Urszula Łobodzińska: Pensje rosną, a od naszej pracy zależy sprawne funkcjonowanie państwa
- Pensje w gospodarce rosną, a od naszej pracy zależy sprawne funkcjonowanie państwa - powiedziała Urszula Łobodzińska w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
Marsz Gniewu dzisiaj przeszedł ulicami Warszawy. - Przyjechało bardzo wielu pracowników z szeroko rozumianej sfery publicznej. Mamy porozumienie 30 organizacji związkowych i będziemy działać dalej. Myślę, że w kulminacyjnym momencie możemy mówić o frekwencji na poziomie 20 tys. osób - powiedziała Urszula Łobodzińska – wiceprzewodnicząca Krajowego Niezależnego Związku Zawodowego "Ad Rem" pracowników sądownictwa, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
- To był marsz apolityczny, to był głos pracowników, przemawiali tylko i wyłącznie pracownicy. Może jeszcze jacyś politycy byli w tłumie – stwierdziła Łobodzińska.
„Okres przedwyborczy to jest święto demokracji, wtedy odbywają się wszystkie dyskusje na temat przyszłości naszego państwa” - Miesiąc przed wyborami ten protest. Chcecie wpłynąć na wynik wyborów? – pytała prowadząca. - Byliśmy przygotowani do protestów już wcześniej, niestety wtedy rząd i NSZZ Solidarność ogłosili, że usiedli do rozmów i zostały wynegocjowane podwyżki na wysokości 8%. Mieliśmy wielką galę podczas której Piotr Duda i premier Morawiecki podpisali porozumienia, po czym okazało się, że nie ma tam mowy o podwyżkach, tylko są jednorazowe dodatki motywacyjne. W moim przypadku taki dodatek wynosi 900 zł. brutto – powiedział gość Beaty Lubeckiej, dodając: - Czas na protesty dobry jak każdy inny. My jesteśmy już postawieni pod ścianą. Okres przedwyborczy to jest święto demokracji, wtedy odbywają się wszystkie dyskusje na temat przyszłości naszego państwa. Sytuacja pracowników budżetówki realnie wpływa na to, jak to państwo działa i funkcjonuje, więc myślimy, że w tym momencie należy o tym rozmawiać.
- Poczuliście się oszukani przez rząd?
- Tak.
Chodzi wam o podwyżki 20%? - 20% w tym roku z wyrównaniem od lipca i 24 % od przyszłego roku od stycznia. To jest tylko i wyłącznie postulat wyrównania naszych pensji do poziomu inflacji. Praca w budżetówce jest bardzo ciężka. Podrożały koszty życia, ceny żywności, ceny paliwa. Inflacja skumulowana od 2020 r. to jest ponad 40%. Średnia krajowa, minimalna krajowa poszły w górę również o 40%, a nasze pensje stoją w miejscu – tłumaczyła Urszula Łobodzińska.
„Pracodawcy wiedzą, że od sprawnego funkcjonowania państwa zależy to, czy w Polsce będzie mógł się rozwijać również biznes” - Inne wynagrodzenia też stoją w miejscu, dlaczego więc tylko budżetówka miałaby dostać podwyżki? – zapytała gospodyni programu. - Jednak przeciętne wynagrodzenie w gospodarce wzrosło. Te pensje rosną. Od naszej pracy na co dzień zależy sprawne funkcjonowanie państwa. Mamy niespodziewanego sojusznika w naszej walce, bo o nasze pensje, pensje budżetówki upominają się organizacje pracodawców. Pracodawcy wiedzą, że od sprawnego funkcjonowania państwa zależy to, czy w Polsce będzie mógł się rozwijać również biznes. Potrzeba uzyskać pozwolenia, potrzeba szybko rozwiązywać sprawy sądowe, od tego wszystkiego zależy funkcjonowanie nas wszystkich – zaakcentował popołudniowy gość Radia ZET.
"Czekamy na te podwyżki, nieważne od jakiego rządu. Nam naprawdę nie chodzi o to, kto wygra wybory" - Czekamy na te podwyżki, nieważne od jakiego rządu. Nam naprawdę nie chodzi o to, kto wygra wybory. Nam chodzi o to, żeby to państwo sprawnie funkcjonowało, jaki i przyszłemu powinno na tym zależeć - powiedziała Urszula Łobodzińska – wiceprzewodnicząca Krajowego Niezależnego Związku Zawodowego "Ad Rem" pracowników sądownictwa, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
Jeśli nic się nie wydarzy, jeśli nic się nie zmieni? - W tym momencie mamy sytuację, której dawno w polskim ruchu związkowym nie było. Zjednoczyliśmy się w ramach dwóch central, dołączyły także organizacje niezrzeszone, jest to porozumienie ponad 30 organizacji. Zobaczyliśmy się dzisiaj, zobaczyliśmy jaka to jest siła na ulicach. Będziemy podejmować dalsze kroki – opisywała Łobodzińska.
„W takiej sytuacji powinni nam przywrócić prawo do strajku” Strajkować nie możecie. - Niestety. To była umowa społeczna. Jako pracownicy umówiliśmy się z rządzącymi, że my wykonujemy swoją pracę, a oni dbają o godne warunki pracy i płacy. My naszej umowy dotrzymaliśmy. Niestety nie można tego powiedzieć o klasie politycznej. Uważam, że w takiej sytuacji powinni nam przywrócić prawo do strajku. Policzmy się.
#LUBECKA Paraliż budżetówki. Rozumiem, że przez te niskie płace ludzie odchodzą z pracy. Pani nie myślała o zmianie pracy? @ula_lobodzinska: Myślałam…
@ula_lobodzinska: Jeden asystent potrafi mieć 5 sędziów, 11 rotacyjnie… to jest dramat…
#LUBECKA Można powiedzieć, że Polacy niemalże maniakalnie narzekają na działanie urzędów i instytucji. @ula_lobodzinska: Jeśli wydatki na administrację publiczną przeliczymy na 100 tys. mieszkańców, to Polska jest 3 od końca…
@ula_lobodzinska: Przez to, że to bezrobocie jest dużo mniejsze, skończyło się przeświadczenie, że my nie znajdziemy sobie pracy, wiele osób odchodzi z budżetówki…
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET