`

Awantura na granicy. Rolnicy zatrzymali zakonnicę, "granie w ciula"

2 min. czytania
15.02.2024 16:33
Obserwuj nas na Google

Sieć obiegło szokujące nagranie. Film powstał na przejściu granicznym w Medyce, gdzie trwa protest rolników. Na miejscu utworzyła się kilkukilometrowa kolejka ciężarówek - ominąć ją mogą jedynie pojazdy z pomocą humanitarną. W tym przypadku, w TIR-ach oznaczonych jako wsparcie dla Ukrainy znalazł się zupełnie inny ładunek. Co jeszcze bardziej szokujące, transportowi "pilotowała" zakonnica.

Awantura na przejściu
fot. AA/ABACA/Abaca/East News

W Polsce trwa wielki protest rolników. Strajkujący blokują m.in. przejścia graniczne - również to w Medyce, które jest obecnie niemal całkowicie nieprzejezdne. Na miejscu utworzyła się kilkukilometrowa kolejka samochodów ciężarowych, które oczekują na przejazd przez granicę.

Protestujący przepuszczają jeden samochód na godzinę. Są jednak wyjątki. Ciężarówki, które przewożą pomoc humanitarną na Ukrainę mogą przekraczać granicę bez kolejki. Wśród nich były dwa TIR-y, które - jak się okazało - ukrywały pod plandekami coś zupełnie innego niż woda, koce czy leki. Co jeszcze bardziej szokujące, transport "pilotowała" zakonnica, która własnym samochodem jechała z przodu. Na przejściu w Medyce doszło do awantury, a nagrania trafiły do sieci.

Siostra pilotowała "nietypowy" transport

Z medialnych doniesień dowiadujemy się, że polskie ciężarówki miały wieźć dary z Caritasu i zmierzały do Drohobycza na Ukrainie. Zakonnica, która "pilotowała" transport, starała się przekonać rolników, że w ciężarówkach znajduje się wyłącznie pomoc humanitarna - część z nich jednak nie dała wiary tym tłumaczeniom. 

Protestujący zdecydowali się odsłonić plandekę - faktycznie, były tam artykuły pierwszej potrzeby, takie jak odzież czy koce. Stanowiły one jednak zaledwie niewielką część tego, co było na naczepach. Te były bowiem pełne pudeł zawierających zamienniki, kable i inne elementy części samochodowych. Skrzynie pochodziły z Niemiec.

Oglądaj

"To jest w ciula granie"

- Co to jest? To żadna pomoc humanitarna, to jest w ciula granie. Siostra chciała nas oszukać. Wierzymy na słowo, a tu takie numery - krzyczeli wściekli rolnicy.

Ciężarówki musiały wrócić na koniec kolejki. Sama zakonnica z kolei twierdziła, że "o niczym nie wiedziała". - Ja też czuję się oszukana - powiedziała, cytowana przez "Fakt". Ostatecznie wsiadła do samochodu i odjechała w kierunku Przemyśla. - Może pojechała do spowiedzi - skomentowali ironicznie rolnicy. 

Źródło: Radio ZET/"Fakt"/Dziennik.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET