`

Szkole brakuje 30 tys. zł na wodę. "Nie ma na nic, nawet na papier ksero"

5 min. czytania
13.02.2023 08:44
Obserwuj nas na Google

- Na co brakuje? Na wszystko – mówią dyrektorzy o szkolnych budżetach i wyliczają długą listę potrzeb. A w niej sale gimnastyczne, ławki dla uczniów, ale też tonery do drukarki i zwykły papier ksero. - To nie są fanaberie, czy ministerialne wille. Chodzi o to, żeby dzieciaki uczyły się w godnych warunkach - zaznacza jeden z dyrektorów.

Klasa w szkole
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

- Ile mamy na koncie? Takim wirtualnym - zero. A raczej minus 30 tysięcy - mówi o Zespole Szkół Rzemiosła w Łodzi Marcin Józefaciuk, wicedyrektor placówki. Właśnie na taką kwotę za styczeń przyszła faktura za ogrzewanie wody. - Dotychczas te opłaty były kilkakrotnie niższe – wciąż dziwi się wicedyrektor. Płatność? Do 14 lutego. Zapłacić nie ma z czego. - Został już wysłany wniosek do miasta o zwiększenie planu budżetowego. Pewnie dostaniemy zgodę, ale mogą to zrobić radni na sesji, więc musimy czekać na najbliższe posiedzenie – wyjaśnia Józefaciuk. Dojdą więc pewnie odsetki za brak opłaty w terminie. Kto je zapłaci? To już trudno stwierdzić.

- Przy budżecie nie patrzy się już na perspektywę całego roku tylko na miesiąc do przodu – dodaje Bogusław Olejniczak, dyrektor XI LO w Łodzi. Ostatnio sam lekko się przeraził, gdy podpisywał rachunek na 25 tys. - Liczę na to, że jak przyjdzie wyrównanie, to okaże się trochę zawyżony - przyznaje. Szkoła na razie ma poopłacane wszystkie faktury, ale w efekcie nie ma na nic.

Grzegorz Lech, dyrektor III LO w Lublinie, wspomina, że jeszcze kilka lat temu, gdy przychodziła faktura, podpisywał ją, księgowa robiła przelew. Teraz najpierw trzeba zadzwonić do księgowej i ta stwierdza: płacimy albo czekamy, bo musi napisać do miasta, żeby zwiększyć szkolny budżet.

Willa plus prawie jak roczny budżet szkoły

Te w wielu podstawówkach, liceach czy technikach są mocno nadszarpnięte. Rok 2022 i w zasadzie każdy kolejny miesiąc przynosił podwyżkę prądu, gazu, opału nawet o 50 proc. Do tej pory przynajmniej część szkół media opłacała bez problemu i pozostałe pieniądze z tej puli przeznaczała np. na drobne remonty w toaletach, papier ksero, czy środki czystości.

Teraz często licea czy technika muszą robić to w drugą stronę. Na te mniejsze potrzeby nie zostaje więc nic. - A to nie są fanaberię, to nie są wille. Chodzi po prostu o to, żeby dzieciaki uczyły się w godnych warunkach – dodaje Józfaciuk. W ten sposób nawiązuje do sprawy określanej „willa plus”, która ostatnio wywołała ogromną falę komentarzy.

Redakcja poleca

Przypomnijmy: minister edukacji Przemysław Czarnek rozdał 40 milionów złotych ponad 40 organizacjom w większości powiązanym z PiS bądź z Kościołem m.in. na zakup nieruchomości. Wszystko to w ramach konkursu "Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania". Sprawę opisali dziennikarze portalu tvn24.pl.

Wille na warszawskim Mokotowie i Ursynowie, lokal w zabytkowej kamienicy, czy działka z dwoma stawami i lasem to tylko niektóre z nieruchomości, których zakup z publicznych pieniędzy sfinansował szef MEiN. W dodatku część organizacji, które zostały beneficjentem ministerialnych dotacji, zarejestrowano niedługo przed ogłoszeniem konkursu. Niektóre wnioski na pierwszym etapie otrzymały negatywną ocenę ekspertów, a i tak dostały pieniądze, np. 5 mln zł.

To niemal tyle, ile roczny budżet Zespołu Szkół Rzemiosła. Dokładnie wynosi on 7 mln zł (szkoła ma kilka budynków). 70 proc. tej kwoty idzie na płace dla pracowników. 20-25 proc. szkoła przeznacza, a raczej przeznaczała do tej pory na opłaty za media. Ok. 5 proc. zostaje na materiały dydaktyczne, środki czystości. A potrzeby są ogromne.

Dodatkowe pieniądze? Na papier

- Co by się przydało szkole branżowej taka jak nasza? Wszystko – mówi Józefaciuk i wylicza: - Miejsce, żeby dzieciaki godnie zjadły drugie śniadanie, sprzęty do przygotowywania ciepłego jedzenia, pieniądze na farbę dla klas fryzjerskich, bo na rok dostajemy na nie tylko 1 tys. zł. Pieniądze na siano dla koni, bo mamy stadninę dla klas koniarskich.

- Marzy nam się sala gimnastyczna z prawdziwego zdarzenia – mówi z kolei o potrzebach swojego liceum Grzegorz Lech. Obecna sala to prowizorka, jest mniejsza niż boisko do piłki siatkowej. Licealiści chodzili ćwiczyć do pobliskiego budynku po dawnym gimnazjum, ale przeniosła się tam straż miejska, a teraz zorganizowano punkt recepcyjny dla uchodźców, więc młodzieży zostały tylko od czasu do czasu wyjścia na basen.

- Ale też nie ma na tonery do drukarek, nie mówiąc o papierze, toaletowym czy do ksero, który kosmicznie podrożał. Wszystkie inwestycje są zamrożone – mówi Lech. - Na co byśmy przeznaczyli dodatkowe pieniądze? Na papier do ksero, bo nie ma nawet na to – potwierdza Olejniczak.

Branżowe czasopismo „Głos nauczycielski” przygotowało ankietę, w której spytało, na co należałoby przeznaczyć miliony wydane na “willa plus”? Zdecydowana większość, bo 66 proc. ankietowanych (ponad 600 głosów), odpowiedziało, że na dodatek inflacyjny dla nauczycieli. Na kolejnym miejscu znalazły się bieżące wydatki szkół, najbardziej pilne remonty i większa pomoc pedagogiczno-psychologiczna (po 6 proc.). 5 proc. opowiedziało się za dofinansowaniem zajęć pozalekcyjnych.

Szkoły dorabiają

Szkoły same dorabiają na część potrzeb. Podstawówki, licea, technika mają możliwość wynajmu powierzchni. Pieniądze z takich usług idą na tzw. wydzielony rachunek. Placówka może je wydać na swoje potrzeby, ale nie może opłacić z nich np. zaległych rachunków. - Wynajmujemy parking, oferujemy usługi fryzjerskie, w okresie wiosennym sprzedajemy płody rolne i zioła, bo mamy klasy ogrodnicze. Planujemy także oferować jazdy konne – opowiada wicedyrektor. To co ZSR zarobi, przeznacza m.in. na produkty dla koni, czy właśnie farby fryzjerskie. - Staramy się w ten sposób utrzymać i jakoś sobie radzić - mówi Józefciuk. Wie, że samorządy też mają związane ręce.

Np. dla Łodzi na 2023 roku subwencja od rządu na edukację to 920 milionów złotych. Miasto ze swojego budżetu musi dołożyć kolejne 605 milionów, żeby spiąć wszystkie wydatki, chociaż finansowanie edukacji leży po stronie rządowej. - To panie ministrze jest skala pana zaniedbań. Mówi pan, że pomaga, a my udowadniamy, że pan nie pomaga, tylko szkodzi – komentuje Tomasz Trela, poseł Lewicy z Łodzi, pokazując budżet miasta. Przyznał, że był na warszawskim Mokotowie i widział willę, na którą jedna z fundacji dostała 5 milionów. - Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby te 5 milionów dostała któraś szkoła, przedszkole albo uczelnia – mówi Trela.

Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydentka Łodzi odpowiedzialna za edukację, przyznaje, że od lat samorządowcy sygnalizują braki i potrzeby do ministerstwa i nie spotykają się z żadną odpowiedzią. Chodzi m.in. o podwyżki dla nauczycieli i zwiększenie subwencji. - To są sprawy do załatwienia od zaraz, minister ma takie możliwości, skoro rozdaje pieniądze na wille - mówi.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET