`

Sasin o słowach Trumpa: To tylko słowa, ważne będą czyny. Cóż Ukraińcom było po słowach otuchy

5 min. czytania
19.02.2025 14:16
Obserwuj nas na Google

- Ja bym się szczególnie nie chciał się do tego odnosić, to jest retoryka, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni tutaj w Europie, Donald Trump pokazał, że retorykę ma bardzo ostrą - ocenił Jacek Sasin, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wicepremier i szef MAP w "Popołudniowym Gościu Radia ZET", powiedział tak o słowach Trumpa, który  nazwał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego "dyktatorem bez wyborów" i powiedział, żeby "działał szybko, bo inaczej nie będzie miał kraju". 

Jacek Sasin
fot. Radio ZET

Jacek Sasin dodał, że “wszystkim nam zależy na tym, by ta wojna się na Ukrainie zakończyła, dziś dowiedziałem, że zginął na froncie mąż moje znajomej z Ukrainy”. - To są tylko słowa, ważne będą czyny. Cóż Ukraińcom po słowach otuchy, które kierowano do nich po tej agresji, jak za tymi słowami nie szła wystarczająca pomoc - wskazał polityk.  

- Jesteśmy w takim punkcie, że żadna ze stron nie jest w stanie tej wojny rozstrzygnąć militarnie, dobrze, że nie wygrywa Rosja. Trzeba szukać rozwiązania pokojowego, takiego, gdzie Ukraina będzie zadowolona - dodał i uznał, że “te rozmowy co teraz są, to bardziej traktowałbym jako techniczne, wstępne”.  

Sasin podkreślił, że “Trump wyciąga wnioski z poprzednich błędów w polityce z Rosją i to jest inny biznes, to bardziej dziś obietnica powrotu do interesów, za pokój, za wypracowanie z Rosjanami pokoju, przede wszystkim dobrego dla Ukrainy”. 

- Te słowa Trumpa, że to Ukraina odpowiada za tę wojnę, no do mnie nie trafiają. Ja ma inne zdanie o tym, Ukraina jest ofiarą agresji - zaznaczył. - W pewnym względnie rozumiem tu Trumpa, że nie chce udziału Europy w procesie rozmów - dodał.  

Jego zdaniem “poprzednie rozmowy prowadzone przez lata przez europejskich liderów, po wcześniejszej agresji Rosji, no nie dały tu żadnego efektu. Nie było pokoju między Rosją a Ukrainą, a tylko Rosję ośmielały”.  

- Było Nord Stream, była sprzedaż broni przez Francję do Rosji. Dziś Trump chce sam ten problem rozwiązać - podkreślił. 

Sasin w Radiu ZET: Polskie wojsko nie powinno trafić na Ukrainę. Polska nie musi niczego udowadniać  

- Ja nie uważam, żeby to była dobra decyzja, aby polskie wojska miały się znaleźć na Ukrainie. Wręcz przeciwnie, uważam, że to byłoby bardzo złe - wskazał Jacek Sasin, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wicepremier i szef MAP w "Popołudniowym Gościu Radia ZET". 

- Nie widzę powodu, dlaczego akurat to Polska ma być znowu tym krajem, który ma komuś coś udowadniać - mówił. - Są takie analogie czasami z wojną w Iraku. Wtedy byliśmy w zupełnie innej sytuacji. Wtedy byliśmy świeżym sojusznikiem amerykańskim, wtedy musieliśmy pokazać swoją wiarygodność. Dzisiaj tej wiarygodności nie musimy udowadniać - dodał Sasin.  

Uznał, że “my pokazaliśmy też, że byliśmy na pierwszej linii pomocy Ukrainie. Nie tylko przyjmowaliśmy tutaj uchodźców, ale jeszcze nawet zanim zabrzmiały działa. Zanim zaczęła się ta wojna, to Polska już była tym liderem dostaw broni na Ukrainę i robiliśmy to przez praktycznie cały okres wojny”. 

- Jesteśmy wśród tych krajów, które pokazały rzeczywiście wielką solidarność z Ukrainą. Dzisiaj niech tą odpowiedzialność wezmą te największe kraje europejskie, które w pewnym sensie można powiedzieć, nie bezpośrednim, ale pośrednim odpowiadają za wybuch tej wojny - tłumaczył. 

Wskazał: Mam tutaj na myśli przede wszystkim Niemcy w pierwszej kolejności, bo to one były takim można powiedzieć tym krajem, które próbowały wszystkich przekonać do tego, że można budować normalne relacje z Putinem, gospodarcze, polityczne wszelkie inne. 

- Niech Francja jako również kraj, który ma tutaj wiele grzechów, będą tymi pierwszymi krajami. Niech one jakby zrobią ten pierwszy krok, a nie próbują znowu wysługiwać się innymi, takimi krajami jak Polska - podsumował. 

Sasin w Radiu ZET: Jest nasza prezydencja, czemu szczyt ws. Ukrainy jest w Paryżu, a nie w Warszawie?  

- Dzisiaj mamy polską prezydencję w Unii Europejskiej. Dlaczego szczyt dotyczący Ukrainy odbywa się w Paryżu, na zaproszenie prezydenta Francji, dlaczego nie odbywa się w Warszawie? Dlaczego Donald Tusk nie zaprasza przywódców europejskich do Warszawy? - pytał Jacek Sasin, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wicepremier i szef MAP w "Popołudniowym Gościu Radia ZET". 

To aluzja do poniedziałkowego szczytu europejskich liderów w sprawie wojny na Ukrainie i rozmów pokojowych zainicjowanych przez USA i Rosję, ponad głowami Ukrainy.  

- Dlaczego Donald Tusk nie zaprasza przywódców europejskich do Warszawy, żeby rozmawiać o tym, w jaki sposób Europa powinna się odnieść do tego co dzieje się na linii Waszyngton-Moskwa. Dlaczego jesteśmy poza głównym nurtem - tłumaczył. -Dlaczego oddajemy to w ręce innych podczas, kiedy to dzisiaj Donald Tusk jako szef rządu w sytuacji, kiedy Polska jest tym liderem w Unii Europejskiej przez te najbliższe kilka miesięcy - wskazywał Sasin.  

Pytał, czemu “Tusk nie odgrywa takiej roli”. - Paryż jest pokazaniem kto jest gospodarzem tego, kto jest inicjatorem, kto narzuca swój ton, kto daje propozycje - dodał. 

Oglądaj

- Ja dzisiaj nie słyszałem żadnych propozycji ze strony Donalda Tuska jak odnieść się do tego. Nie wiem, nie mam wiedzy, ale nie ma jej w publicznym obiegu, aby były jakieś próby kontaktu Donalda Tuska z administracją Amerykańską na odpowiednio wysokim szczeblu z prezydentem czy z wiceprezydentem - dodał Sasin. 

Ocenił, że “inaczej Donald Trump być może rozstawia te priorytety polityki amerykańskiej, niż to robiła poprzednia administracja”. - Musimy z tego wyciągać wnioski, przede wszystkim tym wnioskiem, który będziemy wyciągać, to musi być wniosek taki, że musimy być silnym krajem, że silny kraj wtedy jest bardzo wartościowym również partnerem i sojusznikiem dla Ameryki - uznał. 

- Ważne jest, aby Polska budowała swoją siłę i tę politykę kontynuowała, którą my zaczęliśmy jako rząd Prawa i Sprawiedliwości - dodał. - Silna polska armia, silny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. O to musimy zadbać. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby to rozluźnić - mówił. 

Podkreślił, że “niestety z wielkim niepokojem obserwuję to, że dzisiaj ekipa rządząca w Polsce bardziej stawia na te relacje z Unią Europejską, z Brukselą, z Niemcami, z Europą szerzej, mówiąc w sytuacji, kiedy Europa po raz kolejny udowadnia, że nie ma tej siły w sobie, aby móc realnie wpływać na to, co jest dla nas ważne, dla naszego bezpieczeństwa”. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET