Duży problem w górach. Turyści załamują ręce. "W głowie się nie mieści"
Schronisko PTTK Zygmuntówka pod koniec marca zamieściło komunikat dla turystów, w których przypomniano o najważniejszych zasadach. Pierwszy punkt brzmi: "Rezerwujący będący pod wpływem alkoholu nie będą zameldowani w schronisku". - Głównym problemem, z jakim się spotykamy, jest nadmierna ilość takich trunków - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl kierownik schroniska PTTK Zygmuntówka Karol Golembka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zasady dotyczą alkoholu w schronisku Zygmuntówka.
- Co o sprzedaży alkoholu w górach sądzą turyści.
- Jakie są zagrożenia związane z alkoholem w górach.
Alkohol w górskich schroniskach. "Nadmierna ilość"
"Takie mamy zasady w Zygmuntówce i prosimy o uszanowanie ich. To nie jest tylko napisane, ale jest również egzekwowane" - tak brzmi początek wpisu, który pod koniec marca zamieściło w mediach społecznościowych schronisko PTTK Zygmuntówka. Pierwszy punkt mówi o tym, że rezerwujący będący pod wpływem alkoholu nie będą zameldowani w schronisku. - Głównym problemem, z jakim się spotykamy, jest nadmierna ilość takich trunków. Alkohol po wyjściu z domu, w drodze, na szlaku, w schronisku - bo inaczej ktoś "nie jest w stanie się zresetować". Warto podkreślić, że my w obiekcie sprzedajemy piwo, wino, cydr, ale mocniejszych trunków nie mamy - mówi nam kierownik schroniska PTTK Zygmuntówka Karol Golembka.
- Alkohol zawsze był w schroniskach, rozumiemy to, ale nie akceptujemy "chlania na umór". Niestety często idą za tym wyzwiska, obraza i straszenie, że nam złą opinię wystawią - dodaje nasz rozmówca. Zygmuntówka jest kameralnym schroniskiem, które słynie przede wszystkim ze spokoju i ciszy. - Zdarzają się przypadki że ludzie nie szanują naszych zasad, a my tu mieszkamy i żyjemy. Czasami - po jakimś trudnym weekendzie - wrzucamy takie właśnie informacje, aby "odstraszyć" - żeby ludzie nie wpadali na pomysły na integrowanie się przy alkoholu w Zygmuntówce. Stąd ten post - dodaje Karol Golembka.
Turyści: "To się w głowie nie mieści"
O zdanie na temat alkoholu w górach zapytaliśmy również turystów. Pani Natalia z okolic Katowic od lat regularnie odwiedza Tatry. Jej zdaniem w górskich schroniskach powinien obowiązywać całkowity zakaz sprzedaży alkoholu. - To się w głowie nie mieści, co ludzie potrafią wyrabiać. Jeżdżę w góry od lat, widywałam na szlakach zataczające się osoby. Co trzeba mieć w głowie? To jest potęga natury, do której trzeba mieć ogromny szacunek, bo czasami nie wybacza błędów. Zwłaszcza w Tatrach. Na niektórych trasach wystarczy jeden błąd i koniec. Osoby pod wpływem alkoholu nie dość, że igrają z własnym życiem, to jeszcze narażają innych. Bo później trzeba wzywać GOPR, TOPR i znosić delikwenta - opowiada nasza rozmówczyni.
Zdaniem pani Natalii w górskich schroniskach nie powinno się sprzedawać żadnych mocniejszych trunków. - Ja rozumiem, że "wszystko jest dla ludzi". Ale ci ludzie często nie wiedzą, czym jest umiar. Później się awanturują, zachowują głośno. Oczywiście zakaz alkoholu w schroniskach i tak by nie załatwił sprawy, bo jak ktoś chce się napić, to weźmie coś do torby i wypije na szlaku. Ale może by było choć odrobinę więcej spokoju - dodaje pani Natalia.
Nieco innego zdania jest pan Marek, turysta z województwa dolnośląskiego. - Zakazu bym nie wprowadzał, bo naprawdę są osoby, które potrafią wypić maksymalnie dwa piwa dla relaksu i tyle. Nie popadajmy w paranoję. Ale osoby, które w skrajnym stanie upojenia alkoholowego nie są w stanie same zejść ze szlaku i trzeba wzywać pomoc, to trzeba z całą surowością karać. Zimą czytałem o takiej sytuacji - facet zupełnie pijany, jakby nie ratownicy, to pewnie by gdzieś zamarzł. No aż mi się krew zagotowała. Chciał się upić po prostu, to trzeba było siedzieć w barze, a nie się w góry zapuszczać. Skrajna głupota - ocenia pan Marek.
"Alkohol w górach jest naprawdę groźny"
Akcje, w których ratownicy pomagają podróżnym pod wpływem alkoholu, zdarzają się regularnie. W listopadzie 2025 roku jednym ze szlaków turyści natknęli się na mężczyznę, który nie był w stanie kontynuować zejścia. Zatrzymał się i siedział na śniegu przy temperaturze –12 st. Celsjusza. Wezwano karkonoską grupę GOPR. "Pamiętaj - alkohol w górach jest naprawdę groźny" - przypomnieli ratownicy.
14 marca bieżącego roku centrala TOPR otrzymała zgłoszenie od turystów o nieprzytomnej osobie pod kopułą Giewontu, która prawdopodobnie znajduje się pod wpływem alkoholu. "W trakcie przekazywania ratowany zaczął zachowywać się agresywnie, zatem na miejsce wezwany został patrol policji, który przejął poszkodowanego" - informuje TOPR.
Do tego typu incydentów wielokrotnie odnosiła się również zakopiańska policja. "Podejmujemy coraz więcej interwencji wobec turystów, którzy za nic mają porządek, bezpieczeństwo i służby ratunkowe! Apelujemy o rozsądek! Picie alkoholu w górach może mieć katastrofalne skutki" - czytamy w komunikacie KPP w Zakopanem.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET