`

Kwiatkowski: Nie obniżamy składki, bo na to wpadliśmy, a dlatego, że PiS ją podwyższył

4 min. czytania
24.04.2025 12:12
Obserwuj nas na Google

- My nie obniżamy składki zdrowotnej, bo na to wpadliśmy, tylko dlatego, że ją PiS drakońsko podwyższył - ocenił Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej w "Popołudniowym Gościu Radia ZET" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. 

Krzysztof Kwiatkowski
fot. Radio ZET

Dodał, że ta kwestia była “w porozumieniu podpisanym przez koalicję, było napisane, że koalicjanci umawiają się i podejmują działa, które mają ułatwić działania przedsiębiorcom, to było właśnie o drakońskich zasadach składki zdrowotnej z Polskiego Ładu PiS”.  

Jasno stwierdził, że “my nie obniżamy składki, bo na to wpadliśmy, tylko dlatego, że ją PiS drakońsko podwyższył”. - Ja już pomijam odlot intelektualny, jakim było płacenie składki od sprzedaży krzesła, czyli auto, czyli od składników majątkowych- dodał Kwiatkowski.  

Przypomniał, że “było to uzgodnione w umowie koalicyjnej, w środowiskach tworzących rząd”. - To jest projekt, który ma status rządowego, na niego zgodził się rząd - zaznaczał.  

W rządzie projekt zmian w składce zdrowotnej krytykuje otwarcie Lewica. - Nie sposób zauważyć, że trwa kampania wyborcza i w określonym tu i teraz lewica podniosła ten argument, na etapie prac parlamentarnych, nie rządowych - uznał.  

- Zbigniew Ziobro gra obywatelom na nosie, komisje śledcze w Sejmie działają w sposób jawny. Po to by obywatele mogli dowiedzieć się jak wygląda sprawa z Pegasusem. Ziobro nie przychodzi i gra obywatelom na nosie - uznał Kwiatkowski.  

Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS nie stawił się na sejmowej komisji ds. Pegasusa.  

Dodał ironicznie, że “generalnie większość instytucji w Polsce od października działa nielegalnie, bo te, które nie są obsadzone przez PiS są nielegalne”. - Mam nieodparte wrażenie, że dla PiS wszystko, co nie jest dotknięte palcem boskim prezesa PiS, jest nielegalne - ocenił.  

Będzie kara grzywny i kolejny termin przesłuchania przed komisją dla Ziobry. - Nie tylko warto go wzywać ponownie, ale taka jest potrzeba. Dokumenty z NIK, odtajnione, pokazują, że uczestniczył w tym procesie Ziobro - mówił. - Przypomnę ta procedura została teraz na nowo rozpoczęta i kolejnym etapem będzie zapewne wniosek o doprowadzenie Ziobro przed Komisję ds. Pegasusa. Najlepiej by było, żeby sam się stawił - dodał Kwiatkowski. 

"Capo di tutti capi” w Sejmie. Kwiatkowski w Radiu ZET: Słowa Nitrasa są adekwatne  

- Ta wypowiedź, bym powiedział, jest adekwatna do wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego, który próbował wejść na mównicę i krzyczeć wraz z politykami PiS - skomentował Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej w "Popołudniowym Gościu Radia ZET" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. 

Mówił tak o słowach ministra sportu Sławomira Nitrasa, który nazwał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego “capo di tutti capi całej tej mafii PiS” 

- Przeczytałem, że to jest cytat z wypowiedzi ministra sportu Sławomira Nitrasa, kierowany w kontekście zarzutów i nieprawidłowości, których dopuścił się pan Piesiewicz, a który, jak to wiemy, szef PKOl jest w bliskich relacjach nie tylko z byłym wicepremierem, ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem, ale także z środowiskiem politycznym PiS - mówił Kwiatkowski. 

I przyznał, że “okradziono sportowców”. - Do tej pory nie wypłacono z tego, co wiem, przynajmniej części tych pieniędzy, które obiecano tym, którzy z orzełkiem na piersiach zdobywali medale Igrzysk Olimpijskich, a pan prezes Piesiewicz w tym czasie wypłacał sobie bardzo wysokie wynagrodzenia i mijał się z prawdą, podając ich sumy, mówiąc wprost, próbował oszukiwać opinię publiczną - dodał Kwiatkowski. - Ja już pomijam tak banalne rzeczy, które jednak pokazują sposób podejścia do publicznych pieniędzy - zaznaczył.  

Przypomniał, że PKOl “podpisał na przykład z lotniskiem Chpina umowę, żeby sportowcy mogli korzystać z tak zwanego saloniku VIP, czyli szybszej odprawy. Kto korzystał? Okazało się, że głównym sportowcem, który na swoich barkach dźwiga odpowiedzialność za cały polski sport jest pan Piesiewicz z rodziną. Nawet jak leci na wakacje w obszar basenu Morza Śródziemnego”.  

-Tak, nie dziwię się zdenerwowaniu ministra sportu, który widzi, że polscy sportowcy zostali okradzeni, bo nie dostali swoich pieniędzy - przyznał. - Każdy ma prawo do tych swoich emocji, szczególnie, a co do tego nie mam żadnej wątpliwości, bo znam pana ministra Nitrasa od 30 lat, że na tym sporcie mu zależy i widzi, że ten sport działaniami prezesa Piesiewicza jest po przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości - mówił Kwiatkowski.  

Jego zdaniem, “ta wypowiedź, bym powiedział, jest adekwatna do wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego, który próbował wejść na mównicę i krzyczeć wraz z politykami PiS morderca, czy jak... bo już nie pamiętam dokładnie tych słów”.  

Oglądaj

Kwiatkowski w Radiu ZET: Deregulacja ma opracowany harmonogram działania  

- Tam jest harmonogram, na który się umówiliśmy - zapewnił Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej w "Popołudniowym Gościu Radia ZET" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. 

Szczegóły deregulacji ogłosił dziś premier Donald Tusk. Pracuje nad nimi zespół pod kierownictwem szefa InPostu, Rafała Brzoski. 

- Nie ukrywam także, że przecież te konsultacje są z nami parlamentarzystami. Zespół Rafała Brzoski od początku mówił ze ma 100 dni, przygotowujemy projekty. Rafał Brzoska jeszcze pracuje w zespole do końca maja, wtedy upływa te 100 dni - precyzował Kwiatkowski. 

Tłumaczył, że potem jest “etap przygotowywania projektów rządowych. To jest te 100 dni, gdzie m.in. trzeba przeprowadzić konsultacje społeczne. To wynika z przepisów prawa obowiązujących w Polsce”. - I kolejne 100 dni, bo to jest ten jeden rok czasu, nawet trochę krócej, gdzie projekty ma przygotować parlament - wskazał.

- To są te “setki”, przepraszam za to określenie, to są daty graniczne, których nie chcemy przekroczyć - mówił. 

- Jeszcze jedną deklarację złożę, bardzo daleko idącą - zdradził Kwiatkowski. - My będziemy zapraszać, wciągać do współpracy parlamentarzystów opozycji i jeżeli będą mieli dobre pomysły i to mówię też jako szef Senackiej Komisji Ustawodawczej, do której wiele z tych projektów zapewne trafi, będziemy wręcz zachęcać do wspólnej pracy także przedstawicieli np. PiS, bo jeżeli jest dobry projekt, który rozwiązuje konkretne problemy obywateli i jest przez nich oczekiwany, to dlaczego nie przyjmować tych projektów - wskazał.  

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET