Zamknij

Dziennikarz pobity, bo skrytykował homofobiczne napisy. "Terror faszystowski"

25.07.2019 20:27
Wrocław
fot. Facebook/Przemysław Witkowski

Dziennikarz i wykładowca Przemysław Witkowski został zaatakowany i pobity przy jednym z mostów niedaleko bulwarów nad Odrą we Wrocławiu. Wszystko dlatego, że zwrócił uwagę na homofobiczne graffiti na jednym z murów. - Oni testują. ile mogą zrobić - powiedział. 

O sprawie Witkowski - dziennikarz, publicysta, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, najpierw poinformował osobiście, wrzucając na swój profil na Facebooku zdjęcie, na którym widać jego zakrwawioną twarz, podbite oczy i przestawiony nos. "Tak się kończy, kiedy nie podobają Ci się faszystowskie napisy na bulwarach nad Odrą" - napisał:

Więcej szczegółów podała w rozmowie z wrocławską "Gazetą Wyborczą" partnerka poszkodowanego Anna Hoss. - Byliśmy na wycieczce rowerowej. Gdy przejeżdżaliśmy koło mostu Trzebnickiego, zobaczyliśmy, że nowy, ceglany mur nabrzeża Odry, cały jest w napisach typu: "Stop pedofilom z LGBT, reaguj". Rozmawialiśmy o tym jadąc na rowerach. Przemek rozpoznał, że wśród tych napisów są znaki Autonomicznych Nacjonalistów - mówiła. 

Dziennikarz z Wrocławia zaatakowany 

Para miała dojechać do miejsca nieprzejezdnego dla rowerów, więc oboje zawrócili, spotykając po drodze grupę mężczyzn. W rowerze Witkowskiego była usterka, przystanął więc i zaczął go doglądać, a Hoss pojechała na pobliską stację benzynową, by na niego zaczekać. Czas jednak upływał.  - Gdy przyszedł, miał zmasakrowaną twarz, przestawiony nos, podbite oba oczy, silnie krwawił - powiedziała Hoss.

Zobacz także

Przebieg zajścia nad rzeką zrelacjonował sam Witowski w rozmowie z dziennikarzami, z której wideo umieściła na swoim profilu na Twitterze wrocławska reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr. Twierdził, że pewien mężczyzna zaczepił go w momencie, gdy ten zwrócił uwagę na napisy na murze:

- Szedł mężczyzna lat 22-24 i mówi "co, nie podobają ci się napisy" i ja mówię "tak, nie podobają mi się", więc złapał mój rower. Próbowałem się przepchnąć, on mnie uderzył, a potem zaczął mnie bić - mówi wykładowca, dodając, że był całkowicie zaskoczony tą sytuacją. - W mojej ocenie jest to ewidentny atak na tle politycznym i ideologicznym. To jest po prostu terror faszystowski na naszych ulicach. Oni testują, ile mogą zrobić - ocenił. 

Zobacz także

Bulwar odwiedziła już policja, tam funkcjonariusze rozmawiali z Witkowskim, który pokazał im miejsce ataku. Teraz trwa poszukiwanie i namierzanie sprawcy. Z relacji pobitego wynika, że napastnik. Miał zaczepić mu także potem grozić, że zna jego adres i wie, gdzie mieszka jego rodzina. 

RadioZET.pl/wroclaw.wyborcza.pl/GW/Twitter/Facebook