`

MEiN zapowiada zmiany w roku szkolnym 2023/2024. Które wejdą w życie, które nie?

6 min. czytania
26.06.2023 08:07
Obserwuj nas na Google

Zamiast podstaw przedsiębiorczości biznes i zarządzanie, łacina jako drugi język obcy i gry video dla chętnych na polskim. To zmiany, które na pewno wejdą w życie do szkół od września. Nowości zapowiadanych przez ministra Przemysława Czarnka w roku szkolnym 2023/2024 miało być znacznie więcej. Ich wejście w życie wcale nie jest pewne. O kolejnych szef MEiN skutecznie milczy.

Uczniowie w szkole
fot. Karol Porwich/East News

Ta zmiana jest już pewna. W roku szkolnym 2023/2024 uczniowie, którzy rozpoczną naukę w szkołach ponadpodstawowych, w planie nie będą już mieli podstaw przedsiębiorczości. Zastąpi je biznes i zarządzanie. Chętni będą mogli uczyć się tego przedmiotu także w wymiarze rozszerzonym. Nauczyciele dostali już pierwsze materiały promocyjne, zapoznali się z częścią podręcznika, w internecie mogą skorzystać ze szkoleń i seminariów.

- Jest różnica w programie – potwierdza Lilianna, która dotychczas uczyła PP. W nowym przedmiocie miały zostać ograniczone treści makroekonomiczne na rzecz zagadnień dotyczących zarządzania gospodarstwem domowym czy małym biznesem. Rzeczywiście pierwsze rozdziały zaproponowanych podręczników nie są poświęcone gospodarce, ale innowacyjności, zarządzaniu czasem i podejmowaniu decyzji. - Pojawia się też informacja o projekcie zespołowym – opowiada nauczycielka. Z biznesu i zarządzania od 2027 roku będzie można pisać maturę. Egzamin ma składać się z dwóch części: testowej i z projektu zespołowego.

MEiN liczy na chętnych

Ministerstwo Edukacji i Nauki zapowiadało także, że w programie będą studia przypadku, czyli kazusy przedsiębiorstw, by uczyć się na sukcesach i porażkach firm. Przedstawiciele resortu zapewniali, że powstanie również ogólnopolska baza przedsiębiorców, którzy na lekcjach mogliby opowiadać o swoich doświadczeniach. W ramach tych obietnic powstała na razie strona, na której można zgłaszać swoje propozycje kazusów albo zapisać się do bazy chętnych do współpracy firm.

Trzy wydawnictwa – WSiP, Operon i Nowa Era – przygotowały propozycje podręczników, ale żaden z nich według ministerialnej strony nie jest jeszcze ostatecznie dopuszczony do użytku. To kolejne nieskończone kwestie. Poza tym do tej pory PP prowadzili w zdecydowanej większości nauczyciele innych przedmiotów, którym np. brakowało godzin do etatu. Teraz miało być łatwiej zostać nauczycielem tylko BiZ-u i postawić na ten przedmiot ze względu na jego rozszerzenie.

Redakcja poleca

MEiN nie wziął pod uwagę tylko jednej rzeczy. - Znowu mamy kumulację roczników i więcej uczniów w szkołach średnich. Dlatego wracam do swojego macierzystego przedmiotu, czyli jęz. niemieckiego. Prawdopodobnie nie będę już uczyła BiZ-u, co wcale mnie nie smuci. Wręcz przeciwnie – nie ukrywa Lilianna. Chętnego do nauki nowego przedmiotu szkoła,jak wiele innych, wciąż szuka.

Rok szkolny 2023/2024. Zmiana będzie, ale niezauważalna

Od 1 września 2023 r. uczniowie w klasach siódmych i ósmych mogą wybrać łacinę jako drugi język obcy. Czyli np. uczą się angielskiego (to najczęstszy wybór), a jako drugi język zamiast dotychczasowego niemieckiego czy hiszpańskiego wskazują łacinę. To samo dotyczy klas pierwszych liceów i techników. Co ważne do tej pory niektóre klasy biologiczno-chemiczne lub prawnicze miały przedmiot język łaciński i kultura antyczna. Ta możliwość nie zniknie, a wybór łaciny jako drugiego języka obcego będzie opcją niezależną.

Tyle w teorii, bo w praktyce zmiana - chociaż już zatwierdzona przepisami - wydaje się niezauważalna. - Nie – odpowiada od razu dyrektorka Małgorzata Pucułek, na pytanie, czy taka możliwość w LXV LO w Warszawie będzie. Nie znaleźliśmy podstawówki czy szkoły średniej, która odpowiedziałaby twierdząco. - Po pierwsze trzeba by się zastanowić, czy uczniom w ogóle taki język jest potrzebny. Na medycynie rzeczywiście jest łacina, ale polega na uczeniu się na pamięć konkretnych nazw. Nauka języka łacińskiego może się na niewiele zdać. Najważniejsza jest biologia, chemia – mówi dyrektorka warszawskiego liceum.

Poza tym rozkład godzin, w tym języków obcych, szkoła miała już przygotowane, gdy rozporządzenie w końcu weszło w życie. To zresztą typowa sytuacja dla resortu oświaty – zapowiada zmianę, ale zanim ją oficjalnie zatwierdzi jest już za późno, żeby realnie i spokojnie wprowadzić ją w życie.

Redakcja poleca

Po trzecie – i to jeden z argumentów, który jest najczęściej powtarzany – trzeba by szukać nauczycieli tego przedmiotu. - A mam już kogo szukać. Potrzebuję polonisty, dwóch matematyków, geografa. Przydałby mi się też historyk. To są dla mnie priorytety – nie ukrywa Pucułek. Zwłaszcza, że znalezienie kadry do szkoły, szczególnie w Warszawie, to nie lada wyzwanie.

Nawet jeśli miałby kto uczyć, to nie wiadomo, czy znaleźliby się chętni do uczenia się. - Dawno temu mieliśmy łacinę w klasach biologiczno-chemicznych. Uczył jej ksiądz katecheta, który miał uprawnienia i do tego przedmiotu. Zainteresowanie było niewielkie – przypomina Pucułek. Dyrektorzy przewidują, że ze zmiany, którą wprowadziło MEiN w ramach "szerzenia założeń edukacji klasycznej" (to jeden z podstawowych kierunków realizacji polityki oświatowej państwa), skorzysta nawet nie procent, a promil szkół.

Zmiana podstawy programowej z polskiego i techniki

Niektórzy tę zmianę nazywali rewolucją albo wyjątkową nowością. Chodzi o dodanie do podstawy programowej z jęz. polskiego i wykazu lektur dwóch gier edukacyjnych: "This War of Mine" (11 Bit Studios) oraz "Gry Szyfrów" (Instytut Pamięci Narodowej). Są one jednak „zalecane”, a nie obowiązkowe. Czyli? - Wszystko zależy od tego, czy uczniowie się na nie zdecydują i będą chcieli je realizować - zaznacza Dariusz Chętkowski, polonista z XXI LO w Łodzi. Jako rewolucji raczej tego nie postrzega. - Zwykle znajdzie się parę amatorów, którzy grają we wszystko co się da, więc być może parę osób zdecyduje się na to – mówi. Gry dostępne są na stronie ministerstwa.

Na plus nauczyciele postrzegają zmiany w podstawie programowej techniki, która zostanie rozbudowana o wychowanie komunikacyjne. Tak, by uwzględnić nowe środki transportu, jak hulajnogi elektryczne. Zmiany będą obowiązywać od września w klasie IV szkoły podstawowej, w kolejnych latach – sukcesywnie w wyższych klasach.

Rok szkolny 2023/2024. Te zmiany będą?

Zmian zapowiadanych na rok szkolny 2023/2024 było znacznie więcej. Zapowiadanych nie znaczy jednak wprowadzonych. MEiN zaproponowało np. by nauczyciele wychowania fizycznego przeprowadzali raz w roku w każdej klasie (od IV podstawówki a także w liceach, technikach i branżówkach) testy sprawnościowe. Czyli bieg 10 razy po 5 metrów, 20-sto metrowy wytrzymałościowy bieg wahadłowy, podpór leżąc przodem na przedramionach, skok w dal z miejsca.

Wyniki nie miały mieć wpływu na ocenę z WF, ale miały być wprowadzane – wraz z masą ciała i wiekiem ucznia - do systemu „Sportowe Talenty”. O wszystkim mówimy jednak na razie w trybie przypuszczającym, bo projekt zmian trafił niedawno dopiero do ponownych konsultacji. Potrwają one do 6 lipca. „Ponowne przekazanie projektów do konsultacji publicznych i uzgodnień ma związek z pracami nad zmianami w ustawie Prawo oświatowe” – wyjaśnia lapidarnie resort. Czy uda się zdążyć przed wrześniem? Nie wiadomo.

Laptop dla każdego czwartoklasisty z podstawówki, a dla nauczycieli - "przydzielane stopniowo" – bony na komputery. O wzmacnianiu kompetencji cyfrowych i grawerze orła na laptopach słyszeliśmy dużo. Sam projekt, który mógłby to wprowadzić w życie, trafił jednak do Sejmu dopiero na początku maja. Senat kilka dni temu zgłosił poprawki, więc nad projektem jeszcze raz pochylą się posłowie. Potem jeszcze ustawa poczeka na podpis prezydenta. Dwa miesiące wakacyjne mogą na wszystkie procedury nie wystarczyć.

MEiN milczy

W kwietniu MEiN zapowiedziało również, że nauczyciele będą mogli brać godziny ponadwymiarowe bez określonego dotychczas limitu. Miało dotyczyć to wyłącznie liceów, techników i szkół branżowych. I tylko najbliższego roku szkolnego. To sposób na brak kadry i kumulację roczników w szkołach średnich. Po raz kolejny okazuje się, że słowa ministra nie oznaczają, że coś oficjalnie obowiązuje i wchodzi w życie. Procedowanie zmiany o czasie pracy nauczycieli wciąż trwa.

Do tej pory uczniowie i rodzice mieli cztery opcje: religia, etyka, religia i etyka i nic. Ministrowi to „nic” się nie spodobało, o czym mówił już od 2021 roku. Po tegorocznych wakacjach opcja „nic” miała zniknąć. Ministerstwo pytane przez nas o wprowadzanie zmian, tłumaczyło enigmatycznie, że pracuje „wewnątrz resortowo nad rozwiązaniami" i zamilkło. Na wszelki wypadek jednak MEiN zlecił już uczelniom – głównie katolickim i powiązanym z ministrem – kształcenie nauczycieli etyki. Zapłaci za to resort, czyli podatnicy.

Przemysław Czarnek nie ukrywał, że chciałby wrócić do pomysłu usunięcia opcji "nic", ale nie teraz. Kiedy? Zapewne po wyborach. Wprowadzenie obowiązkowej etyki bądź religii – mimo paru przychylnych głosów od kościelnych hierarchów – mogłoby PiS-owi zaszkodzić. Części wyborcom tej partii trudno byłoby wytłumaczyć, czemu za lekcje etyki, a tych z pewnością byłoby więcej, mieliby płacić ze swoich podatków, skoro popierają religię w szkołach.

Odchudzenie podstawy programowej o 4,5 godzin. Najpóźniej do września 2024 – na te słowa uczniowie i rodzice długo czekali. Padły one z ust ministra Czarnka w marcu tego roku. Po czym szef MEiN zamilkł i o tym też zrobiło się cicho.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET