`

Po co dzieciom rozmnażanie nicieni i płazińców na biologii? Albo tyle dat z historii?

4 min. czytania
24.01.2024 09:24
Obserwuj nas na Google

SZKOŁA OCZAMI RODZICÓW. W szkole Aleksandra, mama szóstoklasisty, zmieniłaby na pewno system oceniania. A raczej usunęłaby go z plastyki, muzyki i WF. Z innych przedmiotów przy wystawianiu stopni doceniłaby systematyczność. I zindywidualizowałaby zajęcia. - Na matematyce Szymek już dawno zrobi ćwiczenia i się nudzi. Dajmy dzieciom możliwość wykazania się, a nie mówmy: jak zrobiłeś, to siedź cicho - uważa.

Uczeń
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Szkoła oczami… - to nasz autorski cykl, w którym przedstawiamy historie uczniów, nauczycieli i rodziców z różnych miast i szkół. Kolejni nasi bohaterowie opowiadają nam, jak wygląda ich szkolny tydzień, co odpowiada im w polskiej edukacji, co by zmienili. Każda z tych grup – uczniowie, rodzice, nauczyciele – współtworzy polską szkołę. Jednocześnie często odbiera ją zupełnie inaczej. Połączenie tych spojrzeń daje pełny obraz polskiego systemu edukacji.

- Mamy wspaniałą wychowawczynię – od tego zaczyna Aleksandra, mama Szymona, szóstoklasisty. Dzieci wyśmiewają, jak ktoś jest ubrany - wychowawczyni od razu organizuje pogadankę. Rodzic uważa, że jego dziecko nigdy nie zwyzywałoby kolegi. Wychowawczyni robi ognisko dla uczniów i rodziców, żeby zaobserwowali, jak dzieci zachowują się względem siebie.

Albo ostatnio. Wychowawczyni chce zabrać klasę na piknik na temat bezpieczeństwa? Pisze do rodziców z zastrzeżeniem, że nie będzie zajęć, ale dzieci zintegrują się. Rodzice sami pomogli zorganizować autokar. - Pani jest tuż przed emeryturą, ale jej się chce. A chce jej się, bo współpracują rodzice – opowiada Aleksandra, która najczęściej udziela się w klasie.

Systematyczność i wymagania

Jak opowiada, są najbardziej klasyczną rodziną z możliwych. Mieszkają pod Łodzią w 40 tys. mieście. Z mężem pracują w budżetówce, ale to głównie ona rozmawia z synem o szkole. Mówi o sobie matka przesadna. - Ale jeśli dziecko zostawimy bez kontroli, to rzuciłoby tornister i siadło przed komputerem. To my powinniśmy wychowywać dzieci, a nie dzieci same siebie wychowywać – uważa.

Dlatego gdy Szymek wraca ze szkoły (zazwyczaj o 12.30 albo 13.30), dzwoni do mamy i w skrócie podaje, co ma zadane. Do czasu jej powrotu z pracy ma obowiązek odrobić lekcje. W razie problemów, najczęściej z polskiego, zostawia. Pozostałe przedmioty jak matematyka, biologia Aleksandra tylko sprawdza, czy są wykonane. Po co? - Chcę wiedzieć - wyjaśnia. Lubi wszystko mieć poukładane i ustalone.

Redakcja poleca

- Jedyną drogą w szkole jest systematyczność i wymaganie czegoś – uważa. Podaje od razu przykład innego podejścia: - Dziś dzwoniła do mnie mama koleżanki syna. Dziewczynka nie była w szkole dwa tygodnie, a mama dopiero pyta, co ma nadrobić córka – nie może uwierzyć Aleksandra. Szkołę widzi przez pryzmat ludzi. Zarówno rodziców, jak i nauczycieli.

Bez ocen z plastyki, muzyki i WF

Np. jej Szymek nie znosi plastyki. Nauczycielka ma ogromną wiedzę, ale brak pomysłu na lekcje. Swoją drogą Szymon nie ma też umiejętności manualnych. Teraz robi specjalny kalendarz, więc mama siada i pomaga. Od wywiadówki nie ma już grupowych prac domowych. Wpłynęli na to rodzice. - Niech dzieciaki pracują w grupie na lekcji, albo nawet zostają po lekcjach, ale nie w domu. Bo potem pięciu chłopców ma zrobić plakat i zaczynają się telefony. Kto ma przyjść do kogo, ten nie może, bo ma zajęcia dodatkowe, ten jedzie do babci itd.
- Rodzica do rodzica?
- Najpierw chłopcy, potem rodzice wkraczają – wyjaśnia Aleksandra.

Jeśli mowa o plastyce, to Aleksandra zmieniłaby system oceniania. A raczej usunęłaby go z plastyki, muzyki i techniki. - Nie każde dziecko umie powtórzyć śpiew. Podobnie z WF. Dla mojego Szymka przeskok przez kozła to pryszcz, dla innych, tęższych wyczyn, a oceniani są tak samo – mówi. W ocenianiu brakuje jej docenienia systematyczności, starania się. - Szymek cały rok ciężko pracuje z polskiego, ale zdarzy mu się kiepska ocena i pani na nią patrzy – podaje przykład Aleksandra.

Szymek, chociaż jest dopiero w szóstej klasie, we wtorki ma dwie godziny korepetycji z polskiego. Trzeci rok z rzędu. - Zauważyłam, że ma problem z pisaniem krótkich wypracowań. W klasach 1-3 wychowawczyni – matematyczka - kładła nacisk na matematykę, więc polski był traktowany po macoszemu – wyjaśnia Aleksandra.

Redakcja poleca

Jak zrobiłeś, siedź cicho

W poniedziałki i czwartki Szymek po lekcjach ma z kolei godzinne korepetycje z angielskiego. Na razie. - Koleżanki córka jest w tym samym wieku, a jest mocno do przodu, więc pewnie za rok zmienimy korepetytora – zapowiada Aleksandra. Z angielskim w szkole Szymek miał pecha. W pierwszej i drugiej klasie trafiła mu się nauczycielka z prawdziwego zdarzenia. Anglistka, niestety, odeszła, a kolejne zmieniały się co roku.

- Po co dzieciom tyle dat z historii do wkucia na pamięć? Albo z biologii rozmnażanie się nicieni i płazińców? - Aleksandra w zamian za to wprowadziłaby indywidualizację zajęć. - Na matematyce Szymek już dawno zrobi ćwiczenia i się nudzi, bo musi czekać na pozostałych. Jeśli dziecko jest aktywne, to dajmy mu możliwość wykazania się, a nie mówmy: jak zrobiłeś, to siedź cicho – opowiada.

W porównaniu z tym co było i z tym, co może być, życie i plan szkolny Aleksandra nazywa łaskawym. Szkoła nie organizuje, ani nie dezorganizuje im życia. Doskonale pamięta, jak w pierwszej klasie Szymek kończył o 11 i czekał na nią cztery godziny w świetlicy. W trzeciej klasie zaczynał z kolei o 10, więc przed siódmą Aleksandra ściągała go z łóżka i zawoziła na świetlicę, żeby zdążyć do pracy.

Z drugiej strony od przyjaciółki słyszy opis życia licealisty. - Jej syn wychodzi o szóstej rano, bo ma na 7.10 i kończy nieraz o godz. 17, 18. Wczoraj siedziała z nim 2,5 godziny i tłukła fizykę – opowiada i już się boi przyszłości. Szymek na razie czeka na ferie. Wychowawczyni zapowiedziała, że postara się zorganizować w domu kultury zajęcia dla swojej klasy.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET