`

WP: kolejne problemy wiceministra rolnictwa. "Mamy do czynienia z dziwną sytuacją"

2 min. czytania
12.09.2022 09:27
Obserwuj nas na Google

Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa zgłosił szkody po gradobiciu, którego nie potwierdziła specjalna komisja - podała Wirtualna Polska. Portal dodał, że za składanie fałszywych oświadczeń rolnikom może grozić odpowiedzialność karna.

Norbert Kaczmarczyk
fot. Beata Zawrzel/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Od kilku miesięcy media opisują kolejne szczegóły działalności wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. Pod koniec sierpnia okazało się, że jako ślubny prezent dostał od jednego z producentów ciągników maszynę o wartości 1,5 mln zł. Później Wirtualna Polska podała, że polityk wraz z bratem Konradem ominęli prawo i za znacznie niższą cenę dzierżawią 141-hektarowe pole we wsi Kępie na granicy województw małopolskiego, śląskiego i świętokrzyskiego.

W poniedziałek portal poinformował o najnowszych ustaleniach dziennikarzy śledczych. Według nich Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa, 9 czerwca w urzędzie gminy Kozłów zgłosił straty na polu soi po gradobiciu. Wysokość potencjalnego odszkodowania jest ustalana indywidualnie, a wypłatą pieniędzy po zgodzie urzędników lokalnych i wojewódzkich zajmuje się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Kolejne problemy wiceministra rolnictwa

Sęk w tym, że 9 czerwca nie było żadnego gradobicia we wsi Kępie, co potwierdziła specjalna komisja powołana po wniosku Konrada Kaczmarczyka. Co więcej, był on jedynym rolnikiem z okolicy, który złożył wniosek o odszkodowanie z powodu strat na polach - podała WP.

Tak sprawę skomentował sam zainteresowany w rozmowie z portalem: - U jednego rolnika przechodzi gradobicie, a u drugiego nie przechodzi gradobicie. [...] Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić. A że była powołana komisja, która oceniła, że nie, to znaczy, że go nie było. Tak to funkcjonuje w rolnictwie, że jeżeli występują na danym terenie szkody, to się to zgłasza.

Podczas składania wniosku o odszkodowanie rolnik godzi się na odpowiedzialność karną za fałszywe składanie oświadczeń. Grozi za to nawet do 5 lat więzienia. 

Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, komentował sprawę dla WP: - Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem jednak nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, a zresztą grad nie padał, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją. To znaczy, że może ktoś nie widział tego gradu, bo mieszka poza gminą i tylko coś usłyszał o gradzie. To może być też próba wyłudzenia odszkodowania. 

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET