Łukaszenka grozi Polsce. Białoruski oficer: oni nie mają czym strzelać

3 min. czytania
12.07.2022 10:47
Obserwuj nas na Google

Alaksandr Łukaszenka bardzo głośno artykułuje groźby, zwłaszcza w kierunku Polski. Jednakże, jak przekazał były oficer służb specjalnych Białorusi, armia Łukaszenki jest w fatalnym stanie. - Brakuje żołnierzy, a ci, którzy są, nie mają czym strzelać. Całe zapasy amunicji i broni wysłano Rosjanom do Donbasu – powiedział w rozmowie z "Faktem" Aliksandr Azrau.

Aleksandr Łukaszenka
fot. BelTA/Associated Press/East News

Białoruś oficjalnie nie jest zaangażowana w wojnę w Ukrainie, ale rosyjskie wojska są obecne na terenie tego kraju i nieustannie korzystają z infrastruktury wojskowej. Białoruś przekazała Rosji pełną kontrolę nad lotniskiem Ziabrauka w obwodzie homelskim przy granicy z Ukrainą. Obecnie trwa budowa bazy wojskowej, stacjonują tam systemy Iskander oraz S-400 - przekazał przedstawiciel sztabu generalnego ukraińskiej armii.

Białoruś grozi Polsce

Groźby pod adresem Polski jasno sformułował w ubiegłym tygodniu Rusłan Kasygin, szef białoruskiego wywiadu. Reagując na plany zwiększenia NATO-wskich sił szybkiego reagowania z 40 do 300 tysięcy żołnierzy, wprost zaczął grozić Polsce. - Terytorium Polski wraz z infrastrukturą wojskową będzie głównym celem ataku wojsk białoruskich w przypadku zachodnich prowokacji i dalszego konfliktu - stwierdził zastępca szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych kraju Rusłan Kosygin.

Redakcja poleca

– Jeśli zaczyna się konflikt, to terytorium Polski wraz z infrastrukturą wojskową staje się pierwszym obiektem ataku. Mówimy o centrach decyzyjnych, elementach systemu dowodzenia i kontroli, stałych bazach i arsenałach narodowych sił zbrojnych, krytycznych obiektach ich gospodarki i infrastrukturze transportowej – grzmiał Kasygin.

Ukraina blokuje drogi

Strona ukraińska postanowiła zareagować na liczne groźby Białorusi. Minowane są drogi prowadzące z Białorusi oraz stawiane są zapory przeciwczołgowe. Jednak, jak wskazuje podpułkownik Aliksandr Azrau, były oficer służb specjalnych Białousi, groźby Łukaszenki to objaw strachu, tak naprawdę dyktator jest bezradny.

Stan białoruskich wojsk stale analizują byli pracownicy służb specjalnych Łukaszenki, którzy wypowiedzieli służbę reżimowi. Ich zdaniem białoruska armia jest w fatalnym stanie.

Azrau: to tylko propaganda

– To jest tylko propaganda, bo armia Łukaszenki nie jest w stanie pójść na żadną wojnę. Oni nie mają nawet czym strzelać. Tak, mieli kiedyś zapasy, ale całą amunicję i większość uzbrojenia wysłali Rosjanom do Donbasu – mówi w rozmowie z "Faktem" Azrau.

Armii białoruskiej brakuje też żołnierzy kontraktowych. Zdaniem oficera Białoruś nie może sobie pozwolić na wysłanie żołnierzy z poboru. - Chcąc załatać kadrową dziurę, Łukaszenka wydał tajny rozkaz. I w wojsku zaczęła się łapanka - powiedział Azrau. – Każdy z oficerów dostał rozkaz, że w miesiąc musi przekonać do podpisana kontraktu przynajmniej pięciu poborowych. To pokazuje, w jakim stanie jest ta armia. Białorusini nie chcą walczyć w nieswojej wojnie – dodał oficer.

Rosja zaatakuje z terenów Białorusi?

Na początku wojny pojawiało się wiele spekulacji na temat tego, czy wojska białoruskie przyłączą się do działań ofensywnych Rosji. Ostatecznie Białoruś posłużyła tylko za miejsce wypadowe, gdzie udostępniono lotniska i bazy armii rosyjskiej. Również z jej terenów były wystrzeliwane Iskandery, które uderzały w cele w Ukrainie.

Zdaniem podpułkownika Azrau na razie nie ma zagrożenia, by wojska rosyjskie z Białorusi zaatakowały Ukrainę. – Na Białorusi jest za mało rosyjskich żołnierzy, aby mogli zaatakować. Zostało lotnictwo, są Iskandery – wyjawia Azrau.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET