Mateusz Jaśko: Kto mieszka w Krakowie, ten w cyrku się nie śmieje

Jakub Plecha
2 min. czytania
29.04.2021 16:47
Obserwuj nas na Google

- Chciałem sprawdzić czy to prawda, że prezydent Krakowa faktycznie pali cygara w urzędzie miasta - mówił aktywista Mateusz Jaśko w Radiu ZET. To on stoi za mandatem dla prezydenta Krakowa, który palił w cygaro w swoim gabinecie. - Podałem się za fikcyjną postać Eliasza Abdasza, który był żydowskim konserwatorem zabytków. Udało mi się dodzwonić do sekretariatu, a kiedy zdobyłem dowody to zadzwoniłem na straż miejską. Prezydent Majchrowski nie przyznał się na początku do palenia cygara, dlatego nagłośniłem tę sprawę w internecie, a potem zainteresowały się tym media - dodał.

fot. Facebook Mateusz Jaśko

Mateusz Jaśko jest aktywistą, który poszedł na otwartą wojnę z krakowskim magistratem. Sam przyznaje, że on jedynie chce pomagać mieszkańcom, a nie bawić się w politykę. Ustawił dwie ławki dla mieszkańców, po tym jak urząd miasta stwierdził, że jest to za droga inwestycja. Z radia dowiedział się, że ściga go prokuratura za zbezczeszczenie miejsca pamięci. Po jego zgłoszeniu do straży miejskiej prezydent Krakowa musiał zapłacić mandat za palenie cygara w miejscu publicznym.- Jestem najbardziej niepokornym mieszkańcem Krakowa, który gra na nerwach urzędnikom. Wiele osób do mnie dzwoni i prosi o pomoc - mówił środowy gość Radia ZET.

- Udało mi się ostatecznie udowodnić, że prezydent palił cygaro w urzędzie. Chociaż nie było to takie proste - przyznaje Mateusz Jaśko. Straż miejska początkowo nie chciała zająć się tą sprawą, ale aktywista nie dał za wygraną. - Udało mi się znaleźć nagranie i przesłałem je straży miejskiej. Prezydent początkowo nie przyznał się do zarzucanego czynu, dlatego całą sprawę opisałem na swojej facebookowej stronie "Co jest nie tak z Krakowem". Później zainteresowały się tym media - dodaje gość Radia ZET.

Kolejny raz o krakowskim aktywiście zrobiło się głośno za sprawą dwóch ławek, które kupił z własnej kieszeni i postawił je w parku na Kamionkach. - Domagali się tego mieszkańcy, jednak ławkami cieszyli się dosłownie kilka dni. Park jest na terenie dawnego obozu koncentracyjnego, ale miasto w ogóle o niego nie dba. O sprawie pisały krakowskie gazety, jednak zarząd zieleni odmówił, bo była to dla nich za droga inwestycja - mówił Mateusz Jaśko. Jak przyznaje aktywista, wicedyrektor wydziału komunikacji społecznej urzędu przez te działania nazwał go  "hitlerowcem". - Zarzucono mi, że moje działania są polityczne i autopromocyjne. To nie jest prawda. Z radia dowiedziałem się, że ściga mnie za to prokuratura i grozi mi zbezczeszczenie miejsca pamięci - dodał.

- Stwierdziłeś kiedyś, że to władze Krakowa zmusiły cię do zajmowana się polityką, a to najgorsza rzecz, którą można zrobić człowiekowi - mówiła prowadząca program Agnieszka Kołodziejska.

- Jestem człowiekiem, który nie może siedzieć cicho. W końcu powiedziałem dość i postawiłem się władzy miasta. Ludzie mi zarzucają, że jestem opłacany przez jednego z radnych, który jest przeciwnikiem prezydenta - stwierdził Mateusz Jaśko.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET