Skandaliczne słowa Kaczyńskiego. Napisali do niego list. "Okrutne szyderstwo"

2 min. czytania
29.06.2022 17:58
Obserwuj nas na Google

Rodziny osób transpłciowych i niebinarnych zareagowały na bulwersujące słowa Jarosława Kaczyńskiego z konwencji szefa PiS w Grudziądzu i Włocławku. "Sugestia wypowiadana przez polityka, że «by to badał» jest okrutnym szyderstwem" – piszą w liście otwartym. Apel poparł też dziennikarz TVN24 Piotr Jacoń, ojciec transpłciowej córki.

List rodzin osób transpłciowych do Kaczyńskiego
fot. Lukasz Piecyk/REPORTER/screen Facebook

Jarosław Kaczyński w trakcie objazdu po woj. kujawsko-pomorskim w pogardliwy i dyskryminujący sposób wypowiadał się o mniejszościach seksualnych.

Kwintesencją stały się jego słowa "bym to badał", wypowiedziane w kontekście osób transpłciowych. Natychmiast po konwencji zareagowały rodziny pogardzanych publicznie mniejszości.

Kaczyński szydzi z osób transpłciowych. Napisały do niego list otwarty

"Wyrażamy swoje głębokie oburzenie słowami Jarosława Kaczyńskiego, wygłoszonymi na spotkaniach w Grudziądzu i Włocławku. Stawianie znaku równości pomiędzy korektą płci a poglądami lewicowymi i mówienie o temacie w formie żarciku, mającego rozbawić publiczność, jest wyrazem ekstremalnej ignorancji, braku podstawowej wiedzy medycznej, braku szacunku dla drugiego człowieka oraz dyskryminacji" – piszą w liście zarząd i członkowie Stowarzyszenia MyRodzice, osoby stowarzyszone w grupie Transpłciowość w Rodzinie oraz członkowie Równika Praw.

W dalszej części przypominają, że sama Konstytucja RP zabrania dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny. "Sugestia wypowiadana przez polityka, że «by to badał» jest więc okrutnym szyderstwem. Proces korekty płci nie jest i nigdy nie był decyzją podejmowaną z pobudek ideologicznych w ciągu kilku minut. Jest to proces trwający lata, poprzedzony diagnozą psychologiczną, psychiatryczną oraz seksuologiczną, a także związany z całym szeregiem procedur medycznych oraz upokarzających procedur sądowych i urzędniczych. […] Wypowiadanie w przestrzeni publicznej słów i opinii, jakimi posługuje się Jarosław Kaczyński, powoduje trywializowanie problemu naszych dzieci i wnuków, sprowadza go do poziomu światopoglądu, oraz zachodniej mody. Szyderstwo wypowiedzi daje przyzwolenie na społeczne stygmatyzowanie, wyśmiewanie, dehumanizację naszych dzieci. To naraża ich zdrowie i życie" – czytamy w liście.

List otwarty do prezesa PiS w pełni poparł dziennikarz TVN24, będący ojcem transpłciowej córki. "Chcę, żebyście zrozumieli, dlaczego każdy w Polsce powinien dać taki głos. Jarosław Kaczyński uderza w mniejszość, bo to jego stała taktyka polityczna. Moim zdaniem jednak prezes wpada w pułapkę: uderzając w mniejszość, uderza… w każdego z nas. Ponieważ każdy z nas, nagle i niespodziewanie może się tą czy inną mniejszością stać. Bo zachoruje, bo straci pracę, bo się zestarzeje albo jego dziecko, wnuk albo wnuczka okaże się osobą LGBTQ+" - pisze Piotr Jacoń na Instagramie.

W dalszej części przyznaje, że jest ojcem "jednej Polki trans", ale gdyby to właśnie ona stała obok Kaczyńskiego, to po chwili stanęłaby za nią cała rodzina. "Widzisz, prezesie, jaki robi się tłok? Z powodu jednej tylko Wiktorii. To my. Suweren i elektorat w jednym. To my, spora Polska Rodzina" – dodał dziennikarz.

RadioZET.pl/Piotr Jacoń Instagram/Facebook

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET