Niesamowita podróż Polaka. Zdobył wszystkie szczyty tych gór. "Są nieodkryte"
To może być rekord wszech czasów. Sławek Zawadzki, podróżnik oraz prezes firmy Kanga Exchange, zdobył pieszo wszystkie szczyty Karpat i Sudetów w 31 dni. Portal RadioZET.pl porozmawiał z podróżnikiem o tej niezwykłej wyprawie.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką trasę pokonał Sławek Zawadzki.
- Co zaskoczyło go w Karpatach i Sudetach.
- Jaka będzie kolejna wyprawa podróżnika.
Zdobył wszystkie szczyty Sudetów i Karpat w 31 dni
Polskie góry były hitem minionych wakacji. Szczególną popularnością cieszyły się Tatry, które odwiedziły tysiące turystów. Kiedy w sierpniu na najbardziej znanych szlakach tworzyły się kilkusetmetrowe kolejki, podróżnik Sławek Zawadzki eksplorował najbardziej niedostępne części polskich Sudetów i Karpat. - Założyłem, że podczas miesiąca zdobędę pieszo całą koronę polskich Karpat i Sudetów, czyli wszystkie najwyższe szczyty tych pasm. Wystartowałem z Ustrzyk Górnych w Bieszczadach, następnie wszedłem na Tarnicę i przez 31 dni podążałem na zachód, zaliczając po drodze wszystkie szczyty. Można sobie wyobrazić na mapie, że podróż rozpocząłem przy granicy z Ukrainą, a skończyłem przy Niemczech - mówi portalowi RadioZET.pl Sławek Zawadzki.
Podróżnik, który prywatnie prowadzi firmę Kanga Exchange, co roku podejmuje nowe, wyjątkowe wyzwanie. W przeszłości przejechał m.in. transportem publicznym z Lizbony do Hong Kongu czy rowerem przez całą Polskę. Tym razem wyprawa była naprawdę wymagająca. Zdobywca postanowił złożyć przysięgę, że nie porzuci swojej wyprawy. - Od razu zarezerwowałem i opłaciłem noclegi, aby nie zrezygnować. Wiedziałem, że jeśli nie dotrę do któregoś z punktów, to mój cały plan runie. Do jednego z nich doszedłem najpóźniej o 4 nad ranem - wyjaśnia.
Ostatecznie pan Sławek przeszedł ponad 1300 km w 31 dni. Wysoką Kopę, czyli ostatni szczyt na trasie, zaliczył po nieprzerwanych 19 godzinach marszu. Możliwe, że to jedyny taki wyczyn w historii polskiego chodzenia po górach. Sama podróż nie była jednak łatwa i przyjemna. - Nie byłem świetnie przygotowany fizycznie. Przez większość roku pracuję przed komputerem, a moja aktywność jest ograniczona. Najważniejsze to poukładać sobie w głowie algorytm działania i trzymać się go. To bardzo pomaga w kryzysach. Zmęczenie i senność były największymi wyzwaniami, z którymi jednak potrafiłem sobie poradzić - wyjaśnia podróżnik.
Co zaskoczyło podróżnika w polskich górach?
Mimo że polskie góry od lat cieszą się powodzeniem u turystów, to wciąż można znaleźć szlaki, na których nie stanęła ludzka stopa. - Są takie miejsca w górach, które są cały czas nieodkryte i porzucone. Turyści uwielbiają Tatry i Karkonosze, natomiast nawet w Bieszczadach wciąż jeszcze można spotkać dziką naturę. Kiedy wystartowałem, to pierwszy sklep, w którym mogłem kupić prowiant, napotkałem dopiero po czterech dniach marszu. W Beskidzie Niskim trafiłem na porzucony szlak, w którym ciągle przewracałem się w błocie i strumykach - wyjaśnia Sławek Zawadzki.
Podróżnik zaznacza, że podczas wyprawy spotkał się z przychylnością napotkanych piechurów. Kiedy wspinacze odpoczywający w schronisku w Jagodnej dowiedzieli się o podróży Pana Sławka, przygotowali dla niego niespodziankę. - Wszyscy zaczęli mi klaskać - wspomina zdobywca polskich szczytów.
Co następnego przed podróżnikiem? W kolejnym roku pan Sławek planuje udać się na miesięczne odosobnienie i przeczytać 10 000 stron beletrystyki. - To nie przyszło samo. Przez wiele lat nie miałem możliwości pracy i jednoczesnego podróżowania. W pewnym momencie przyszedł przełom, który traktuję jako przywilej. Jestem umówiony ze wspólnikami, że raz do roku mogę dosłownie zniknąć na miesiąc, aby realizować swoje pasje. Zazwyczaj moje wyjazdy łączą się z różnymi wyzwaniami, których się podejmuję - opowiada o swoich podróżach prezes Kanga Exchange.
Źródło: Radio ZET