie, którzy powyrzynali ludność autochtoniczną, przywieźli niewolników z Afryki, a teraz mówią o dumie z wielokulturowości i cnót obywatelskich. Dlatego Polska nie jest wyjątkiem na mapie świata.

Ty sprzeciwiasz się „turbopatriotycznej” narracji. W listopadzie razem z innymi studentami założyliście Komitet Antyfaszystowski. Zaczęło się od ulotek.

Znaleźliśmy na uczelni ulotki grupy szturmowców, którzy sami siebie nazywają radykalnymi nacjonalistami. Można było na nich wyczytać́, że Mussolini był w porządku, bo nie był wrogiem Polski, a salut rzymski jest dopuszczalny, bo przecież Rzymianie go wykonywali. Znaleźliśmy też ulotki antysemickie. Wszystkie przypadki zgłosiliśmy. Trwa identyfikacja tych osób. Dopilnujemy, żeby stanęły przed komisją dyscyplinarną.

sebastian2
fot. Archiwum prywatne

Czyli na samym znajdowaniu ulotek się nie kończy.

Dokładnie. Znajdujemy ulotki i o tym informujemy. Potem rektor zgłasza te sprawy do prokuratury. Jednak prokuratura mówi wprost, że będzie je umarzać. Mimo że są kamery, numery IP. Jako studenci będziemy dalej działać w przestrzeni obywatelskiej i korzystać z dostępnych nam narzędzi uniwersyteckich, takich jak różne komisje czy sam autorytet jego magnificencji. Będziemy tych ludzi tropić, bo nie ma zgody na faszyzm. Trzeba pokazać́, że ten, kto roznosi nawołujące do nienawiści ulotki, musi się liczyć z konsekwencjami.

Wielu ludzi, w tym rzesza osób publicznych, mówi, że w Polsce problem z faszyzmem nie istnieje

Wiele cech składa się na to, żeby jakieś działanie, zjawisko było faszystowskie. Z jednej strony faszyzm to doktryna policyjnej pałki czy ojcowskiej rózgi stworzona we Włoszech. I to jest konotacja ściśle politologiczna. Jednak myślę, że spokojnie można powiedzieć́, że militaryzacja przestrzeni publicznej czy patriarchat są faszystowskie. Mówię to jako człowiek student, antyfaszysta, a nie przedstawiciel Komitetu. Doktor Herer kiedyś powiedział, że faszyzm składa się z różnych elementów i brak jednego z nich nie oznacza, że faszyzmu nie ma. Faszyzm to przemoc, agresja, pogarda dla słabszych. Kto czytał Nietzschego, to może sobie zobrazować to przykładem osoby, która kieruje się w swoim działaniu resentymentem, nihilizmem. Z kolei Jan Józef Lipski, pisząc Ideę Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, pokazywał, że przedstawiciele ONR mocno reaktywni i nihilistyczni wybierają sobie cel, który chcą zniszczyć. Kiedyś wyznaczali sobie Żydów, dziś jeszcze mniejszość, prócz antysemityzmu islamofobię, pomijając wszystkie inne naszyzmu typu homofobię i to wszystko, co jest negatywną i agresywną reakcją na figurę obcego.

Nacjonaliści mocno sprzeciwiają się porównywaniu ich do faszystów.

Nacjonalizm nie jest faszyzmem, ale ma wpisane w swoje założenia ryzyko zagłady. Jeśli kocham mój naród, to nie kocham innego. Tak jak w swoim liście piszą Laskowski i Matuszewski: zaczynam od tego, że bardzo lubię swój kraj, ale może skończyć się na tym, że pałam nienawiścią do ludzi, którzy pochodzą z innych. Bo czuję, że mój jest lepszy. Nacjonalizm jest, jednym z wielu, podglebiem faszyzmu.

1 marca, czyli w dniu pamięci żołnierzy wyklętych, jako Studencki Komitet Antyfaszystowski zorganizowaliście marsz ku czci ich ofiar.

Tego dnia radykalni nacjonaliści zorganizowali marsz pamięci „żołnierzy wyklętych”. Na sztandarach nieśli podobizny Pileckiego, „Burego” i „Ognia”. Rotmistrz Pilecki ratował ludzi z obozów zagłady, ale „Bury” i „Ogień” są odpowiedzialni za mordy na cywilach. IPN w swoim raporcie określił, że zbrodnie popełnione przez „Burego” noszą znamiona ludobójstwa. Ludzie, którzy krzyczą na marszu „Bury to nasz bohater”, powinni stanąć przed sądem. Nie dość́, że nie stanęli, to policja ich ochraniała. My chcieliśmy zrobić marsz pamięci ofiar tych zbrodniarzy. To dla mnie kwestia przyzwoitości. Jakby tego było mało, tydzień wcześniej Morawiecki złożył kwiaty przy grobach żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej, którzy kolaborowali z nazistami.

Podczas marszu doszło do ostrych starć z policją.

Spotkaliśmy się z dużą agresją ze strony policji. Doszło do wielokrotnego łamania prawa. Po rozwiązaniu zgromadzenia nie pozwolono nam nigdzie pójść. Byliśmy pchani, policjanci nas wywrócili i zaczęli po nas chodzić. Ja dostałem kolanem w krocze, ktoś dostał w szczękę, ktoś inny był duszony czy przytrzymywany za pomocą policyjnej palki. Szczęśliwie rektor poprosił w tej sprawie o opinię Rzecznika Praw Obywatelskich, wiec nie czujemy się zostawieni na lodzie. Jesteśmy też wdzięczni za słowa wsparcia, które dostaliśmy od ponad 150 akademików i akademiczek, nie tylko z Polski, ale też z Yale, z Oxfordu, z Sorbony. Podpisali się pod apelem, który wzywa społeczność akademicką do potępienia agresji policyjnej i nacjonalistycznej.

Wiele komentarzy pod wpisami o protestach głosi, że idąc na starcie z policją̨, wiesz, czego sięspodziewać.

Obywatelskie nieposłuszeństwo zakłada, że łamiesz pewne prawo, ale policja prawa nie łamie. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy przetrzymywani w kotle, że zostaniemy pobici, wyzwani, że to nas — a nie faszystów — będzie się trzymać za mordy. Nie wiedzieliśmy, że za pytanie: „czy mogę wyjść́?”, policjant cię popchnie i przejdzie po tobie, że kiedy krzykniesz do faszystów „No pasaran”, to dostaniesz od policjanta pięścią w twarz. Wiemy, że dostaniemy mandaty, że zostaniemy spisani, że staniemy przed sądem. Mamy jednak pretensje, że spisuje się antyfaszystów, a nie faszystów. Że policja łamie prawo, broniąc faszystów.

Po rasistowskich transparentach na Marszu Niepodległości czy materiale o polskich neonazistach rząd wskazywał, że to przykłady marginalne, nijak mające się do misji środowisk narodowych.

Nie każdy narodowiec klęka do swastyki, jednak sam nacjonalizm opiera się na nienawiści: do feminizmu, mniejszości seksualnych, etnicznych. Chcemy pokazać, że jest alternatywa, że różnorodność jest siłą, a nie zagrożeniem. Ciężko się przebić przez ścianę zobojętnienia, ale będziemy próbować. Antyfaszyzm, w odróżnieniu od faszyzmu, nie jest ideologią. Jak już pisała Hanna Arendt, ideologia upraszcza świat, mówi, jak trzeba działać i dokonuje indoktrynacji. My nie upraszczamy świata. Wręcz przeciwnie — pokazujemy, jak jest skomplikowany. Nie odwołujemy się do Boga, do narzuconego porządku, do autorytetu. Działamy, bo tak nam każe przyzwoitość. Wierzymy, że każda osoba może być samodecyzyjna, ale w ujęciu wspólnotowym, gdzie dyspozycje osób są o wiele większe niż w podmiotowości neoliberalnej.

sebastian1
fot. archiwum prywatne

W sprawie walki z faszyzmem spotkaliście się z rektorem UW profesorem Pałysem.

Rektor zapewnił nas o słuszności naszego komitetu. Potwierdził, że nie ma miejsca na faszyzm i antysemityzm w przestrzeni uniwersyteckiej, a uniwersytet będzie walczył z tymi praktykami, powołując się na swoją misję i przygotowując uchwały. My jako komitet będziemy budować poczucie wspólnoty antyfaszystowskiej między studentkami i studentami.

studencki komitet antyfaszystowski

Jakie macie plany na przyszłość jako komitet?

W sobotę 24 marca na ul. Andersa 29 o 17.00 organizujemy spotkanie z prawnikami. Zapraszamy studentów i studentki, ale też wszystkie inne osoby, które chcą się dowiedzieć, jakie mają prawa w starciu z policją. Mamy też pomysł na akcję solidarnościową ze studentami. Chodzi o to, żeby się o siebie troszczyć, myśleć o sobie nawzajem, zobaczyć, co wynika z tego, że studiujemy. Inne akcje też nam powoli kiełkują w głowie. Teraz najważniejsze dla nas są próby przepchnięcia ustawy antyaborcyjnej, która pozbawi wolności znaczną część wspólnoty uniwersyteckiej. Będziemy się organizować.

Rozmawiała Katarzyna Mierzejewska