Nagła śmierć 17-letniego Dawida. Na nagraniu widać ostatnie chwile jego życia

2 min. czytania
08.12.2023 08:49
Obserwuj nas na Google

Ciało 17-letniego Dawida z Chorzowa znaleziono 24 czerwca w bramie jednej z kamienic w centrum Katowic. Sekcja zwłok nie wykazała obrażeń, które świadczyłyby o pobiciu, upadku z wysokości lub innym wypadku. Prokuratura przez wiele miesięcy szukała odpowiedzi na pytanie o przyczynę zgonu. W końcu udało się to ustalić, a śledztwo zostało umorzone.

17-letni Dawid zmarł nagle w Katowicach
fot. Onet, Shutterstock

17-letni Dawid zmarł nagle 24 czerwca w Katowicach. Jego ciało znaleziono w sobotni poranek w bramie jednej z kamienic w centrum miasta, w pobliżu ul. Mariackiej, przy której mieszczą się oblegane w weekendy kluby i bary. 

Pochodzący z Chorzowa Dawid pojechał do Katowic świętować z kolegami zakończenie roku szkolnego. “Gazeta Wyborcza” podała, że pili piwo w pobliżu pomnika Powstańców Śląskich. Rzeczywiście, badanie przeprowadzone po śmierci 17-latka wykazało, że miał we krwi 2,3 promila alkoholu.

Redakcja poleca

Nagła śmierć 17-letniego Dawida w Katowicach. Prokuratura umorzyła sprawę

Policja zdobyła nagranie monitoringu w kamienicy przy ul. Stanisława, na którym zarejestrowano ostatnie chwile życia Dawida. Widać na nim, że chłopak pali coś ze starszym mężczyzną. Później kładzie się na ziemię. - Dowiedziałam się, że ten mężczyzna też potem wymiotował i z bramy wychodził zupełnie zamroczony. Mam do niego apel, niech powie, gdzie to kupił, bo to ludzie sprzedający tę truciznę są odpowiedzialni za śmierć mojego syna - powiedziała "Wyborczej” pani Patrycja, matka Dawida. 

Badanie toksykologiczne zlecone przez prokuratora wykazało, że 17-latek miał we krwi substancję psychotropową w postaci MDMB-4en-PINACA, czyli sztuczną marihuanę, która jest zabójczym dopalaczem. Sekcja zwłok potwierdziła, że połączenie kannabinoidów w sztucznej marihuanie z alkoholem mogło spowodować śmierć Dawida.

Zabójcze połączenie sztucznej marihuany i alkoholu

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 17-latka. Śledczym nie udało się ustalić, kim był mężczyzna, z którym Dawid wszedł do bramy. Pani Patrycja nie obwinia go jednak o śmierć swojego dziecka, ponieważ palił to samo i według niej nie wiedział nawet, jak to może być zabójcze. 

- Chciałabym ostrzec dzieciaki. Dzieciaki są impulsywne, jedna szybka, nieprzemyślana decyzja i to może zabrać im życie. Mam też żal o to, że alkohol reklamuje się wszędzie, jakby to nie była trucizna. Gdyby w taki sam sposób reklamowano szkodliwość dopalaczy i alkoholu, może dzieciaki dwa razy by się zastanowiły, nim po nie sięgną - przestrzegła w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.

Źródło: Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET