WP: kolejne problemy wiceministra rolnictwa. "Mamy do czynienia z dziwną sytuacją"
Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa zgłosił szkody po gradobiciu, którego nie potwierdziła specjalna komisja - podała Wirtualna Polska. Portal dodał, że za składanie fałszywych oświadczeń rolnikom może grozić odpowiedzialność karna.
Od kilku miesięcy media opisują kolejne szczegóły działalności wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. Pod koniec sierpnia okazało się, że jako ślubny prezent dostał od jednego z producentów ciągników maszynę o wartości 1,5 mln zł. Później Wirtualna Polska podała, że polityk wraz z bratem Konradem ominęli prawo i za znacznie niższą cenę dzierżawią 141-hektarowe pole we wsi Kępie na granicy województw małopolskiego, śląskiego i świętokrzyskiego.
W poniedziałek portal poinformował o najnowszych ustaleniach dziennikarzy śledczych. Według nich Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa, 9 czerwca w urzędzie gminy Kozłów zgłosił straty na polu soi po gradobiciu. Wysokość potencjalnego odszkodowania jest ustalana indywidualnie, a wypłatą pieniędzy po zgodzie urzędników lokalnych i wojewódzkich zajmuje się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Kolejne problemy wiceministra rolnictwa
Sęk w tym, że 9 czerwca nie było żadnego gradobicia we wsi Kępie, co potwierdziła specjalna komisja powołana po wniosku Konrada Kaczmarczyka. Co więcej, był on jedynym rolnikiem z okolicy, który złożył wniosek o odszkodowanie z powodu strat na polach - podała WP.
Tak sprawę skomentował sam zainteresowany w rozmowie z portalem: - U jednego rolnika przechodzi gradobicie, a u drugiego nie przechodzi gradobicie. [...] Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić. A że była powołana komisja, która oceniła, że nie, to znaczy, że go nie było. Tak to funkcjonuje w rolnictwie, że jeżeli występują na danym terenie szkody, to się to zgłasza.
Podczas składania wniosku o odszkodowanie rolnik godzi się na odpowiedzialność karną za fałszywe składanie oświadczeń. Grozi za to nawet do 5 lat więzienia.
Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, komentował sprawę dla WP: - Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem jednak nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, a zresztą grad nie padał, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją. To znaczy, że może ktoś nie widział tego gradu, bo mieszka poza gminą i tylko coś usłyszał o gradzie. To może być też próba wyłudzenia odszkodowania.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET