Co z pieniędzmi na 13. i 14. emeryturę? Morawiecki: fantastyka budżetowa

3 min. czytania
25.10.2023 13:51
Obserwuj nas na Google

Na dodatkowe świadczenia dla emerytów w budżecie na 2024 rok zaplanowano 29 mld zł – zapewniła minister finansów Magdalena Rzeczkowska. - W budżecie państwa są pieniądze na sfinansowanie wszystkich obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości – zapewnił premier Morawiecki. Rząd prezentował stan budżetu w odpowiedzi na analizy ekonomistów mówiące o pojawieniu się dziury budżetowej, przez którą trzeba będzie ciąć wydatki.

Mateusz Morawiecki
fot. Filip Naumienko/REPORTER/East News

13.i 14. emerytura nie zostanie zlikwidowana – zapewniła Platforma Obywatelska. – Nic, co było dane, nie zostanie zabrane – stwierdził w Radiu ZET Andrzej Domański, doradca gospodarczy Donalda Tuska. Mimo to przez Polskę przelała się fala obaw, że środków na dodatkowe świadczenia może zabraknąć z powodu „dziury Morawieckiego”. Dyskurs podgrzały jeszcze komentarze polityków PiS mówiące, że „pieniędzy nie ma i nie będzie” to planowana przez nowy rząd wymówka mające usprawiedliwić zabranie 13. i 14. emerytury. - Może się wydawać, że obecnie rządzący coś wiedzą, czego my jeszcze nie wiemy, i być może stąd komentarze „pieniędzy nie ma i nie będzie” – tak podsumował dla RadioZET.pl te wypowiedzi dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Likwidacja 13. i 14. emerytury? „Pieniądze są w budżecie”

- W budżecie państwa są pieniądze na sfinansowanie wszystkich obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Każdy, kto twierdzi inaczej, wprowadza naszych drogich rodaków w błąd – stwierdził na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Głosy o potencjalnych problemach finansów publicznych pojawiły się, gdy przed wyborami nie pokazano raportu z wykonania budżetu do sierpnia 2023. Dane udostępniono dopiero po 15 października, razem z raportem za wrzesień.

Oglądaj

- Widać już strategię części opozycji, aby wykpić się z obietnic wyborczych i znaleźć pretekst, aby ich nie realizować, jeśli przyjdzie im tworzyć rząd – stwierdził premier Morawiecki. Szymon Hołownia bezpośrednio po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów ogłosił, że w Polsce skończyło się rozdawnictwo, co zostało odebrane jako zapowiedź likwidowania lub ograniczenia świadczeń.

- Po pierwsze: trzeba dokonać audytu, policzyć, jaki jest prawdziwy stan finansów publicznych. Może się wydawać, że obecnie rządzący coś wiedzą, czego my jeszcze nie wiemy, i być może stąd komentarze „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Po drugie: to nigdy tak nie ma, że coś się nie da zmieścić w budżecie. Budżet państwa kilkaset miliardów złotych dochodów i wydatków i to jest tylko kwestia tego, jak to ułożyć. Za wcześnie mówić, czy coś trzeba będzie zlikwidować - no chyba, że obecny rząd coś cynicznie zrobił z finansami publicznymi, czego jeszcze nie wiemy, że może formułować kilka dni po wyborach takie tezy o tym, że przeciwnicy polityczni będą musieli zabierać świadczenia – tak na pytania o możliwe ukrycie „dziury Morawieckiego” odpowiedział nam dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych.

Redakcja poleca

W projekcie budżetu na 2024 rok zapisano wydatki na dotychczasowe świadczenia. Nowy rząd zapowiedział wprowadzenie nowych rozwiązań, między innymi drugą waloryzację emerytur, „babciowe” i podniesienie kwoty wolne od podatku do 60 000 zł.

- Zejście z oprocentowaniem polskich obligacji tylko do poziomu czeskiego – 4,9 procent - to już oszczędności nawet 20 mld złotych w skali roku. Ten proces już się po wyborach rozpoczął. Mamy pieniądze z mniejszych kosztów obsługi długu, KPO, wyższy wzrost gospodarczy 8-10 mld, handlowa niedziela pewnie do 1 mld złotych. TVP – 3 mld i przeniesienie długu z PFR i BGK do budżetu to oszczędności 12 mld – taką receptę na sfinansowanie obietnic przedstawił w Radiu ZET Andrzej Domański, doradca gospodarczy Donalda Tuska.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET