Znany komunikator ujawni władzom wiadomości użytkowników
Szefowie Telegramu postanowili walczyć z przestępcami. Aby zniechęcić ich do łamania prawa, podjęto decyzję o zmianie polityki. W wyniku nowych przepisów komunikator będzie mógł podawać władzom dane użytkowników. Są jednak pewne warunki.
Telegram ujawni władzom wiadomości użytkowników
Telegram słynie z tego, że jest bezpieczną aplikacją, dzięki której internauci mogą się ze sobą komunikować. Oczywiście pod warunkiem, że przestrzegamy obowiązujących zasad, do których zalicza się m.in. szyfrowanie danych, wieloskładnikowe uwierzytelnianie, czy niekorzystanie z podejrzanych grup i linków.
Według krytyków Telegramu platforma stała się siedliskiem dezinformacji, pornografii dziecięcej i treści związanych z terroryzmem dzięki możliwości tworzenia grup obejmujących nawet 200 tys. członków. Dla porównania Whatsapp ogranicza wielkość grupy grup do tysiąca osób.
O ile zdecydowana większość użytkowników nie ma złych intencji, niestety zdarzają się takie osoby, które wykorzystują platformę do nielegalnych działań, które wpływają na ogólny wizerunek całej aplikacji. W ostatnim czasie głośno było o Pavle Durovie - CEO Telegramu, którego zatrzymano na francuskim lotnisku. Mężczyzna został oskarżony o umożliwianie przestępczej działalności na platformie. Stawiane Durowowi zarzuty obejmują wspólnictwo w rozpowszechnianiu obrazów ukazujących przemoc wobec dzieci czy handel narkotykami.
Zatrzymanie 39-latka wywołało debatę na temat przyszłości zabezpieczeń dla wolności słowa w internecie. Wiele osób zaczęło wówczas stawiać pytanie, czy Telegram jest rzeczywiście bezpieczną platformą dla politycznych dysydentów – wskazał badacz na Uniwersytecie w Toronto John Scott-Railton.
Jak podała stacja BBC, Telegram zapowiedział, że będzie przekazywać władzom adresy IP i numery telefonów użytkowników serwisu w razie wydania wobec nich nakazów rewizji lub innych wniosków prawnych. Natomiast Durow oznajmił, że aplikacja zatrudnia obecnie "specjalny zespół moderatorów", który przy pomocy sztucznej inteligencji ukrywa problematyczne treści w wynikach wyszukiwania.
Zdaniem Daphne Keller z Uniwersytetu Stanforda utrudnienie znajdowania tego rodzaju treści z pewnością nie wystarczy, by spełnić wymagania prawne we Francji czy Unii Europejskiej. - Wszystko, co pracownicy Telegramu uznają za dostateczną dozę pewności za nielegalne, powinno być usuwane – zaznaczyła. Według niej w niektórych krajach trzeba też informować władze o szczególnie poważnych przypadkach nielegalnej treści.
Źródło: Radio ZET/bbc.co.uk, telepolis.pl, PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET