Zamknij

"Kurski był zaskoczony. Chciano go upokorzyć". Kwiatkowski o kulisach odwołania prezesa TVP

05.09.2022 17:40

- Zaskoczony odwołaniem był przede wszystkim Jacek Kurski. Po przedstawieniu informacji o inwestycjach TVP pojechał do Skierniewic, gdzie miał zaplanowaną wizytę. Wtedy prezes (Rady Mediów Narodowych - przyp. red.) Krzysztof Czabański powiedział, że potrzebne są zmiany kadrowe i składa wniosek o odwołanie pana prezesa Kurskiego - powiedział w poniedziałek na antenie Radia ZET Robert Kwiatkowski, członek Rady Mediów Narodowych.

Robert Kwiatkowski
fot. Radio ZET

Robert Kwiatkowski, członek Rady Mediów Narodowych reprezentujący opozycję, w popołudniowej rozmowie w Radiu ZET zdradził, jak wyglądało odwołanie prezesa TVP Jacka Kurskiego. - Po jego wyjściu, gdy zostaliśmy już w gronie Rady, przewodniczący Krzysztof Czabański powiedział, że na kanwie tej dyskusji i w związku z sytuacją w telewizji on uważa, że potrzebne są zmiany kadrowe i składa wniosek o odwołanie prezesa telewizji pana Kurskiego. (…) Przebieg dyskusji na to nie wskazywał i ma się to nijak do oceny pracy wieloletniego prezesa TVP - mówił Kwiatkowski.

- Jestem przekonany, że (Kurski – przyp. red.) był zaskoczony, a zostało to przeprowadzone w taki sposób, żeby go upokorzyć - ocenił Kwiatkowski. Gość Radia ZET zaznaczył jednak, że zagłosował za odwołaniem Kurskiego i że jest ono zasłużone.

Kwiatkowski o odwołaniu Kurskiego: Chciano go upokorzyć

- Dlaczego chciano go upokorzyć? - zapytała prowadząca Beata Lubecka. 

- Tego nie wiem, trzeba pytać organizatorów tego całego przedsięwzięcia. Zdaje się, że to się odbywało w dość dużej konspiracji i tajemnicy, jeśli sam zainteresowany o tym nie wiedział. Pal sześć opozycyjni członkowie Rady Mediów Narodowych, tacy jak ja - odpowiedział Kwiatkowski. 

Lubecka zwróciła uwagę na wpis Kurskiego na Twitterze, w którym stwierdził, że odwołanie zostało przeprowadzone w porozumieniu z nim oraz że jest gotowy na kolejne wyzwania. - Zwłaszcza te kolejne wyzwania brzmią śmiesznie, bo przypominają mi się dzieje Piotra Naimskiego, jeszcze parę miesięcy temu pełnomocnika rządu ds. strategicznych inwestycji energetycznych. Jak go Morawiecki odwołał, to też wyrażał się o nim z najwyższym uznaniem i mówił o nowych wyzwaniach, jakie będą przed nim stały (…). A słuch o nim zaginął - przypomniał Kwiatkowski.

W mediach pojawiły się spekulacje, że Kurski mógłby zostać wicepremierem, ale sprzeciwia się temu Morawiecki. - Nie jest żadną tajemnicą, że Kurski był gorącym przeciwnikiem Mateusza Morawieckiego. Gdyby tak musiało się zdarzyć, że Morawiecki musiałby przyjąć go pod swój dach, włączyć do rządu, to byłoby chyba największe upokorzenie dla Mateusza Morawieckiego, a Zbigniewowi Ziobrze wyrósłby potężny konkurent, bo Kurski dopiero dałby Morawieckiemu popalić - uważa Kwiatkowski. - A może Kurski zostanie premierem? - dopytała Lubecka. - Nie, nie, znaj proporcjum, mocium panie. Delfin został przez prezesa wskazany i jest to Mariusz Błaszczak. Potem się trochę z tego wycofywał, ale tylko trochę - odparł Kwiatkowski.

Prezydent Andrzej Duda "maczał palce" w odwołaniu Kurskiego?

- Gdyby to miała być zapowiedź jakiejś wielkiej rekonstrukcji, to może, ale wracam do tego, co pewne: wtedy nie trzeba by było prowadzać tej operacji w zaskoczeniu i upokarzać kandydata na ważne stanowisko rządowe. To się po prostu nie klei - stwierdził członek Rady Mediów Narodowych.

- Wtedy to upokarzanie czemu miałoby służyć, pokazać miejsce w szeregu? Musiałby czymś podpaść - zastanawiała się Lubecka.

- Może pan prezydent tu swoje trzy grosze dorzucił - zasugerował Kwiatkowski.

Czy Kurski pokieruje kampanią PiS? - Ta ekipa ma to do siebie, że mógłby to robić z Woronicza 17 (adres TVP - przyp. red.). Nie tylko by mu to nie przeszkadzało, ale by miał jeszcze więcej instrumentów w ręku, więc nie sądzę - uważa Gość Radia ZET.

Więcej na RadioZET.pl