`

Ostatnia decyzja Przemysława Czarnka w MEiN. "Ewidentny konflikt interesów"

6 min. czytania
08.12.2023 08:15
Obserwuj nas na Google

Przemysław Czarnek tuż przed odejściem z MEiN powołał nowy skład Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która m.in. ocenia jakość kształcenia na kierunkach lekarskich. Wśród nowych członków znalazły się osoby związane z uczelniami, którym PKA wytykała liczne uchybienia, gdy te masowo otwierały medycynę.

Przemysław Czarnek
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Polska Komisja Akredytacyjna (PKA) jest niezależną instytucją, która sprawdza i ocenia jakość kształcenia w szkolnictwie wyższym. Uczelnie, stowarzyszenia czy Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich mogą zgłaszać do niej kandydatów, ale to minister powołuje ostateczny skład. Czyli maksymalnie 100 osób ze stopniem naukowym co najmniej doktora. PKA dzieli się na zespoły, np. zespół nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Kadencja komisji trwa 4 lata i rozpoczyna się 1 stycznia.

Jednak już w listopadzie Przemysław Czarnek, tuż przed ustąpieniem z funkcji ministra edukacji i nauki, powołał nowy skład Polskiej Komisji Akredytacyjnej na lata 2024-2027. Żeby być dokładnym, premier Mateusz Morawiecki nowy rząd, w którym nie znalazł się dotychczasowy szef MEiN, ogłosił w poniedziałek 27 listopada, a lista członków PKA na stronie resortu edukacji pojawiła się zaledwie cztery dni wcześniej, 23 listopada.

- Zaproponowaliśmy listę ekspertów: doktorów, profesorów, adiunktów. Minister Czarnek nie uwzględnił żadnego z nich. Ale nie to nas teraz martwi najbardziej – nie ukrywa Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jedna z ostatnich decyzji Czarnka w MEiN

Żeby zrozumieć, dlaczego były już minister edukacji spieszył się z powołaniem nowych członków PKA, trzeba cofnąć się jeszcze o kolejne miesiące, np. do października. Do niedawna medycynę można było studiować na 24 uczelniach. Od tego roku akademickiego kierunek lekarski otworzyło aż 12 następnych uczelni, w tym politechnik czy uczelni zawodowych, które dotychczas niewiele wspólnego miały z medycyną. Pozwoliła im na to zmiana ustawy wprowadzona przez PiS, która złagodziła wymogi konieczne do kształcenia przyszłych lekarzy.

W efekcie na wielu uczelniach brakowało wykwalifikowanej kadry, specjalistycznych pracowni i sprzętu. Wszystkie te uchybienia skrzętnie wyliczała Polska Komisja Akredytacyjna i wydawała negatywną opinię. Ta, niestety, dla ministra nie jest wiążąca. - Ale panu ministrowi ewidentnie nie podobało się, że PKA ma uwagi do uczelni, które dostały od niego zgodę na otwieranie kierunku lekarskiego – stwierdza Patecki.

Kolejne skargi już po rozpoczęciu roku akademickiego mnożyły się. Naczelna Rada Lekarska nagłaśniała je, apelowała, by opinie PKA były wiążące i przypominała, że już teraz są one przesłankami do zamknięcia wątpliwych jakościowo kierunków. Co więc zrobił minister? Powołał nowy skład PKA, gdy jeszcze był u władzy. Ale to nie wszystko. - Nie dość, że tuż przed odejściem z resortu niemal całkowicie zmienił skład Komisji, to jeszcze powołał osoby powiązane z uczelniami, które mimo wielu braków uruchomiły niedawno medycynę – mówi nam Patecki.

"Ewidentny konflikt interesów"

Np. w skład PKA został powołany prof. dr hab. Ryszard Maciejewski, który na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pełnił funkcję pełnomocnika rektora ds. Wydziału Medycznego, a w listopadzie został dziekanem tego wydziału. KUL to jedna z uczelni, która od października 2023 prowadzi medycynę.

Prof. Maciejewski do tego, jak opowiadała jedna z lekarek w TOK FM, znany jest z seksistowskich i homofobicznych żartów. Miał także mówić studentom, że in vitro to ingerencja w stworzenie boskie. Naukowiec podczas kongresu "Europa Christi" wygłosił zresztą wykład pt. "Ochrona wartości chrześcijańskich w opiece nad dzieckiem". Współorganizował też konferencję, na której panelistą był m.in. Przemysław Czarnek.

Redakcja poleca

Do PKA dołączy też prof. Joanna Rymaszewska z Wydziału Medycznego Politechniki Wrocławskiej. Lekarka od października kieruje tu Katedrą Neuronauki Klinicznej. PWr to jedna z uczelni, która przy uruchamianiu medycyny, dostała negatywną opinię PKA. "Mimo to jej reprezentant miałby oceniać jakość kształcenia na innych kierunkach" – zauważa paradoks Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), które również podniosło sprawę nowego składu Komisji.

Do PKA została także powołana - ponownie - dr hab. Mariola Głowacka, która jest prorektorem ds. Collegium Medicum (w skład Collegium wchodzi Wydział Nauk o Zdrowiu i Lekarski) w Akademii Mazowieckiej w Płocku. Ta uczelnia również od października zaczęła kształcić przyszłych lekarzy. - Występuje tu ewidentny konflikt interesów – podsumowuje Damian Patecki. A Porozumienie Rezydentów pokazuje to na przykładzie uczelni z Płocka.

Lekarze zauważają, że w kończącej się właśnie kadencji PKA jedyną reprezentantką placówek, które niedawno uruchomiły medycynę, była dr hab. Głowacka. Tamtejszy kierunek lekarski otrzymał pozytywną opinię PKA. Chociaż, jak wylicza Porozumienie Rezydentów, „Akademia Mazowiecka w Płocku dalej nie ma prosektorium, mikroskopów oraz innego zaplecza dydaktycznego, a istotna część kadry dydaktycznej jest z Łodzi”.

Brak prosektoriów, brak kadry

Według wyliczeń lekarzy połowa (7 na 14 osób) członków PKA nowej kadencji, która znajdzie się w zespole ds. nauk medycznych, reprezentuje uczelnie, które otworzyły kierunek lekarski w ciągu ostatnich dwóch lat. To oprócz wspomnianej już Akademii Mazowieckiej i Politechniki Wrocławskiej przedstawiciele np. Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu ojca Rydzyka. Tu według Porozumienia Rezydentów znowu "brak prosektorium, a wniosek o utworzenie kierunku jest wręcz bliźniaczo podobny do takiego samego wniosku z KUL-u (różnią się tylko nazwy własne i adresy)".

Na KUL-u zresztą, jak podają rezydenci, podstawowe przedmioty są nieobsadzone, do tego brakuje zajęć w prosektorium, a "sam przedmiot został rozpisany na trzy semestry, co jest obecnie ewenementem na uczelniach z kierunkiem lekarskim”. Kolejna uczelnia, czyli Akademia Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu, która również zyskała w PKA reprezentacje, z powodu braku własnej infrastruktury korzysta „z dostępnej dopiero w Bydgoszczy prawie 220 km dalej”.

Zdaniem lekarzy mocna reprezentacja w PKA przedstawicieli uczelni dopiero zaczynających kształcić przyszłych lekarzy będzie mniej skłonna do wystawiania negatywnych ocen. A co za tym idzie pozwoli na trwanie nowo otwartych kierunków lekarskich, które nie spełniają określonych wymogów.

„Udział uniwersytetów medycznych w zespole zmniejszono z 66 proc. (8/12 członków) do niespełna 29 proc. (4/14 członków). Dramatyczna jest też liczba ekspertów w zespole - aż 10 z 14 członków nie było ekspertami PKA i nie ma doświadczenia w przeprowadzaniu kontroli oraz ewaluacji jakości kształcenia” - wylicza dalej w komunikacje Porozumienie Rezydentów. Uważa, że nowy skład komisji odpowiadającej za nauki medyczne budzi „uzasadnione i realne wątpliwości” co do obiektywności w ocenianiu kierunków lekarskich i zastanawia się, na ile kolejne kontrole będą bezstronne.

Kolejne uczelnie ze zgodą Czarnka

To szczególnie ważne biorąc pod uwagę apele lekarzy, by opinie PKA były dla ministra wiążące. Jeśli tak miałoby się stać, najpierw trzeba by zmienić skład komisji. - To będzie jedno z pierwszych zadań dla nowego ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Trzeba usunąć czarnkowskich ekspertów i powołać nowy skład Polskiej Komisji Akredytacyjnej – stwierdza Patecki. Ustawa nie przewiduje odwołania już powołanych członków PKA, ale zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej podstawą do unieważnienia mógłby być zaistniały konflikt interesów.

Zwłaszcza, że w kolejce czekają już kolejne uczelnie, które dostały zgodę od Przemysława Czarnka na uruchomienie medycyny. Od października 2024 przyszłych lekarzy ma kształcić Akademia Tarnowska i Politechnika Bydgoska. Obie placówki PKA oceniła negatywnie.

W obecnym roku akademickim kierunek lekarski po raz pierwszy uruchomiły: Akademia Mazowiecka w Płocku, Uniwersytet Kaliski im. Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego w Kaliszu, Akademia Nauk Stosowanych im. Księcia Mieszka I w Poznaniu, Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Targu, Uniwersytet w Siedlcach, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Warszawski, Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej, Społeczna Akademia Nauk w Łodzi, Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Do tego Śląski Uniwersytet Medyczny utworzył filię w Bielsku-Białej, a Uniwersytet Medyczny z Wrocławia – w Wałbrzychu. Dziewięć z nich przy tworzeniu kierunku lekarskiego dostało negatywną opinię PKA. To: ANS w Nowym Sączu, ANS w Nowym Targu, ANS w Poznaniu, SAN w Łodzi, Uniwersytet Kaliski, Uniwersytet w Siedlcach, Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej, Politechnika Wrocławska i bielska filia śląskiej uczelni.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET