Kalina Jamrozik ma 17 lat. Po raz ostatni widziano ją w czwartek ok. godz. 15 w Krakowie. Wyszła wtedy z domu przy ulicy Płaszowskiej. O dziewczynę niepokoi się jej ojciec, który zamieścił na Facebooku dramatyczny wpis ws. zaginięcia nastolatki.
Kalina Jamrozik zaginęła. 17-latka wyszła z domu w Krakowie
"Kalina wyłączyła telefon, wychodząc z domu. Poszła w nieznanym kierunku i to wciąż jedyny pewny trop. Dlatego prawdopodobnie może być wciąż w rejonie Płaszowa. Widziano podobne dziewczyny w różnych miejscach, ale nie mamy pewności, czy to była Kalina" - napisał w mediach społecznościowych Kuba Jamrozik.
Z dalszej części posta dowiadujemy się, że 17-latka lubi stare ruiny w okolicach Starego Płaszowa w Krakowie. "I to zostało w miarę możliwości sprawdzone. Lubi podróże autostopem do innych miast. Odbyła kiedyś podróż stopem do Warszawy. Jeśli wyjechała z Krakowa, to może być w dowolnym mieście" - czytamy.
Nastolatka do tej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Nie dotarła na zajęcia do Liceum nr 8. "Mieliśmy wspólne plany na weekend, na które czekała z niecierpliwością, więc raczej nie planowała żadnych wyjazdów" - dodał ojciec Kaliny.
Kalina Jamrozik w dniu zaginięcia ubrana była w zieloną kurtkę (widoczną na zdjęciach - red.). Wyszła bez torebki czy plecaka. Dziewczyna ma piwne oczy, ciemnobrązowe włosy do ramion, 167 wzrostu i waży 55 kg. "Wszystkich, którzy mogą coś wiedzieć na ten temat, proszę o pilny kontakt: 510 998 244" - napisał ojciec zaginionej.
Informację o poszukiwaniach 17-latki potwierdziła małopolska policja. Jak przekazała rzeczniczka Katarzyna Cisło, policjanci na bieżąco sprawdzają wszystkie sygnały o miejscu pobytu Kaliny Jamrozik, dotychczas bez rezultatu. Jeśli ktoś wie, gdzie może przebywać Kalina lub ją widział, może zadzwonić na numer 112 lub do V komisariatu policji w Krakowie pod nr telefonu 47 835 29 16.
Źródło: Radio ZET/tvn24.pl
- Papież Franciszek jest chory, odwołano wszystkie audiencje. Watykan wydał komunikat
- Młoda kobieta wyszła cało z wypadku. Po chwili doszło do tragedii
- Tragiczna śmierć podczas pracy. "Mężczyzna nie miał funkcji życiowych"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET