Trudna sytuacja w Polanicy-Zdroju. Mieszkańcy: "Chcemy czuć się bezpiecznie"

2 min. czytania
09.12.2025 18:25
Obserwuj nas na Google

Temat dzików w Polanicy-Zdroju od wielu lat budzi duże emocje i jest dobrze znany, przede wszystkim mieszkańcom. "Dziki niszczą nasze ogrody, parki, place zabaw i prywatne posesje" - pisał już w październiku Mateusz Jellin, burmistrz Polanicy-Zdroju. Miesiące mijają, a problem zostaje. Wiadomo, jak próbuje radzić sobie z nim lokalna społeczność. 

Polanica-Zdrój
fot. Polanica-Zdrój - Źródło Zdrowia - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjęto w Polanicy-Zdroju w celu rozwiązania problemu z dzikami.
  • Co mieszkańcy Polanicy-Zdroju mogą zrobić, aby zmniejszyć obecność dzików.
  • Które działania dzików mogą być pożyteczne, a które powodują szkody.

Dziki w Polanicy-Zdroju. Mieszkańcy załamują ręce

"Dziki niszczą nasze ogrody, parki, place zabaw i prywatne posesje. Wywracają kosze, rozkopują trawniki, niszczą ogrodzenia... Są uciążliwe, a czasem również niebezpieczne – szczególnie, gdy czują się zagrożone" - pisał już w październiku  Mateusz Jellin, burmistrz Polanicy-Zdroju. Miasto pozyskało dwie decyzje Starosty Kłodzkiego: na odstrzał redukcyjny, a także na odłów z uśmierceniem. Burmistrz informował wówczas, że władze starają się o poszerzenie obszaru odłowu.

W newralgicznych miejscach, m.in. w parku zamontowano także elektryczne pastuchy, które w pewnym stopniu ograniczają przemieszczanie się dzików. Mimo wszystko minęły miesiące, a problem pozostaje. - Nie ma chwili, żebyśmy mogli czuć się bezpiecznie, bo ten dzik zawsze może wejść. Trawniki, nasadzenia, klomby - to wszystko te dziki potrafią zniszczyć - mówi jeden z mieszkańców w rozmowie z Radiem Wrocław. Inny dodaje: - Chcemy czuć się bezpiecznie, wyjść na ulicę, spotkać się ze znajomymi, wyjść z dziećmi, z naszymi dziadkami, babciami.

Miasto: "Współpracujemy z kołami łowieckimi"

Do sprawy odniósł się również Marcin Kluczyński z polanickiego magistratu. Okazuje się, że obecnie to cztery dziki stały się problemem w miejscowości. Gmina ma już zgodę kłodzkiego starostwa na odłów, ale nie udało się ich schwytać. - Współpracujemy z kołami łowieckimi, chcemy robić wszystko, żeby mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie. Postaramy się w jak najkrótszym czasie dokonać tej redukcji. W momencie takiej redukcji, powiedzmy dwóch sztuk, na pewno dwie pozostałe już by się tutaj nie pokazały - dodał Kluczyński w rozmowie z Radiem Wrocław.

Z kolei burmistrz przypomniał, że "nawet najlepsze działania nie odniosą skutku, jeśli nie zadba się o jeden kluczowy element: porządek i brak łatwo dostępnego jedzenia". Sytuację pogarsza celowe dokarmianie dzików, zostawianie jedzenia obok śmietników, a także niezabezpieczone pojemniki na odpady biodegradowalne i kompostowniki.

Redakcja poleca

Warto zaznaczyć, że dziki to bardzo pożyteczne zwierzęta. Żywią się żołędziami i orzeszkami buka tzw. bukwią. Ryjąc w ściółce leśnej (buchtując), wyszukują larwy owadów i zjadają je. "Takie działanie dzików bywa bardzo pożyteczne, bo może ograniczać nagły wzrost populacji szkodników. Gdy jednak dziki ryją na polach uprawnych, potrafią wyrządzać duże szkody" - podkreślono na stronie Lasów Państwowych. 

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław/LP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET