`

Horror w domu dziecka. Strażak OSP mówi, co zobaczył na miejscu zbrodni

3 min. czytania
10.05.2023 19:14
Obserwuj nas na Google

Nie milkną echa przerażającej zbrodni, do której doszło w Tomisławicach pod Sieradzem. Nożownik wszedł do domu dziecka i zabił 16-letnią Oliwię. Pięć osób trafiło do szpitali. Relacje sąsiadów i osób, które były na miejscu tragedii, są przerażające. - Wyglądało to makabrycznie - mówiła Wirtualnej Polsce osoba, która widziała akcję ratunkową.

atak nożownika w Tomisławicach
fot. PAP/Marian Zubrzycki

19-latek wtargnął na teren domu dziecka w Tomisławicach (woj. łódzkie) i zabił 16-letnią Oliwię. Atakował też dzieci w wieku od 12 do 16 lat. Pięć osób trafił do szpitali. Wśród rannych była również opiekunka, która była na dyżurze.

Według nieoficjalnych informacji PAP za atakiem na 16-latkę stoi jej trzy lata starszy chłopak Daniel. Sprawcę znaleziono po godzinie od ataku. Jednym z motywów ma być zawód miłosny. Para miała się spotykać od jakiegoś czasu, co potwierdził rzecznik KGP Mariusz Ciarka.

Mieszkańcy Tomisławic nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Zgodnie utrzymują, że ich wieś to spokojna okolica. - O takim czymś tu się jeszcze nie słyszało. Żona zobaczyła w internecie i od razu do mnie zadzwoniła - relacjonował w rozmowie z Wirtualną Polską jeden z mężczyzn.

Zobacz także:  Krwawa rzeź w domu dziecka. Zaskakujące słowa o Oliwii i Danielu

Atak nożownika w Tomisławicach. "Wszyscy bardzo się bali"

Pana Mariusza, który mieszka niedaleko domu dziecka, obudziły syreny policji, straży i pogotowia. - Pełno tego było. Chciałem wyjść i zobaczyć, co się stało. Dowiedziałem się, że doszło do takiej tragedii na ulicy. Wszyscy się bardzo bali. Pozamykaliśmy się w domu na klucz, bo nie wiedzieliśmy, czy oni go już złapali, czy nic nam nie grozi. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że to był zwykły wypadek drogowy, ale okazało się, że to taka tragedia - mówił.

Makabryczną relację przedstawiła osoba, która widziała akcję ratunkową. Na miejscu jako pierwsi pojawili się strażacy ochotnicy. - Wyglądało to makabrycznie. Strażacy zastali zwłoki dziewczynki i dzieci, które były pocięte nożem. Sprawcy nie było, bo zdążył zbiec - ujawnił rozmówca Wirtualnej Polski.

Redakcja poleca

"To było traumatyczne"

Przerażające sceny wyłaniają się także z opowieści ojca strażaka ochotnika. Jego syn wciąż nie może się otrząsnąć po tym, co zobaczył na miejscu zbrodni. - Mówił, że to było traumatyczne. Dziewczyna miała przebitą tętnicę, krew rozlana. I te dzieci, które się broniły… Ktoś powiedział, że był tam też brat tej dziewczyny i próbował ją ratować - opowiadał.

Wiele osób nie może uwierzyć w to, że 19-latek byłby zdolny do takiej zbrodni. Mieszkańcy postrzegali go jako spokojnego i grzecznego chłopaka. Oliwia i Daniel byli parą. - Jeszcze rano, w tym samym dniu, ktoś tu widział ich na przystanku, jak się obściskiwali. Chłopak wszedł przez okno bez wiedzy opiekuna, dziewczyna mu otworzyła. Kompletnie mu coś odbiło - cytuje jednego z mieszkańców WP.

Według informacji portalu sprawca mieszkał w Tądowie Dolnym, leżącym około 2,5 km od Tomisławic. Razem z Oliwią mieli chodzić do tej samej szkoły - Zespołu Szkół Specjalnych w Warcie. 19-latek był członkiem samorządu szkolnego - pełnił funkcję zastępcy przewodniczącej.

W szpitalu z powierzchownymi ranami przebywają trzy osoby. Pozostałe zostały zwolnione ze szpitala. Ze względu na ich stan psychiczny została im udzielona pomoc psychologiczna. Dzieci zostały zabrane do innego domu pomocy społecznej, aby nie przebywały w tym miejscu. Burmistrz gminy Warty, na której terenie znajduje się dom dziecka, ogłosił trzydniową żałobę. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET