''Paweł Adamowicz mógł żyć''. Biegły lekarz sądowy mówi o błędzie ratowników
Biegły lekarz sądowy Leonard Gross w liście przesłanym prokuraturze wskazuje na możliwe nieprawidłowości w akcji ratunkowej po ataku na Pawła Adamowicza. - Gdyby prezydent trafił do szpitala wcześniej, lekarzom udałoby się go uratować - mówi w rozmowie z ''Faktem''.
Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku
Według Leonarda Grossa, patomorfologa z 30-letnim stażem - "długotrwała reanimacja prezydenta Gdańska w miejscu zdarzenia była błędem medycznym" i "przekreśliła szansę na przywrócenie funkcji życiowych po przeprowadzonych zabiegach operacyjnych".
- Mam w zawodzie 30-letnie doświadczenie i jestem przekonany o tym, że ratownicy popełnili błąd przeprowadzając tak długą, trwającą 40 minut reanimację. Do najbliższego szpitala nie było daleko. A oni przepompowali całą krew z serca do jamy brzusznej - mówi w rozmowie z ''Faktem''Leonard Gross, kierownik Pracowni Patomorfologii Szpitala w Lęborku.
Lekarz twierdzi, że natychmiastowe przywiezienie poszkodowanego Pawła Adamowicza do szpitala dałoby większe szanse na uratowanie jego życia.
- To bzdura, że akcja serca została zatrzymana. To nie jest tak jak na filmach Tarantino, że krew tryska strumieniem. Ranne serce działa, ale działa koślawo. Ratownicy popełnili kardynalny błąd. Nawet studenci pierwszego roku wiedzą, że nie powinno się tak robić - dodaje.
List zawierający szczegółową ocenę działań ratowniczych podejmowanych wobec Pawła Adamowicza przez ratowników medycznych tuż po ataku na niego dotarł do prokuratury w lutym. Jak poinformowała prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, zespół biegłych zbada przebieg działań ratunkowych podjętych wobec prezydenta Gdańska.
Zabójstwo Pawła Adamowicza
13 stycznia wieczorem 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go nożem. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa.
Będzie plac Pawła Adamowicza. Pierwsze miasto uhonorowało zmarłego prezydenta GdańskaJeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł pięciogodzinną operację. Następnego dnia prezydent Paweł Adamowicz zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany - jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.
Stefanowi W. postawiono zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. W chwili zdarzenia był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.
RadioZET.pl/Fakt/PAP/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET