Obserwuj w Google News

Wybuch gazu na plebanii w Katowicach. Prokuratura przekazała nowe informacje

2 min. czytania
10.03.2023 15:20
Zareaguj Reakcja

Policja zatrzymała w piątek rano mężczyznę, któremu prokuratura zarzuca doprowadzenie w styczniu tego roku do wybuchu gazu w budynku plebanii parafii ewangelicko-augsburskiej w Katowicach-Szopienicach. Zginęły wówczas dwie mieszkające w tym budynku osoby - żona oraz córka mężczyzny.

Katowice
fot. Karina Trojok, Dziennik Zachodni/Polska Press/East News

Do wybuchu doszło 27 stycznia tego roku ok. godz. 8:30 w Katowicach-Szopienicach. Początkowo wydawało się, że 7 osób, które przebywały w probostwie parafii ewangelicko-augsburskiej w chwili eksplozji, wyszło z katastrofy cało, niektóre z obrażeniami niezagrażającymi życiu.

Potem okazało się, że mieszkały tam jeszcze dwie osoby: matka i córka, ich ciała odnaleziono w gruzowisku po południu. Mąż jednej z tych kobiet został ranny i przewieziono go wówczas do szpitala.

Katowice. Zarzut i wniosek o areszt po wybuchu gazu na parafii

Mężczyzna został jednak zatrzymany w piątek rano. Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, po przesłuchaniu do sądu trafił wniosek o areszt. Choć podejrzany spędził wiele dni spędził w szpitalu, to - jak podkreślił prokurator, "z opinii biegłego wynika, że może brać udział w czynnościach procesowych".

Redakcja poleca

- Mężczyźnie przedstawiono zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji gazu ziemnego w budynku przy ul. Bednorza w Katowicach, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Następnie zaś doprowadzenia do tej eksplozji, w wyniku której doszło do częściowego zawalenia się budynku, na skutek czego dwie osoby straciły życie, a trzy inne doznały obrażeń ciała - powiedział Duda.

Podejrzany nie przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia, które - jak zaznaczyła prokuratura - są częściowo zbieżne z ustaleniami śledztwa. Za zarzucane mu przestępstwo grozi kara od pół roku do 8 lat więzienia. Wniosek o aresztowanie został przesłany do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód. Termin posiedzenia w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony.

Katowice. Konflikt między rodziną a proboszczem parafii

Kilka dni po wybuchu Polsat poinformował, że do redakcji programu "Interwencja" dotarł list podpisany przez całą trójkę (małżeństwo i córka), który został wysłany na krótko przed tragedią. Jest w nim zapowiedź rozszerzonego samobójstwa. Autorzy listu wskazują, że - będąc w ciężkiej sytuacji - o pomoc zwrócili się do księdza, u którego zamieszkiwali i dla którego pracowali.

Informację o nieporozumieniach w plebanii potwierdził proboszcz parafii oraz biskup diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Marian Niemiec. Jak przekonywał biskup, konflikt pomiędzy rodziną a parafią trwał od lat, a jego tłem były kwestie finansowe. Spór oparł się o sąd, który przyznał rację parafii. Jak opisywał hierarcha, rodzina, która przed laty zajmowała się kościołem (co już teraz nie miało miejsca), mieszkała na terenie plebanii i była utrzymywana przez parafię, nie płaciła czynszu i za media.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP