`

Oburzenie po słowach z Ukrainy. "Kubeł zimnej wody", "Rana będzie się pogłębiała"

2 min. czytania
19.06.2023 10:31
Obserwuj nas na Google

Wypowiedź szefa ukraińskiego IPN jest kubłem zimnej wody wylanym na mitomanię polskich władz. Polska strona powinna natychmiast zareagować – powiedział Wirtualnej Polsce ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Chodzi o komentarz Antona Drobowycza na temat ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Wezwał on Polaków m.in. do przywrócenia tablicy upamiętniającej bojowników UPA.

Skandal ws. zbrodni wołyńskiej
fot. Wojciech Olkusnik/East News (2)

Szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Anton Drobowycz w wywiadzie dla portalu glavcom.ua powiedział, że Kijów nie zgodzi się na ekshumacje Polaków zamordowanych m.in. na Wołyniu, gdyż "groby ukraińskie (w Polsce - red.) są nadal zagrożone". Postawił też Polakom warunki w tej sprawie, m.in. przywrócenie tablicy upamiętniającej żołnierzy UPA na górze Monastyr w Werchracie – bojownicy zostali zabici w 1945 roku przez radzieckie NKWD.

Jego słowa wywołują kolejne oburzenie w Polsce. Zdaniem księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, od lat zaangażowanego w sprawę ofiar Wołynia (1943-44), są to „konsekwentne działania ze strony władz ukraińskich, które budują swoją tożsamość narodową na kulcie organizacji nacjonalistycznych”. - Ta narracja trwa od tzw. pierwszego Majdanu w 2004 roku - powiedział Wirtualnej Polsce ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

"Ta rana będzie się pogłębiała". Skandal po słowach z Ukrainy

Duchowny podkreślił, że kwestia ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej jest ogromną raną, a w relacjach z Ukrainą sprawy nie podejmują kolejne polskie rządy. Jego zdaniem jedyne działania próbował podjąć Aleksander Kwaśniewski, za którego prezydentury odsłonięto pierwsze pomniki i dokonano pierwszych ekshumacji.

- Ale to się załamało właśnie w 2004 roku. Skutek jest taki, że zdecydowana większość ofiar ludobójstwa - nie tylko Polacy, ale też Żydzi, Ormianie, Czesi i też sprawiedliwi Ukraińcy, którzy ratowali Polaków - nie została godnie pochowana - powiedział portalowi ks. Isakowicz-Zaleski.

- Ta rana będzie się pogłębiała, a najnowsza wypowiedź UIPN jest zimnym kubłem wody wylanym na mitomańskie twierdzenia Polski, że Ukraińcy sami dojrzeją i pozwolą na pochowanie ofiar rzezi. Po stronie Polski cały czas mamy działania oderwane od rzeczywistości. A w tej chwili doszło do apogeum - kontynuował duchowny.

Isakowicz-Zaleski zaznaczył, że trzeba oddzielić sprawy historyczne od teraźniejszych. Przekonywał, że Polska powinna mieć dobre relacje z Ukrainą i wspierać ten kraj, zaatakowany już w 2014 roku, a pełnowymiarowo w 2022 roku przez Rosję.

- Mówienie, że prowadzą dialog, że jest zapewnienie ze strony ukraińskiej to zwykłe mitomaństwo. I to mitomaństwo zderza się ze słowami Drobowycza - krytykował Zaleski. Duchowny stwierdził, że wojna nie może być wymówką do zaniechania negocjacji i rozmów w sprawie Wołynia.

Rok temu, po kolejnej symbolicznej rocznicy zbrodni wołyńskiej ks. Isakowicz-Zaleski powiedział, że władza bardzo chętnie składa obietnicę upamiętnienia ludobójstwa i postawienia pomnika, ale nie dotrzymuje ich. - Prezydent Andrzej Duda zaniedbał tę sprawę, przez siedem lat nic nie zrobił – mówił wtedy duchowny. - Po części oficjalnej Andrzej Duda mówił ofiarom, żeby ważyły słowa, gdy mówią o ludobójstwie. To niedopuszczalne, aby tak zwracać się do ofiar – zaznaczył Isakowicz-Zaleski. 

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET