Kurski wraca z Banku Światowego, ale nie z pustymi rękami. Tyle doliczą mu do emerytury
Decyzją premiera Donalda Tuska Jacek Kurski wraca z Waszyngtonu do Polski. Dotychczasowy reprezentant Polski w Radzie Dyrektorów Banku Światowego może liczyć na dodatkowe świadczenie z tytułu pracy w tej instytucji finansowej.
W grudniu 2022 roku prezes NBP Adam Glapiński wyznaczył byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego do reprezentowania Polski w Radzie Dyrektorów Wykonawczych Banku Światowego. Decyzję o jego odwołaniu we wtorek podjął premier Donald Tusk i ogłosił ją po pierwszym posiedzeniu nowego rządu. Kurski nie odejdzie jednak z pustymi rękami.
Jacek Kurski wraca do Polski. Otrzyma dodatkowe świadczenie
Premier dodał, że na posiedzeniu rządu podjęto "uchwałę Rady Ministrów, na mocy której minister właściwy ds. finansów publicznych, będzie przedstawicielem państwa polskiego w instytucjach międzynarodowych finansowych", w tym Banku Światowym. Podkreślił, że "oznacza to odwołanie Jacka Kurskiego i przywołanie go z Waszyngtonu z powrotem do kraju". Tymczasowym reprezentantem Polski będzie zatem minister finansów Andrzej Domański, jednak później do tych czynności będzie wyznaczona inna osoba.
W Waszyngtonie Kurski zainkasował ok. 270-270 tys. dolarów, czyli ok. miliona zł. Na tym stanowisku przysługują jeszcze benefity emerytalne. W ciągu roku na poczet jego przyszłej emerytury miało wpłynąć 42 578 dolarów rocznie (ok. 190 tys. zł).
To, jak emerytura Jacka Kurskiego wzrośnie po roku za oceanem, zdecydował się sprawdzić "Fakt". W związku z tym, że w USA wiek emerytalny to 67 lat, "Kurski mógłby liczyć na ok. 900 zł ekstra do emerytury. Taki dodatek byłby wypłacany prawdopodobnie przez Bank Światowy oprócz polskiego świadczenia, jakie będzie otrzymywać z ZUS".
Świadczenie z USA otrzymuje też m.in. Marek Belka, obecnie europoseł, który przez kilka lat pracował w Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ. W oświadczeniu majątkowym zawarł, że na jego konto rocznie wpływa z tego tytułu 31 tys. dolarów, czyli ponad 10 tys. zł miesięcznie.
Źródło: Radio ZET/"Fakt"
- Biden napisał list do Tuska. "Nie mogę się doczekać". Podziękował za jedną kwestię
- Prezes Polskiego Radia nie przyjęła dymisji, ale zdała sprzęt i opuściła gabinet
- "Wjeżdżacie TVN-em do TVP", "telewizji publicznej już nie ma". Czarnek krzyczał z mównicy
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET